Rozdział
20
Oddychaj
Wbiegłam
po schodach i nie zawracałam sobie głowy wkładaniem klucza, ponieważ
wiedziałam, że Chace był już w moim mieszkaniu.
Otworzyłam
drzwi na oścież, zobaczyłam go w kuchni, z odchyloną głową, pociągającego długi
łyk piwa z butelki, kiedy jego oczy przesunęły się na mnie wokół butelki, opuścił
brodę, a ja krzyknęłam - „To dziewczynka!”
Upuścił
butelkę i zapytał - „Co?”
Zatrzasnęłam
drzwi, podbiegłam do niego i rzuciłam się w jego ramiona z taką siłą, że
zakołysał się na nogach.
„To dziewczynka. Dziewczynka! Lexie i Ty mają małą
dziewczynkę. Ma na imię Ella Alexi!” - krzyczałam, podskakując i zabierając
go ze sobą, ponieważ moje ramiona były wokół niego, a jedno z jego wokół mnie.
Uśmiechnął się do mnie i wymamrotał - „Dobre
wieści, kochanie”.
„Najlepsze!” - wykrzyknęłam, gdy przestałam skakać
- „Dziesięć palców u rąk. Dziesięć palców u nóżek. Krys mówi, że ma czarne włoski
na głowie, już pełne loków. Założę się, że jest cudowna”.
„Założę się” - Chace ciągle mamrotał przez swój
uśmiech.
Potrząsnęłam nim w ramionach i powiedziałam - „Nie
mogę się doczekać, kiedy ją zobaczę”.
Chace wciąż się uśmiechał i mruczał, kiedy
odpowiedział - „O to też się założę”.
„Krys mówi, że z tej okazji tequila za pół ceny” -
poinformowałam go.
„Tylko Krystal świętowałaby narodziny dziecka za
pomocą tequili za pół ceny” - zauważył Chace, a ja uśmiechnęłam się mu w twarz,
ponieważ to było szalone, zabawne i prawdziwe.
„Możemy iść?” - zapytałam.
„Napić się tequili?” - zapytał Chace.
„Tak”
„Pijesz tequilę?”
„Nie”
„Piłaś kiedykolwiek?”
„Um… może dwa razy na studiach, ale od tamtej pory
nie” - powiedziałam mu.
„W takim razie… tak. Absolutnie”.
Poczułam, jak moje brwi ściągają się na jego
dziwną, stanowczą odpowiedź.
„Absolutnie?”
„Mała, ty szczęśliwa i pijana, twoje mieszkanie
kilka przecznic od Bubba’s i twoje łóżko dziesięć kroków od drzwi, odpowiedź na
to brzmi tak… absolutnie”.
Poczułam, jak ściskają mi się szczęśliwe części i
zwalczyłam sugestię, że Chace, który płacił, bo mi nie pozwolił, powinien iść
do bankomatu przed naszym wyjściem.
Zamiast tego wstałam na palcach, dotknęłam ustami jego
ust i odeszłam, pytając - „Najpierw kolacja?”
„Tak” - odpowiedział Chace - „Co mamy?”
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam paczkę mielonej
wołowiny, odpowiadając - „Tacos z paczki”.
„Może być” - mruknął.
Zabrałam się do pracy, a Chace przyniósł mi
kieliszek wina. Potem kontynuowałam pracę, podczas gdy Chace siedział przy moim
blacie, popijałam wino i powiedziałam mu moje inne dobre wieści.
„Zadzwonili z Rady Biblioteki. W przyszłym tygodniu
mam z nimi spotkanie. Rada Miejska przeznaczyła więcej funduszy na bibliotekę i
powiedzieli mi, że kiedy je dostaniemy, kupimy nowe komputery i dadzą mi
dziesięcioprocentową korektę wynagrodzenia”.
„Nie na równi z tym, że Lexie i Ty mają zdrową
córeczkę, ale wciąż dobre wieści, Słonko” - skomentował Chace, spojrzałam na
niego i posłałam mu szeroki uśmiech, ponieważ on również się do mnie uśmiechał,
po czym zwróciłam moją uwagę z powrotem na mięso do tacos.
„Faye” - zawołał, gdy mięso się zarumieniło, a ja
dodałam wodę i przyprawy.
Spojrzałam na niego - „Tak?”
„Przykręć to” - rozkazał, a ja przycisnęłam ucho do
ramienia.
„Co?”
„Chodź tutaj” - ciągle rozkazywał, a ja wyprostowałam
głowę.
„Jest blisko. Muszę tylko pokroić sałatę i pomidora”
- powiedziałam.
„Za minutę, wyłącz, mamy problem”.
O Jezu.
Nie podobało mi się to.
Od jakiegoś czasu nie mieliśmy problemu.
To była sobota, trzy tygodnie i trochę, odkąd
poznaliśmy Becky.
Miah i Becky wrócili do Wyoming i, jak wynikało z
codziennych doniesień, osiedlali się, dobrze sobie radzili, spotykali się z
lokalnym psychologiem i nawiązywali więź z dziadkami, a także z ciotkami,
wujkami i kuzynami. Mieszkali z rodzicami mamy, a rodzice taty codziennie ich odwiedzali.
Właściwie to co wieczór jedli razem kolację.
Oznaczało to, że dzieci były cały czas otoczone
przez ludzi, którzy je kochali i okazywali to.
Dobre rzeczy.
Miah wciąż czytał i to dużo, a wiedziałam o tym,
ponieważ dzwonił co najmniej raz w tygodniu, żeby powiedzieć mi, co czyta, co o
tym myśli, co planuje przeczytać dalej i zapytać mnie, co powinien dodać do
swojej listy do przeczytania. Wciąż też grał w swoje gry wideo, a wiedziałam o
tym, bo dzwonił do Chace’a przynajmniej raz w tygodniu, aby porozmawiać z nim o
grach, jego wynikach i innych sprawach między mężczyznami.
Na początku dziwnie było przyzwyczajać się do
komunikatywnego Miah.
Ale odkąd wyciągnął korek, tama puściła i było
wiele do zalania. To było tak, jakby nigdy nie było czasu, kiedy by nie mówił.
Mógł gadać przez pół godziny bez przerwy, a jeśli naprawdę był czymś
podekscytowany, to nawet dłużej.
Wydawał się być naprawdę podekscytowany wieloma
rzeczami i to regularnie.
Świetne rzeczy.
Tęskniłam za nim. Mama i tata tęsknili za nim.
Chace za nim tęsknił. Ale było jasne, że kwitnie. Pomogło nam to poradzić sobie
z tęsknotą za nim.
W każdym razie wszyscy planowaliśmy wziąć
tygodniowy urlop, aby pojechać tam i spędzić z nimi trochę czasu. To był mój
pomysł i nie byłam pewna, jak Chace poczuje się z tym, że nasze pierwsze
wspólne wakacje spędzimy z rodzicami, dwójką dzieci i czterema osobami, których
nie znamy zbyt dobrze.
Chace uznał, że to świetny pomysł z jednym
zastrzeżeniem: „Jak dostajemy pokój w hotelu, mała, to w hotelu, w którym nie
mieszkają twoi rodzice”.
Najwyraźniej podczas naszych wakacji byłyby inne
zajęcia.
Seks w pokoju hotelowym z Chace’m. Kolejna nowość.
Kolejne coś, czego warto wyglądać.
Więcej dobrego, co się wydarzyło, było to, że Mary
Eglund uciekła z podwiniętym ogonem, rezygnując z Rady Miejskiej po tym, jak
zbrodnicze działania jej siostry stały się publicznie znane i, już wcześniej
nie lubiana, teraz była znieważana. To dlatego, że ona, jako jedna z niewielu
osób, które miały kontakt z Enid Eglund, nie dostrzegła szaleństwa swojej
siostry i nie zrobiła czegoś z tym, albo nie odkryła, że jej siostra maltretowała
dwójkę dzieci, których matkę zamordowała. Ale zamiast tego spędzała czas na
irytowaniu ludzi i mówieniu im, jak mają żyć, podczas gdy powinna była zajmować
się rodzinnymi interesami.
Plotka głosiła, że jej dom został wystawiony na
sprzedaż.
Nie byłaby to wielka strata dla społeczności.
Z drugiej strony, jej siostra cieszyła się zamkniętym
pobytem w szpitalu dla obłąkanych gdzieś w Wyoming. Nie podobało mi się to,
Chace’owi też nie. Czułam, że to, co zrobiła tym dzieciom, zasługuje na gorszą
karę.
Ale nie można było zaprzeczyć, że była poważnie, cholernie
obłąkana. Została uznana za niezdolną do stanięcia przed sądem i prawie
nadawała się do niczego poza mnóstwem leków i uwięzieniem wśród grupy innych
ludzi, którzy byli tak samo zwariowani jak ona.
Nie podobało mi się to, ale nie rozwodziłam się nad
tym. Była zamknięta, może nie tak, jak bym wolała, ale nadal była zamknięta i
nie stanowiła już zagrożenia dla nikogo.
Więc tak było.
Dalej od nieco złego było kolejne dobre.
Valerie była na weekend z wizytą i z wyjątkiem
kilku razy, kiedy była zdenerwowana i niespokojna, kiedy po raz pierwszy
spotkała moich rodziców, kiedy przyszli do Chace’a na kolację, to był naprawdę
dobry weekend.
Lubiłam ją. Była urocza i zabawna, a ponieważ Chace
był teraz przy niej znacznie bardziej zrelaksowany, wizyta przebiegła
pomyślnie. Poza tym, że przyniosła mi parę kolczyków, pereł otoczonych diamentami,
a ich koszt był tak oczywisty, że trochę mnie to zdenerwowało, ale Chace kazał
mi się z tym pogodzić i, nie mając innego wyboru, to zrobiłam. Nosiłam je przez
cały weekend, mimo że były o wiele bardziej wytworne niż moje stroje, ale
wydawała się zachwycona, że to zrobiłam, więc było warte modowego faux pas.
Trane nie został zaproszony, ani się nie pokazał.
Valerie nie wspomniała o nim. Chace i ja też nie. Wyczuwałam w Valerie ukryty
smutek, że tak właśnie jest, ale widziałam też jej determinację, by cieszyć się
Chace’m, jak mogła go mieć, więc zrobiłam, co mogłam, aby to ułatwić.
Poczułam, że coś pięknego we mnie wsiąka, ponieważ
widziałam, że Chace jest szczęśliwy, bardziej zrelaksowany, jest częścią mojej
rodziny i czułam, że bardzo jej się to podoba. Więc chociaż był smutek, był też
spokój.
Życie było dobre. Wszystko wróciło do normy.
Żadnych dramatów. Brak „ciemności”. Nic poza pracą, jedzeniem, rodziną, seksem,
telewizją, książkami… życiem.
Nie chciałam problemów. Mieliśmy ich wystarczająco.
Cieszyłam się dobrym. Naprawdę cholernie bardzo.
Więc nie chciałam złego.
Ale mimo to przykręciłam ogień pod mięsem i przysunęłam
się do Chace’a, chociaż zrobiłam to na ołowianych nogach. Rozłożył nogi, kiedy
się zbliżyłam i wzięłam to za sygnał, żeby wejść między nie. Kiedy to zrobiłam,
położyłam dłonie na jego udach, a on uniósł jedną rękę, by przerzucić moje
włosy przez ramię, podczas gdy palce jego drugiej dłoni zacisnęły się wokół
mojej talii. Po tym, jak odsunął moje włosy, owinął palcami bok mojej szyi, jego
kciuk przesunął się po mojej szczęce.
„Czy to Miah?” - wyszeptałam - „Słyszałeś coś?”
„Nie” - odszepnął Chace, jego oczy przesunęły się
po mojej twarzy w sposób, którego nie mogłam do końca odczytać. To nie było złe.
Ale nie byłam pewna, czy było dobre, bo było tak intensywne.
„Becky?” - ciągnęłam cicho.
„Nie” - odpowiedział natychmiast i również cicho.
Wzięłam oddech, a potem ostrożnie wyrzuciłam - „Czy
coś się stało ze sprawą Misty, czy, umm… cokolwiek wokół tego?”
„Nie” - powtórzył, a jego dłoń opuściła moją szyję,
by opaść na moją na jego udzie i owinąć się wokół niej.
„Chace…”
Opuścił głowę i zobaczył, jak kciuk przesuwa się po
moich palcach, gdy mruknął - „Nagie, mała”.
Moja głowa drgnęła na jego dziwne słowo.
„Słucham?”
Jego oczy zwróciły się do mnie i powtórzył - „Nagie”.
Poczułam, że moje brwi się zsuwają i zapytałam -
„Nagie?”
Trzymał mój wzrok, nawet gdy się poruszał, jego
druga ręka opuściła moje biodro, by wepchnąć się do kieszeni jego dżinsów, a
potem trzymał moją dłoń, gdy drugą rękę przesunął do niej.
Moje oczy przechyliły się, gdy przestałam oddychać,
gdy zobaczyłam prosty, ale oszałamiający diament wsuwany na palec serdeczny lewej
dłoni.
„Nagie” - wyszeptał, a ja wciągnęłam oddech, gdy
wpatrywałam się w diament znajdujący się teraz u podstawy mojego palca - „Jak za
mnie wyjdziesz, dodam obrączkę i je przykryją”.
Zamrugałam, gdy zaczęło mnie kłuć w nos, poczułam wilgoć
w oczach, ale po mrugnięciu mój wzrok nie oderwał się od pierścionka i ponownie
przestałam oddychać.
„Mała” - wyszeptał Chace, jego ręka trzymała moją i
ściskając mnie - „Oddychaj”.
Odetchnęłam.
Jego kciuk przesunął się po pierścionku, a jego piękny
głęboki głos wrócił do mnie - „Wyjdziesz za mnie, Faye?”
„Tak” - wyszeptałam tak cicho, że to było jak
powiew wiatru.
Ale nie spuszczałam oczu z pierścionka Chace’a.
Jego ręka pozostała owinięta wokół mojej, jego
kciuk był mocno u podstawy pierścionka, ale jego druga ręka zbliżyła się do
boku mojej szyi i wsunęła się we włosy za moim uchem.
„Zbudujesz ze mną dom?” - wyszeptał swoje pytanie.
„Tak”
„Rodzinę?”
„Tak” - powtórzyłam, oddech zaparło mi na samą myśl
o tym pięknie.
„Życie?”
Odchyliłam głowę do tyłu, jego piękne niebieskie
oczy były we mnie utkwione i wszystko, co do mnie czuł, promieniowało z nich,
ogrzewając mnie do głębi duszy w sposób, po jakim wiedziałam, że nigdy,
przenigdy nie będzie mi zimno.
Nigdy więcej.
Nigdy w całym moim życiu.
„Tak” - wyszeptałam, gdy łzy popłynęły mi z oczu.
Kiedy to zrobiły, jego ręka wyślizgnęła się z moich
włosów, aby objąć szczękę, a jego kciuk przesunął się po moim policzku, aby je złapać.
„Kocham cię, Faye Goodknight” - powiedział cicho,
patrząc mi głęboko w oczy.
Zassałam oddech, który dwa razy się urwał, zanim
odpowiedziałam - „Ja też cię kocham, Chace Keatonie”.
Kąciki ust uniosły mu się, a oczy zrobiły się
bardzo ciepłe.
„Chcę, żebyś się wprowadziła, mała” - mruknął.
„Okej” - zgodziłam się natychmiast.
„W następny weekend” - ciągnął.
„Okej” - zgodziłam się, ponownie natychmiast.
„Zaczynamy teraz budować nasz dom, nasze życie,
abyśmy mogli dać je naszym dzieciom po tym, jak obrączka dołączy do twojego
diamentu”.
Mój oddech znów się zatrzymał i powtórzyłam - „Okej”.
Jego oczy rozbłysły innym światłem, które tak samo
kochałam, gdy zapytał - „Wskoczysz do sieci i powiesz swojemu oddziałowi
geeków, że mi się oddałaś?”
„Tak” - wyszeptałam.
„Pocałuj mnie, a ja skończę tacos, byś mogła to
zrobić”.
„Okej” - powtórzyłam, ale zostałam tam, gdzie byłam
i nie ruszyłam się.
„Mała, pocałuj mnie” - ponaglił Chace, gdy trwało
to długo.
„Sekunda, Słonko, zapamiętuję tę chwilę”.
Surowość zalała jego rysy, ale tym razem nie był to
ból.
To było piękno.
Wtedy ręka Chace’a wróciła do moich włosów,
przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
Dziesięć minut później Chace skończył tacos, a ja przez
ten czas weszłam do sieci, aby przekazać wiadomość Benji’emu i Serenity.
*****
Krys nie przegapiła mojego pierścionka, kiedy
godzinę później weszliśmy do Bubba’s.
Dlatego Chace nie musiał wyciągać pieniędzy. Za
każdym razem, gdy próbował zapłacić rachunek, odmawiała, a Chace mógł być
apodyktyczny, ale jeśli Krys miała ochotę odmówić, nie miałeś nadziei na
wygraną.
Było dużo gwizdów, wrzasków, klaśnięć w ramię dla
Chace’a, uścisków dla mnie, gdy Krys i Twyla podzieliły się wiadomością przy
barze, a potem mówiły każdemu, kto wszedł. Jeden lub drugi z nich zadzwonił, co
oznaczało, że przyszli Tate i Laurie. Potem Deke. Wood i Maggie przybyli nieco
później. Deck nie był daleko za nimi. Niedługo potem Sunny i Shambles trafili
do baru. Napływ trwał dalej, podobnie jak uściski i klaśnięcia w plecy, a
wiadomości rozeszły się tak szybko, że odebrałam telefon od mojego ojca,
którego głos był głośny, kiedy powiedział mi, że wkrótce będziemy obchodzić
rodzinne święto i postara się zachować tę wiadomość przed Lizą, żeby nie
zrobiła nic dramatycznego, żeby ukraść moje wydarzenie.
Chociaż chciałabym sama podzielić się tą nowiną z
rodziną, byłam zbyt szczęśliwa, by przejmować się, że ktoś odebrał mi tę szansę
i byłam szczęśliwsza, słysząc, że tata jest szczęśliwy.
Bubba włączył stereo i po kilku piosenkach Krys
przejęła kontrolę nad podłączonym do niego iPodem. Wyraźnie była w romantycznym
nastroju, a Chace był zdecydowanie w romantycznym nastroju, bo chociaż nikt nie
tańczył, w chwili, gdy pojawiło się Fade into You Mazzy Star,
wyprowadził mnie na otwartą przestrzeń przy oknie, wciągnął do swojego ramiona
i zaczęliśmy się kołysać.
Przed Chace’m to by mnie upokorzyło.
W ramionach Chace’a, z jego pierścionkiem na moim
palcu, świat zniknął, gdy zatopiłam się w nim.
Krys podążyła z tym nastrojem puszczając Feel
Like Makin’ Love Bad Company, Leah Bruce’a Springsteena, kowbojami
śpiewającymi Sweet Jane The Velvet Underground, a następnie z powrotem
do Bad Company She Brings Me Love.
Przez to wszystko, Chace trzymał mnie mocno w
swoich ramionach, ja trzymałam swoje zamknięte wokół niego, nasi przyjaciele
byli blisko, część naszego miasta patrzyła, ale nie było nikogo, kto mógłby
przeniknąć naszą chwilę. Byliśmy w morzu szczęśliwych ludzi świętujących miłość
i narodziny dzieci oraz w mieście, w którym można było po prostu być. Ale dla
mnie to był tylko Chace, a dla Chace’a tylko ja.
I przez to w jaki sposób mnie trzymał, wiedziałam,
że byłby szczęśliwy, gdyby nigdy nie pozwolił mi odejść, a Chace udowodnił, że
może trzymać mnie blisko i tańczyć do rana.
Potem Krys to zagrała. Niezależnie od tego, czy
pamiętała, jak jej o tym opowiadałam, czy po prostu tak wyszło. Ella Mae Bowen zaśpiewała
Holding Out for a Hero.
A kiedy w to zagrała, zdecydowałam, że nadszedł
czas, żeby wiedział.
Więc przycisnęłam się jeszcze mocniej, żebym mogła
podnieść usta do jego ucha.
„Tej nocy to nie był Dobie Grey” - wyszeptałam -
„To była ta piosenka. To Ella Mae śpiewała mi to, kiedy myślałam, że nie jesteś
wszystkim, o czym wiedziałam, że jesteś, i o tym są wszystkie słowa tej piosenki.
Dwadzieścia dziewięć lat wyglądałam tego. Potem, pół godziny później,
udowodniłeś, że każde z tych słów jest prawdziwe i od tamtej pory w każdej
chwili to robiłeś. Rozumiem cię myślącego, że jestem twoim aniołem, ale musisz
wiedzieć, że jesteś moim bohaterem. Dwadzieścia dziewięć, kochanie, wytrzymałam
to. Dwadzieścia dziewięć lat wyglądałam ciebie”.
Jego twarz, już w mojej szyi, zagłębiła się mocniej.
Jego ramiona, już trzymające mnie mocno, przyciągnęły mnie bliżej.
Nic nie powiedział.
Ale kiedy kołysał mnie do Elli Mae, śpiewałam mu do
ucha.
I ten moment w tym barze w ramionach Chace’a, kiedy
szeptałam mu do ucha jego piosenkę, mówiąc mu, kim był i czym był dla mnie, bez
względu na piękno, które leżało przed nami, bez względu na piękno, które stworzyliśmy,
wiedziałam, że nigdy żaden nie będzie piękniejszy niż ten dla mnie.
Pod koniec piosenki Chace przypieczętował to
piękno, przysuwając swoje usta do moich, a następnie wsuwając język w moje
usta, słodko, delikatnie, miękko dając, pozwalając mi dawać.
Wszystko, co było nim.
Wszystko, co było mną.
Dziękuję 🤍
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘😘😘to tak jakby najsłodsza część
OdpowiedzUsuńCudowne ❤️ dziękuję 😘❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki
OdpowiedzUsuńDzięki 😊
OdpowiedzUsuńPrzepraszam ale korekta "Ma na imię się Ella Alexi" żeby potem nie zgubić :)
OdpowiedzUsuńDzięki
Usuńi dziekuje za piekny rozdział :)
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuń