Rozdział
9
Warto
było czekać
Wypłynęłam
ze snu, czując się ciepło, rozkosznie, moje oczy trzepotały pół otwarte a pół zamknięte,
gdy poczułam dziwne doznania na plecach i talii.
Moje
oczy wciąż trzepotały, gdy ciepłe ciało dopasowywało się do mojej krzywizny,
silne ramię okrążyło mój brzuch i delikatnie odciągnęło w tył, tak że moje
ciepłe ciało przylegało ciasno do tego za mną.
Chace
był w domu.
„Słonko?”
- zawołałam ledwo słyszalnym głosem.
Jego
ramię wokół mojego brzucha ścisnęło mnie - „Wracaj spać, mała”.
Boże, naprawdę czułam się przy nim miło.
Wszystko było miłe. Jego niesamowity materac. Okrycie puchowe na nas. Poduszki,
które były odpowiednią mieszanką jędrności i podatności. Ciepły kokon, w którym
byliśmy. Chace przytulał się na całej długości, trzymając mnie blisko.
Potem
to, gdzie był, dlaczego tam był i każdy niuans Misty, który był z tym związany,
przeniknął do mnie. Moje oczy przestały trzepotać, moja świadomość przestała
robić to samo i obudziłam się.
„Czy
wszystko w porządku?” - wyszeptałam.
„Wracaj
spać, Faye” - odszepnął.
Leżałam
tam w krzywiźnie jego ciała, w wygodnym, ciepłym, bezpiecznym miejscu,
spędziwszy miłą noc w ładnym domu i nie będąc na zewnątrz w zimnej ciemności,
badając morderstwo i mówiąc rodzinie, że ktoś, kogo kochali, nie żyje.
Potem
przesunęłam dłoń do jego ręki na brzuchu.
Kiedy
tym razem o to zapytałam, było bardziej zdecydowane - „Chace, wszystko w
porządku?”
Wyciągnął
palce, moje wpadły, złapał je, splątał i zacisnął mocno.
Potem
powiedział cicho - „Nie. Ale wszystko będzie dobrze po tym, jak się prześpię”.
Wyciągnęłam
rękę z jego, ale natychmiast odwróciłam się w jego ramieniu.
Natychmiast
dostosował się do ruchów mojego ciała, gdy zaczął - „Faye…”
Objęłam
ramieniem jego talię, przycisnęłam się i zapytałam - „Chcesz porozmawiać?”
„Muszę
spać” - odpowiedział.
„Może
powinieneś porozmawiać” - zasugerowałam cicho i ostrożnie.
„Właściwie,
mała, to czego potrzebuję to sen”.
„Było
źle” - szepnęłam.
„Tak”
- odszepnął.
O
Jezu.
„Więc
powinieneś porozmawiać” - nalegałam miękko.
„Słonko,
jesteś słodka, ale wszystko, czego potrzebuję, to sen”.
„Powinieneś
to wyrzucić”.
Jego
ramię zacisnęło się wokół mojej talii, a jego głos stał się trochę
niecierpliwy, gdy powiedział jako ostrzeżenie - „Faye”.
„Tata
mówi, że nie jest dobrze spać z różnymi rzeczami w głowie” - naciskałam.
„Twój
ojciec to mądry człowiek, ale nie jestem tylko miły, osłaniając cię. Jest późno
i naprawdę potrzebuję snu”.
Przycisnęłam
się do niego bliżej i szepnęłam - „Jak zakopujesz rzeczy, mogą się zaognić”.
„Faye…”
„Musisz
to wypracować”.
„Faye,
Słonko, poważnie…”
„Jak
nie chcesz rozmawiać, wypracuj to w inny sposób. Kochaj się ze mną”.
Jego
ciało całkowicie znieruchomiało, nie powiedział ani słowa i ja robiłam to samo jedno
i drugie.
Czy
naprawdę to powiedziałam?
Zorientowałam
się, że to zrobiłam, gdy w nastepniej chwili byłam na plecach, a Chace był na
mnie.
„Poważnie?”
- zaszeptał.
Nie.
Nie mówiłam poważnie. Byłam szalona.
Chociaż
nikt nie mógł się spierać z ciężarem jego dużego, ciężkiego, ciepłego ciała na
mnie.
„Tak”
- odszepnęłam.
„Jesteś
na to gotowa?”
Nie.
Absolutnie nie byłam gotowa.
Chociaż,
znowu, dobrze się czułam z jego dużym, ciężkim, ciepłym ciałem na moim.
I,
cóż, nie zapomniałam o Lexie, Laurie i Krystal mówiących mi o tym, jak wszystkie
musiały od-popieprzyć swojego mężczyznę i zrobiły to (częściowo) przez, no cóż,
pieprzenie go.
Dziś
wieczorem wróciło do Chace’a to, co go pieprzyło.
Więc…
Chorobcia!
„Tak”
- wyszeptałam.
„Jesteś
pewna?”
Czytał
we mnie nawet w ciemności.
„Tak”
- powtórzyłam cicho. Moje dłonie przesunęły się po nagiej skórze jego pleców,
podobało mi się to uczucie, ale byłam pewna, że próbowałam się komunikować.
„Faye,
mała…”
Musiał
ruszyć dalej. Jeśli to miało się wydarzyć, musiał to rozpocząć. Udowodniłam, że
mogę podążać. Na pewno nie mogłam prowadzić.
Aby
to ułatwić, zażądałam cicho - „Pocałuj mnie, Chace”.
„Kurwa”
- warknął, a moja ręka wsunęła się w jego włosy.
Poważnie,
jego włosy były świetne.
To
dodało mi odwagi, więc podniosłam usta do jego i wyszeptałam - „Pocałuj mnie, Słonko”.
Pochylił
głowę i pocałował mnie.
Mniej
więcej sekundę później udowodnił, że miałam rację.
Byłam
świetna w podążaniu za nim.
Jego
pocałunek nie był dziki i przerwany. Był miękki, słodki, ale wciąż głęboki.
Zaczynał się powoli, a ja szłam za nim, moje dłonie poruszały się po jego
skórze, wracając do poprzedniej ścieżki, zapamiętując jego dotyk, kochając
każdy fragment.
Jego
dłonie również poruszały się po mnie, po moich bokach, był to lekki dotyk,
który wciąż był jakoś mocny i zdecydowanie ciepły. A przynajmniej mnie rozgrzewał.
Gdy
jego ręce uniosły się po zejściu na dół, jego usta przesunęły się do mojego
ucha i wyszeptał - „Co ty masz na sobie, maleńka?”
„Ja,
uh… przyszłam przygotowana” - odszepnęłam, poczułam, jak uśmiecha się przy
mojej szyi, a potem jego język przebiegł przez całą jej długość, gdy jego
dłonie zsunęły się z powrotem po jedwabiu mojej koszulki nocnej.
Zadrżałam.
Usta
Chace’a wróciły do moich.
Więcej
powolnych, słodkich pocałunków. Bardziej leniwe, niespieszne głaskanie. Potem
jego usta przesunęły się z powrotem na bok mojej szyi, pracowały tam i to mi
się podobało. Boże, to było piękne. Przesunął się do mojego gardła, w dół, a
jego język zanurzył się w zagłębieniu między moimi obojczykami. Było w tym coś słodkiego,
ale tak dekadenckiego, że drżenie przebiegło przeze mnie i poruszałam się pod
nim niespokojnie.
Powoli
jego usta przesunęły się w górę mojej szyi, a jego ręka przesunęła się, by
objąć moje żebra.
Kiedy
jego usta dotknęły moich, zapytał cicho - „Więcej?”
„Tak”
- odpowiedziałam cicho.
Jego
ręka podniosła się i objęła moją pierś.
Moje
usta poruszyły się, zanim im kazałam, a zrobiły to by wymamrotać - „O, tak”.
Jego
kciuk przesunął się po moim sutku.
Moje
ręce przestały dryfować, a ramiona zamknęły się wokół niego.
Jego
usta wzięły moje w kolejnym pocałunku, nie tak powolnym, nie tak leniwym,
bardziej rozgrzanym, bardziej wymagającym.
Dałam
mu to. Mój język poruszał się przy jego, gdy ręka Chace’a zsunęła się w dół,
pod rąbek koszuli nocnej i w górę. Potem to była skóra na skórze, a jego kciuk,
obejmując moją pierś, zrobił machnięcie.
Boże,
jeszcze piękniejsze. Doskonałe. Moje plecy wygięły się lekko, by wcisnąć pierś
w jego dłoń, więc warknął w moje usta, a pocałunek stał się jeszcze bardziej
gorący i wymagający.
Poddawałam
się, moje ręce znów poruszały się po nim, szybciej, pokrywając większą
powierzchnię, jedna przesunęła się w dół nad jego pośladki. Kciuk Chace’a
przestał machać, palec wskazujący spotkał się z kciukiem i przetoczył się.
O
Boże, to było wspaniałe. Tak bardzo,
że moja dłoń zacisnęła się na jego tyłku, oderwałam usta od jego, wcisnęłam mu
twarz w gardło i jęknęłam.
Głos
Chace’a był gruby, ochrypły, kiedy zapytał - „Więcej?”
„Tak”
- odetchnęłam - „A ty?”
„Co?”
„Co
mam dla ciebie zrobić?”
Poczułam,
jak jego szyja się wygina i do ucha zapytał - „Ufasz mi?”
„Absolutnie”
- wyszeptałam natychmiast swoją odpowiedź.
„Chryste,
mała” - szepnął wtedy - „Podążaj za mną”.
Nie
wiedziałam, co miał na myśli, dopóki jego ręka nie wyszła z mojej koszuli
nocnej. Znalazł moje ramię, zdjął je z siebie, zsunął się i wziął mnie za rękę.
Potem przesunął moją dłoń do boku, do środka, przez żebra, przez grzbiety
brzucha i w dół.
Wstrzymałam
oddech.
Chace
to poczuł i wiedziałam o tym, kiedy wymamrotał - „Oddychaj, mała”.
Odetchnęłam.
Przesunął
moją rękę w dół, w dół, w dół i do środka. Poczułam ostre włosy. Odwróciłam
głowę, przycisnęłam usta do jego szyi, po czym zdjął moją rękę i jego palce
owinęły moje wokół jego twardego penisa.
O
Boże, podobało mi się to.
Jasna
choroba, podobało mi się to.
To
było moje. To było dla mnie. I to było niesamowite.
Dotknęłam
językiem jego szyi i instynktownie ścisnęłam dłoń.
W
zamian jego zęby wgryzły się w moją skórę i warknął - „Chcę twoich ust”.
Odwróciłam
głowę i podałam mu.
On
je wziął. Jego dłoń na mojej gładziła w dół, potem w górę i w dół. Mój kciuk
zatoczył koło wokół jedwabistego czubka.
Tak
jedwabistego, że niejasno zastanawiałam się, jak coś tak twardego może być
satyną.
Nie
miało to znaczenia, bo było piękne i było gorące. Boże, tak gorące. Niesamowite. Dotykanie go było
prawie lepsze niż jego dotykanie mnie (prawie).
Pod
moim dotykiem Chace jęknął w moje usta.
Gorętsze!
„Chace”
- szepnęłam przy jego ustach, moje ciało unosiło się w górę, a nogi poruszały
się niespokojnie. Jego ręka delikatnie odciągnęła moją dłoń od jego penisa, w
górę na jego brzuch i wokół jego pleców, podczas gdy jego usta powędrowały do
mojego ucha.
„Faye,
mała, w tej chwili posmakuję cię. To znaczy, że moje usta będą pracować między
twoimi nogami. Dojdziesz mi w usta, Słonko, wtedy cię wezmę. Gotowa na więcej?”
O,
cholera, tak.
„Tak”
- wyszeptałam.
„Słodka,
gorąca. Kurwa” - odszepnął. Potem zrobił, jak powiedział, poruszając się w dół,
nie szybko, nie wolno, jego usta przesuwały się po mnie, jego ręce na mnie
podciągały koszulę nocną pod piersi, ściągały moje majtki, zsunął się na bok.
Jego
usta dotarły do mojego brzucha, gdzie mnie pocałował, a następnie ściągnął moje
majtki w dół nóg. Uniosłam kolana, aby mu pomóc, szarpnął je z moich kostek, a
potem zniknęły.
Ustawił
się, z dłońmi na wewnętrznej stronie moich kolan, lekko naciskając, gdy
delikatnie zachęcał - „Otwórz je dla mnie”.
Z
wahaniem, gorąca, przejęta, podekscytowana, niespokojna, ale też trochę
przestraszona, zrobiłam, o co prosił.
„O,
tak właśnie” - szepnął.
Poczułam
jego usta na wewnętrznej stronie kolana, gdzie była jego ręka, a potem przesunęły
się w dół mojego uda, w dół i w dół. Napięłam się. Przygotowałam się, moje nogi
zaczęły drżeć, gdy jego usta wyruszyły w podróż.
Potem
był tam.
Boże.
O
Boże.
Boże,
Boże, Boże.
To
było… to było…
Nie do opisania.
Moje
palce zacisnęły się na prześcieradle, stopy położyłam na łóżku i poruszałam
biodrami wraz z jego ustami.
Jedna
z jego rąk przesunęła się pode mną, obejmując mój tyłek, pomagając mi,
podciągając mnie, gdy czubki jego drugiej dłoni przesuwały się jak piórko po
wewnętrznej stronie mojego uda.
Dobra,
to było lepsze niż jego palec (może). To było fan-tas-tyczne.
Drżenia
ścigały się po moich nogach, brzuch mi opadł, piersi nabrzmiały, palce
zacisnęły się na pościeli i wtedy to się stało.
„Słonko”
- jęknęłam, plecy wygięły mi się w łuk, tak jak i szyja, to rzuciło się na
mnie, rozdarło mnie i doszłam.
Naprawdę,
bardzo cholernie mocno.
Wciąż
dochodząc, niewyraźnie poczułam, jak jego usta muskają mój brzuch. Poczułam,
jak jego dłonie zaciskają się na moich nogach. Potem odsunął się.
Wypływałam
z tego, kiedy wrócił, z rękami z powrotem na moich kolanach, naciskając i tym
razem nie musiał mnie ponaglać.
Otworzyły
się dla niego, gdy moje oczy zatrzepotały i zobaczyłam jego cień na kolanach między
moimi nogami.
Jedna
z jego rąk była na moim kolanie, przesuwając się w dół mojego uda, jego druga
ręka coś robiła i zanim się pozbierałam, upadł między moje nogi na swoją rękę u
mojego boku. Potem opadł na przedramię i czułam jego ciężar.
To
też mi się podobało.
Nie,
bardzo mi się podobało.
Czułam
się z nim fantastycznie.
Jego
głowa opadła, przysunął usta do mojej szyi i wyszeptał - „Czujesz się dobrze?”
„O
tak” - odszepnęłam i poczułam kolejny uśmiech.
Potem
powiedział cicho - „Pójdę powoli, mała. Bez względu na wszystko, bez względu na
to, że jesteśmy tak daleko, jak zechcesz, żebym przestał, przestanę”.
Nie
miałam pojęcia, o czym mówił. Jeśli o mnie chodziło, mógł robić, co chciał.
Niezależnie
od tego, ponieważ wydawało się, że czeka na odpowiedź, powiedziałam - „Okej”.
„Okej”
- powiedział przy mojej szyi, a potem wiedziałam, o czym mówi, ponieważ
poczułam, że kieruje czubek penisa do mnie.
Zawahał
się przez chwilę.
Miałam
to. Zrozumiałam.
Zamierzał
to mieć.
A
zamierzał to wziąć, bo to było jego.
Odwróciłam
głowę tak, że moje usta znalazły się przy jego uchu, i namawiałam - „Weź to”.
Jego
ciało pod moimi dłońmi poczułam tak, że przyszło mi do głowy, że dziwnie się
napinało.
„Weź
to” - powtórzyłam cicho.
Poczułam,
jak czubek wbija się do środka.
„Pójdę
powoli” - odpowiedział, jego głos był tak niski, że przypominał jęk, i poluzował,
a potem wsunął z powrotem tylko końcówkę.
„Wejdź
do środka, Chace” - szepnęłam.
„Jesteś
taka ciasna, mała, nie chcę cię skrzywdzić”.
Moje
ramiona zacisnęły się, moje uda przycisnęły się do jego bioder i powiedziałam
mu prawdę.
„Słonko,
wejdź do środka, weź to, jest twoje.”
„Faye…”
„Teraz”
„Mała…”
„Proszę”
Jego
ręka przesunęła się spomiędzy nas w górę mojego brzucha i dookoła, by stać się
ramieniem wokół mojej talii i wsunął się trochę głębiej.
Dobra,
o Boże, to było dobre uczucie.
Jego
usta przesunęły się w górę mojej szyi, a jego penis wsunął się jeszcze głębiej.
Dobra,
racja, łał, to było lepsze.
Jego
język przesunął się w dół mojej szyi i wsunął się głębiej.
O
Boże, w porządku, nawet lepiej.
Wsunął
się głębiej, a potem znowu zatrzymał się i wycofał.
Łał,
łał, bajecznie.
„Chace”
- wyszeptałam, przesuwając dłonie po skórze jego pleców - „Czy potrzebujesz, żebym
zrobiła cokolwiek?”
„Nie,
mała” - jego głos był niski, ochrypły, bardzo gruby, brzmiący na zbolały.
„Wejdź
do środka” - szepnęłam mu do ucha - „Weź mnie, Słonko, jestem twoja”.
To
wystarczyło.
Podniósł
się, jego usta zbliżyły się do moich, gdy moje ciało się uspokoiło i poczułam
go w środku, przez całą drogę, pełna jego, połączona z Chace’m. Wreszcie.
Przepiękne.
Ja
pełna Chace’a - najlepsze uczucie na całym świecie.
„Kurwa,
maleńka, muszę się ruszać” - jęknął.
„Ruszaj
się” - zachęciłam, a on się poruszył, jego pchnięcia były kontrolowane, płynne,
rytmiczne i bardzo, bardzo miłe.
O
Boże, dlaczego nie robiłam tego dłużej?
Kiedy
się poruszał, jego pchnięcia były szybsze, wciąż kontrolowane, jego ramię
przesunęło się z wokół mojej talii, przez brzuch i w dół, i poczułam jego kciuk
dokładnie tam, gdzie nie wiedziałam, że musi być, dopóki się tam nie znalazł.
O
Boże, poważnie, to mnie ominęło.
Moje
usta otworzyły się pod jego, gdy moje biodra uniosły się.
„Owiń
mnie nogami, Faye, trzymaj się mocno” - rozkazał Chace, owinęłam nogi wokół
jego bioder, a jego kciuk wcisnął się głębiej i zatoczył się.
Jasna
cholera.
„Tak”
- tchnęłam w jego usta.
Jego
język wsunął się w moje.
Ruszał
się. Naciskał. Krążył. Jego język pasował do pchnięć. Swędziła mnie skóra.
Drżenie przeszyło mój system. Moja krew, już wypalona, roztopiła się.
Odwzajemniłam pocałunek Chace’a i moja ręka zsunęła się w dół, aby objąć jego
pośladki i zachęcić go, by dał mi więcej.
Dał
mi więcej, szybciej, mocniej, o tak, niesamowicie.
Chace
oderwał swoje usta od moich, schował twarz w mojej szyi i usłyszałam nasze
ciężkie oddechy, gdy jęknął w moją skórę - „Jezu, kurwa, taka elegancka, taka
ciasna, pieprzenie, cholernie piękna”.
„Słonko”
- odetchnęłam, słowo zahaczyło się w środku, ponieważ jego pchnięcia zwiększyły
swoją moc i wstrząsały moim ciałem.
Moja
ręka nie dotykająca jego pośladków przesunęła się po jego plecach we włosy i
zacisnęła się w pięść, próbując się utrzymać.
Oddałam
kolejny urywany oddech, tym razem z innego powodu i nadal otrzymywałam
pchnięcia Chace’a, ale odsunął przedramię z łóżka, więc również wzięłam jego
ciężar. Jego dłoń powędrowała do mojej na jego pośladkach, jego palce owinęły
się wokół mojego nadgarstka, odciągnął ją, wsunął swoją dłoń w moją, splótł
nasze palce, a następnie, wciąż pchając, oparł przedramię z powrotem na łóżku,
ale trzymając mnie za rękę.
Trzymając
mnie za rękę.
Trzymając mnie za rękę.
Mocno.
Ściśle. Palce splecione.
Jakby
nigdy nie miał puścić.
Nagle,
jak strzał, trafiło to mnie, moje nogi i ręce napięły się i krzyknęłam, gdy ponownie
doszłam. Nie mocniej, nie dłużej, ale z jakiegoś powodu o wiele, wiele bardziej słodko.
Kiedy
schodziłam, jego kciuk zniknął, wsunął rękę pode mnie, zacisnął dłoń na moim
karku, a jego usta zbliżyły się do moich, gdy pchał coraz głębiej, głębiej,
Boże, uwielbiałam mieć go we mnie.
Potem
wcisnął biodra w moje, pozostał ustawiony, jęknął w moje usta i pokochałam to
jeszcze bardziej.
Niemal
natychmiast jego usta opuściły moje, przesunęły się po moim policzku i
usłyszałam jego ciężki oddech w moim uchu, gdy poczułam, że mój się wyrównuje.
Leżeliśmy
w ciemności w środku nocy, ale wszystko w tej chwili czułam z jasnością, jakiej
nigdy wcześniej nie miałam.
Wszystko.
Jego
ciężar na mnie, nasze połączone ciała, jego ciepła ręka na mojej szyi, palce
mocno owinięte wokół pleców, nasze palce splecione na łóżku, jego oddech
dźwięczący w moim uchu, dryfujący po mojej skórze, jego ciężar na mnie, jego
grube, miękkie włosy w mojej dłoni, moje nogi owinięte wokół niego.
Miałam
nadzieję, że nie zapomnę tego nigdy do końca życia.
Oddałam
Chace’owi Keatonowi moje dziewictwo, tak jak zdecydowałam, że chcę to zrobić w
wieku szesnastu lat.
Wziął
to i wcześniej dał mi dwa orgazmy, a w trakcie dał mi kolejny.
A
kiedy ja miałam swój i on swój, trzymał mnie za rękę.
Tak
byłam przytłoczona tym wszystkim, pięknem tego, posiadaniem tego, o czym
marzyłam od lat, posiadaniem tego, co było lepsze w wielkim stylu niż moje
marzenia, że łzy napłynęły mi do oczu. Nawet nie próbowałam powstrzymać się,
kiedy odwróciłam głowę, żeby znaleźć jego ucho.
„Kiedy
miałam szesnaście lat, zobaczyłam cię, a kiedy to zrobiłam, byłam młoda,
romantyczna i może to zabrzmieć głupio, ale w chwili, gdy cię zobaczyłam,
wiedziałam, że chcę ci to dać. Wiedziałam, że to tylko ty. Czekałam trzynaście
lat, Słonko. Warto było czekać”.
Jego
ciało zamarło na moim, a serce mi się ścisnęło.
O,
chorobcia, to było za dużo.
Och,
chorobcia! Może gdy pary to robiły za pierwszym razem, nie dzieliły się głębokimi,
romantycznymi sekretami.
Choroba.
Jego
ręka ześlizgnęła się z mojej szyi, gdy napięłam się, niepewna, co zrobić, nie
mogąc uciec przed nim, skoro był na mnie i we mnie. Nie miałam dokąd pójść i
żadnej nadziei na dotarcie tam, nawet gdybym miała dokąd pójść.
Jego
ciało lekko się przesunęło, po czym zapaliło się światło.
Zamrugałam
na tę nagłą jasność.
Potem
się skupiłam.
Kiedy
to zrobiłam, zagapiłam się.
Łzy
natychmiast zebrały się w moich oczach na to, co zobaczyłam i zaledwie chwilę
później wyślizgnęły się z boków.
Ponieważ
jego oczy wpatrywały się w moje. Jego piękne niebieskie oczy, przystojna twarz,
na wspaniałym ciele. Oczy mężczyzny, który był w całości mężczyzną.
I
były mokre.
O
mój cholerny Boże.
Jego
ręka dotarła do mojej szczęki, obejmując ją, jego kciuk przesuwał się po mojej
kości policzkowej, ale nie patrzył na swój kciuk. Wpatrywał się w moje oczy i
nie ukrywał tego, nie walczył z tym.
Oddałam
mu swoje dziewictwo.
On
dał mi to.
To
był najpiękniejszy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymałam.
Potem
szepnął - „Chcę się z tobą zaopiekować. Pozwolisz mi to zrobić, Faye?”
Pozwolę
mu zrobić wszystko.
Wszystko.
Chociaż
nie miałam pojęcia, o czym mówi.
„Tak”
- odpowiedziałam.
Opuścił
głowę i z ustami na moich wyszeptał - „Dziękuję”.
Potem
dotknął ustami moich, delikatnie, powoli wysunął się i zaopiekował się mną.
Istotą
tego było, że wytoczył się z łóżka, ostrożnie biorąc mnie w ramiona i
zabierając ze sobą. Następnie zaniósł mnie do łazienki i posadził mój tyłek na
blacie toaletki. Było ciemno, tylko światło z sypialni oświetlało przestrzeń.
Widziałam, jak porusza się jego półcień, gdy odkręcał kurki w wannie. Potem
przeniósł się do małej, oddzielonej przestrzeni, gdzie znajdowała się toaleta,
usłyszałam, jak spuszcza wodę i wrócił do łazienki.
Przytłumione
światło prześlizgiwało się na jego nagim ciele i po raz pierwszy zobaczyłam
wszystko, czym był Chace.
Był
nie mniej piękny niż moje trzynaście lat wyobrażania go sobie, szerokie
ramiona, szeroka ściana klatki piersiowej, wyraźne obojczyki, umięśnione uda, zarysowane
mięśnie brzucha, szczupłe biodra, wycięte kości biodrowe.
Ale
seksowna odrobina włosów na klatce piersiowej, która rozpościerała się pod
obojczykami, na klatce piersiowej, żebrach, brzuchu i prowadziła do grubszych
włosów nad i wokół jego pięknego penisa, były bonusem, którego się nie
spodziewałam.
Zatrzymał
się przede mną przy umywalce, delikatnie wyciągnął koszulkę nocną spod mojego
tyłeczka, a ja wstrzymałam oddech, gdy podniosłam ramiona, a on ją ściągnął.
Zanim
mogłam się zawstydzić, że jestem przed nim naga, ponownie podniósł mnie w
ramionach i postawił na nogach obok wanny. Potem poprowadził mnie, wspięliśmy
się i usadowiliśmy razem: Chace za mną, jego nogi otaczały mnie, miał zgięte
kolana, a ja oparłam się między nimi o jego klatkę piersiową, gdy wanna napełniała
się gorącą, kojącą wodą.
„Po
prostu się zrelaksuj, Faye” - nalegał delikatnie, obejmując mnie ramionami,
jednym przy moich żebrach, drugim przy piersi.
„Okej”
- wyszeptałam i to nie było kłamstwo. Nie można było nie zrelaksować się w tym
zacienionym pomieszczeniu, w gorącej wodzie z Chace’m wokół mnie, po dwóch
orgazmach.
„Jesteś
piękna, mała” - powiedział łagodnie do mojego ucha, jedną ręką prześlizgując
się po moim brzuchu. Podejrzewałam, że przez cienie i przez moje ramię patrzył
na mnie.
Boże,
miałam nadzieję, że tak myślał.
„Okej”
- powtórzyłam cicho, tego jednego niepewna.
„Cała
moja” - wymamrotał - „Chryste, w końcu cała moja”.
Zamknęłam
oczy, wciągnęłam oddech i odprężyłam się głębiej przy jego klatce piersiowej.
Poczułam,
że się przesuwa i trzymając usta na mojej szyi ciągle mamrotał - „Trzynaście
lat, cała moja”.
To
coś znaczyło, co mu powiedziałam. Wiedziałam. Ponieważ po tym, jak to
powiedziałam, pokazał mi to, stając się dla mnie bezbronnym, wiedziałam, że to
musiało wiele znaczyć.
Ale
jego słowa uświadomiły mi, że to znaczyło wiele.
A
to znaczyło wiele dla mnie.
Przełknęłam
i odwróciłam głowę w kierunku jego ust. Dotknęły mojego czoła, a potem jego
ramiona ścisnęły mnie.
Wanna
się napełniła.
Kiedy
nadszedł czas, Chace przesunął nas oboje do przodu i zakręcił krany, a
następnie usadowił nas z powrotem. Kiedy się usadziliśmy, jego dłonie przesunęły
się po mojej mokrej skórze lekko, słodko, kojąco, cudownie.
Woda,
orgazmy, Chace i jego ręce - wszelkie ślady napięcia mnie opuściły. Wtopiłam
się w niego w półmroku.
Jego
ręce przestały wędrować, oba ramiona owinęły się wokół mnie i siedzieliśmy
razem w wannie w milczeniu.
To
znaczy, robiliśmy to, dopóki nie zasnęłam z ramionami opartymi na ramionach
Chace’a, odwróconą głową i czołem schowanym w jego gardle.
Nie
wiedziałam, czy spałam przez godzinę czy dwie minuty, zanim wstaliśmy, a wtedy
byłam na nogach, znów kołysana w jego ramionach.
Był
delikatny i szybki, wycierając mnie ręcznikiem i wciągając mi koszulkę nocną
przez głowę.
Zrobił
to samo z sobą, ale szybciej, a potem wrócił i zaniósł mnie do łóżka, gdzie
mnie ułożył. Patrzyłam z senną fascynacją, jak wciągnął parę bordowych,
flanelowych spodni od piżamy.
Sennie
zdecydowałam, że jest gorący nago. Był gorący w ubraniu. Był też gorący w
spodniach od piżamy.
Żadnej
niespodzianki.
Podszedł
do mnie i zgasił światło, a potem usłyszałam, gdy okrążył łóżko, a ja przeturlałam
się za nim. Łóżko poruszyło się, gdy patrzyłam, jak wchodzi do niego jego cień.
Zarzucił na nas kołdrę i wyciągnął się na plecach.
Ale
nie ułożył się na plecach, ponieważ poczułam, jak jego ręka wepchnęła się pod
mnie i zostałam przyciągnięta do jego boku. Jego ramię przytuliło mnie do
siebie, przycisnęło mocno po jego boku i nie miałam wyboru (nie żebym chciała),
tylko musiałam oprzeć policzek na jego ramieniu i przeciągnąć ręką po jego
płaskim brzuchu.
„Więc
lubisz spać przytulony?” - wyszeptałam.
„Nie”
- odpowiedział.
Mrugnęłam
na zacienione płaszczyzny i kąty jego klatki piersiowej.
„Uch…”
„Albo
nie lubiłem jeszcze dwie sekundy temu”.
Mój
brzuch się roztopił, a serce zabiło.
„Jak
odsuniesz się ode mnie, Faye, wrócisz tam, gdzie jesteś teraz” - ostrzegł
głosem cichym, łagodnym, ale niskim i poważnym.
Dziwne.
Gorące
i słodkie.
Ale
dziwne.
„Dobrze”
- szepnęłam.
„Trzymaj
się blisko” - rozkazał.
„Dobrze,
Słonko”
„Okej”
- wymamrotał, a jego ramię wokół mnie zacisnęło się.
Moje
ramię wokół jego brzucha ścisnęło go.
Umilkł.
Wpatrywałam
się w jego klatkę piersiową.
Potem
zawołałam - „Chace?”
„Tak?”
Oblizałam
usta.
Potem
powiedziałam cicho - „Dziękuję, że zrobiłeś to pięknym”.
Nic
nie powiedział.
Potem
wtoczył się na mnie, wciskając kolano między moje nogi, więc byłam zmuszona
zaczepić jedno wokół jego biodra, a jego ramiona przycisnęły mnie do siebie i
mocno przytuliły.
„Śpij,
mała” - wyszeptał i teraz jego głos był cichy, ale ochrypły.
„Okej.
Noc, Słonko”
Jedna
z jego dłoni wsunęła się po moim kręgosłupie i w moje wilgotne włosy, a potem
wślizgnęła się przez nie.
I
z powrotem.
Potem
szepnął - „Noc, mała”.
Jego
ręka przeczesała moje włosy.
I
znowu.
Chwilę
później zasnęłam wciśnięta głęboko i mocno przytulona do Chace’a Keatona.
Och jak słodko, dziękuję 😘😘😘
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńMistrzostwo. Oni są tak cudownie słodcy, że aż boli. Ale myślę, że on miał w życiu dość bagna i ta słodka dziewczyna jest jak jego własny dar z nieba. Bo odkupił winy i dostał cud. Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że między nimi nagle wybuchnie bomba. 🥺 Są słodcy razem, dobrze że im się układa. Ale naprawdę myślę, że coś lub ktoś namiesza strasznie
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuń