Rozdział
21
Wyglądając
bohatera (cz.2)
*****
Półleżąca, półsiedząca na kanapie Chace’a,
zwisająca do tyłu wyjrzałam przez jego tylne okno.
Na jego tarasie oświetlonym zewnętrznymi światłami
stała piękna, szczupła brunetka, która rozmawiała z niesamowicie przystojnym
włoskim Amerykaninem. Działo się to, gdy przyglądali się temu wyjątkowo przystojny
czarny mężczyzna z mocno kręconymi włosami i inny mężczyzna, nieco niechlujny,
w okularach Buddy Holly i koszulce, którą mogłam docenić, na której napis
głosił „Niech żyje Khaleesi, sprowadź smoki!”.
„Mówiłam ci raz i mówiłam ci tysiąc razy, Ren,
to, co robię ze swoim życiem, to nie twoja sprawa! Trzymaj się od tego z
daleka!” - krzyknęła.
Ona.
To była Serenity.
Moja Serenity.
Albo kobieta, którą poznałam półtorej godziny temu,
o imieniu Ally Nightingale. Kobieta, która po tym, jak uściskała mnie mocno z
ulgą, powiedziała mi, że mieszka w Denver. Kobieta, która, bezwstydnie i na
szczęście, nie przestała wsadzać nosa w morderstwo i chaos w Carnal, kiedy ją o
to poprosiłam.
Kobieta, która uratowała mi życie.
Na szczęście za jej plecami był twardziel
przedstawiony mi jako Darius Tucker (czarny facet) i geek komputerowy, który, jak
Ally przyznała, wykonał całą pracę na klawiaturze, którego przedstawiła mi jako
Brody’ego (maniak Gry o Tron).
Podążał za nią w jej samozwańczym zadaniu, aby
uratować mój tyłek, ale robiąc to, aby ją ochrzanić, mężczyzna, którego nie poznałam,
skoro zaatakował Ally, gdy tylko przybył. Wiedziałam z jej krzyków na niego, że
miał na imię Ren.
Fajne imię.
Gorący facet.
I wydawał się być na nią poważnie wkurzony, ale dokładnie
właśnie w ten sposób, w jaki Chace wkurzył się na mnie, kiedy dowiedział się,
że zrobiłam coś szalonego i głupiego. To znaczy, był wkurzony, ponieważ
poważnie martwił się, że mogła zostać zraniona.
Wyglądało na to, że Ally się tym nie przejmuje.
Wydawało się ponadto, że Ally „Serenity”
Nightingale nie była do mnie podobna pod wieloma względami, a nie tylko w tym,
że była szczuplejsza, wyższa ode mnie i była brunetką. Ale była też królową
gadatliwości i charakterku.
Wiedziałam to, gdy Ren odkrzyknął - „Mała, jak
będziesz nadal podążać za tym gównem, przykuję cię do mojego cholernego łóżka!”
Na co odparła gorąco - „Spróbuj, Zano, a skopię ci
tyłek!”
Wszystko, co miałam do powiedzenia, kiedy Chace
mówił do mnie „mała”, było „okej”.
Nie Ally.
Kiedy to oglądałam, wyglądało na to, że Ally nigdy
w życiu nie poddała się, nawet poważnie seksownemu facetowi, który groził, że
przykuje ją do swojego łóżka, co, patrząc na niego w całej jego wysokiej,
ciemnej, gorącokrwistej włoskiej, twardzielowej wspaniałości, nie stanowiło
żadnego złego zagrożenia w ogóle.
Jezu, miała tego faceta gorąco depczącego jej po
piętach i śliniła się do Nathana Filliona? To znaczy, Nathan Fillion był mega
gorący, ale ten facet był… niesamowity. I nie mieszkał gdzieś tam, gdzie
mieszkał Nathan Fillion, ale był właśnie tu, na tarasie Chace’a, o krok od
Ally, i krzyczał na nią, bo się martwił.
Wyczułam ruch, oderwałam oczy od akcji, odwróciłam
głowę i patrzyłam, jak Chace, z włosami mokrymi po prysznicu, w czystych
dżinsach i swetrze, bosymi stopami, podchodzi do mnie, patrząc w okno.
Nieskończenie gorętszy niż włoskie ciacho na tylnym
tarasie.
Przesunął się za mną i wciągnął mój tyłek na swoje
kolana, gdy dolna połowa jego ciała skręciła się tak, że jedną nogę miał na
kanapie, więc moje biodra były między jego nogami i przez cały czas wyglądał za
okno.
„Wciąż to robią?” - zapytał.
Spojrzałam z przystojnego profilu Chace’a przez
okno i zobaczyłam, że Ren wskazuje palcem twarz Afroamerykanina, co w mojej
ocenie nie było dobrym posunięciem, ale tamten nie wydawał się przejęty, gdy on
krzyczał - „Ty powinieneś wiedzieć lepiej!”
Darius Tucker wyszczerzył zęby.
Poważnie, on też był gorący.
„Tak” - odpowiedziałam.
„Czy powinienem interweniować?” - zapytał Chace.
Na tarasie był gorącokrwisty, wkurzony, wysoki
Włoch. Trzymałam się z dala. Miałam dość niebezpieczeństwa jak na jedną noc.
„Czy chciałbyś, aby ktoś interweniował, gdy byłeś
wkurzony z niepokoju i krzyczałeś na mnie?”
„Zostawię ich w spokoju” - mruknął natychmiast
Chace, a ja się uśmiechnęłam.
„Właśnie dzwonił kapitan” - oznajmił i spojrzałam
ze sceny na zewnątrz na niego.
„Tak?”
Oczy Chace’a zwróciły się na mnie.
„Powiedział mi, że, najwyraźniej, gdy Ally i Tucker
zajmowali Elitę, żeby cię namierzyć, Brody był w CPD, pokazując im tropy. Mogli
dostać to, co Newcomb trzymał nad tymi chłopcami, ale dwóch z nich zrobiło się
niespokojnych i głupich. Mieli bezpośrednie powiązania do faceta, który złapał
cię w Bubba’s i gówniane powiązania z innym facetem o nazwisku Clinton Bonar,
którego teraz chcą zgarnąć. Niektórzy z tej załogi mogą odetchnąć, ale ci dwaj odpowiedzą
za spisek, a Frank mówi, że już mają nakazy na zbieranie gówna po tropach
Brody’ego. Nie wspominając o tym, że Tucker i Brody są powiązani z prywatnym
detektywem z Denver o nazwisku Lee Nightingale, który ma powiązania z organami
ścigania. Tak więc męski PI Nightingale i jego brat, który akurat jest gliną, przyłożyli
się do tego, a gówno, które im bezpośrednio przekazali, nadal może być
dopuszczalne”.
„Czy wiedziała, że idą po mnie?” - zapytałam, mając
nadzieję, że nie wiedziała tego i dlatego mnie nie ostrzegła.
„Nie, dopóki nie dostała tego samego SMS-a, co ja” -
Chace udzielił mi właściwej odpowiedzi - „Ona i Brody włamali się, by śledzić
ich komunikację, więc była w pogotowiu, bo wiedziała, że coś się dzieje. Jak dostała
tę wiadomość, kiedy ja ją dostałem, razem z Tuckerem i Brody’m zaciągnęli tyłki
tutaj. Namierzyli, komu Newcomb dał gówno i pojechali prosto do niego. Zdjęli go,
dostali to, zostawili Brody’ego i nawiązali kontakt, aby to przekazać”.
„Więc Serenity mnie uratowała i zdjęła dwóch z nich”
- wyszeptałam.
„Tak się składa, tak” - odszepnął.
„Łał” - nadal szeptałam, moje oczy powędrowały do
okna.
Darius patrzył na swoje buty. Brody przygryzał
wargę i patrzył w ciemne niebo. Ren przygwoździł Ally do balustrady tarasu Chace’a
w taki sposób, że w ogóle jej nie widziałam.
Nikt nie krzyczał, ale ciało Rena wciąż było
napięte z wściekłości.
A jego tyłek wyglądał naprawdę dobrze w tych
wyblakłych dżinsach.
Poważnie, musiałam porozmawiać z Serenity. Musiała
się obudzić.
„Faye” - zawołał cicho Chace, więc oderwałam oczy
od tyłka Rena i spojrzałam na niego. Podniósł rękę i przesunął mi włosy przez
ramię, a potem owinął ją wokół mojej szyi, kiedy mówił dalej - „Samuel Sterling
dostarczył twojego porywacza do CPD”.
Cholernie dobrze.
Ta kreatura.
„Okej” - szepnęłam.
„Możesz go zidentyfikować?” - zapytał delikatnie, a
ja przygryzłam wargę, bo mogłam.
Oszołomił mnie w tylnym holu Bubba’s i obudziłam
się w tej skrzyni, ale widziałam go, zanim to zrobił.
Chace nie przegapił tego, że zagryzłam wargę i
wyszeptał - „Kurwa”.
Nie rozmawialiśmy o tym. Chace zadzwonił do swoich kolegów,
że da im znać, kiedy będę mogła złożyć raport i na razie mają się trzymać z
daleka.
Trzymali się z dala.
Więc chodziło o to, że faceci i Twyla przytulali
mnie (Twyla najmocniej), zadzwonili, żeby ich kobiety wiedziały, że jestem w
porządku, oni odjeżdżają, ja biorę prysznic, Chace bierze prysznic, a Ally i
Ren się kłócą.
„Czy możemy to zrobić jutro rano?” - zapytałam.
„Tak, mała” - odpowiedział.
„Czy mogę tobie o tym jutro opowiedzieć?” - zapytałam
cicho.
„Kiedy tylko będziesz gotowa, Faye” - odpowiedział
cicho.
„Czy Krys i dziewczyny powiedziały Benji’emu, że
wszystko w porządku?”
„Tak. Wie wszystko”.
Dobrze. Benji byłby zmartwiony, ale nie byłam
zaskoczona, słysząc, że tak bardzo postarał się dla mnie.
„Muszę coś zrobić dla nich wszystkich, żeby podziękować
za pomoc” - wymamrotałam, zastanawiając się, co mówiło „dziękuję za uratowanie
mi życia” i myśląc, że jeśli nie byłeś miliarderem i nie potrafiłeś rozdawać
zamków, prawie nic nie mówiło.
„Myślę, że wystarczy, że oddychasz” - powiedział
mi.
„Tak” - wyszeptałam, ponieważ prawdopodobnie myślał
dobrze, a, na szczęście, kosztowało to dużo mniej niż tuzin zamków.
Chace przesunął wzrokiem po mojej twarzy, a potem
ponownie spojrzał w moje oczy.
„Wydajesz się być w porządku” - zauważył cicho.
Po cichu zauważyłam - „Jestem. Oddycham”.
Kiedy skończyłam ostatnie słowo, wciągnął powietrze
i zamknął oczy, przesuwając rękę w górę i z powrotem w moje włosy, przyciągnął
moje czoło do swojego.
„Wiedziałam, że mnie uratujesz” - wyszeptałam,
otworzył oczy i odsunął głowę.
„Ja nie wiedziałem” - odszepnął.
„No cóż, ja wiedziałam”.
„I nie uratowałem cię. Serenity to zrobiła”.
Na jego słowa znalazłam jego nadgarstki, zawinęłam
w moich dłoniach i pociągnęłam je między nami. Wziął prysznic, ale nadal miał
brud za paznokciami i porozrywane ciało w miejscach, które pokaleczył przebijając
się i wyrywając więżące mnie drewno.
Przyłożyłam ucho do ramienia, ale patrzyłam mu w
oczy, gdy uścisnęłam mu ręce i zapytałam - „Nie uratowałeś?”
„Faye…”
„Poddałeś się?”
„Nie, ale Słonko…”
„Zrezygnowałbyś?”
„Nie, ale straciłem opanowanie.”
„Oczywiście, że tak, kochasz mnie”.
„Deck musiał mnie kontrolować”.
„Oczywiście, że tak, on cię kocha”.
„Faye…”
„Wyciągnąłeś mnie na wolność”.
„Słonko…”
Zacisnęłam dłonie na jego nadgarstkach, pochyliłam
się i wyszeptałam zaciekle - „To ty to zakończyłeś, Chace. Ty
mnie wykopałeś. Ty byłeś tym, który mnie wyciągnął. Miałeś pomoc, ale ty
to zrobiłeś. To moje ostatnie wspomnienie z tamtego koszmaru. Ty wyciągający
mnie na wolność”.
Jego oczy rozgrzały się i otworzył usta, żeby coś
powiedzieć, ale jeszcze nie skończyłam.
„Zdradzę ci sekret, Słonko. Prawdziwym bohaterem
jest rycerz, który ma wyraźne dziury w zbroi, ale nigdy nie upada. Oznacza to,
że wygrywał bitwy i nie marnuje czasu na polerowanie swojej zbroi, aby mógł dobrze
wyglądać podczas parad, które są hołdem dla jego chwały. Po prostu wciąga się z
powrotem na swojego rumaka i kontynuuje walkę. A jeśli jest właściwym rycerzem,
nigdy nie jeździ sam. Najlepsi bohaterowie budzą lojalność. Najlepsi
bohaterowie toczą dobrą walkę niestrudzenie, po cichu. Najlepsi bohaterowie
zawsze mają blizny. Gdyby tego nie zrobili, heroina nie miałaby nic do roboty.
Jej zadaniem jest pomóc bohaterowi odpuścić to wszystko, aby jej mężczyzna był
wystarczająco silny, aby walczyć, ale kiedy jest z nią, może po prostu oddychać”.
Wykręcił nadgarstki, więc musiałam je puść, ale on tylko
chwycił moje dłonie w swoje, przyciskając je do piersi, a jego głos był
szorstki, kiedy zapytał - „Odetchniesz swobodnie, Słonko?”
„Lauren została porwana i dźgnięta nożem przez
seryjnego mordercę i powiedziała mi, że nigdy nie straciła ani sekundy snu,
ponieważ kiedy spała, robiła to obok Tate’a” - powiedziałam mu, a jego brwi się
złączyły.
„Czy to odpowiedź na moje pytanie?”
„Tak. Widzisz, ty czujesz, że za to, co mi się
przydarzyło, jesteś odpowiedzialny, ponieważ uważasz, że twoim obowiązkiem jest
mnie chronić. Ale byłam przerażona i przez kilka godzin leżałam w skrzyni w
ziemi. Teraz już nie. Dziś wieczorem, jutro, każdej nocy będę spać obok mojego
rycerza ze szczelinami w jego zbroi i bliznami, wiedząc, że zawsze będzie się
mną opiekował, więc będę spać spokojnie. Ty tego nie zrobisz przez jakiś czas i
przepraszam za to, Słonko. W końcu zauważysz, że śpię spokojnie, wtedy ty też będziesz.
Ale dla mnie to koniec, sprawiłeś, że tak się stało, więc już mogę po prostu
oddychać, a wcześniej kupiłam sobie życie, by móc oddychać, akceptując twój
pierścionek. Być może przez jakiś czas potrzebowałam butli z tlenem, ale twoja
pięść przebiła się przez drewno i chwilę później odetchnęłam czysto i swobodnie”.
„To wszystko, czego ci trzeba?” - zapytał, jego
głos znów stał się szorstki.
„Cóż, nie nazwałabym tego „wszystko, czego trzeba”.
Niewiele dziewczyn trafia na prawdziwego, autentycznego, większego niż życie
bohatera. Ale ponieważ ja miałam to szczęście, więc w zasadzie… tak.”
Chace wpatrywał się w moje oczy.
Potem puścił moje dłonie, aby owinąć mnie ramionami,
palce jednej dłoni wsunął mi we włosy, przyciągnął mnie do siebie i wziął moje
usta.
To nie był ognisty pocałunek. Był powolny i słodki.
Mimo to spowodował oparzenie.
Obejmowałam jego ramiona ramionami, przyciskając
się głęboko i robiło się dobrze, kiedy musieliśmy zerwać i wyjrzeć przez okno,
ponieważ Serenity wrzasnęła - „Ren! Postaw mnie!”
Potem zobaczyliśmy, jak on sunie z walczącą Ally przewieszoną
przez ramię do schodów z tarasu. Zbiegł po nich, okrążył dom i zniknęli z pola
widzenia.
Darius i Brody też to obserwowali to w bardzo
dziwny sposób, jakby to nie było nic nowego, a potem weszli do domu.
Darius spojrzał na nas i natychmiast podniósł rękę
- „Nie wstawajcie. My też pójdziemy. Jesteśmy tu tylko po to, żeby się
pożegnać, a jeśli nas byście potrzebowali, zameldujemy się w hotelu w mieście.
Jutro wyjeżdżamy”.
„Racja” - mruknął Chace.
„Fajnie było cię poznać” - zawołał Brody.
„Uh… ciebie też” - odkrzyknęłam, chociaż było to
spowodowane takimi okolicznościami, nadal tak było. Potem zapytałam - „Czy z
nią wszystko będzie dobrze?”
„Czy ten akt neandertalczyka oznacza, że on przestanie
się opierniczać? Tak” - odpowiedział Darius - „Że ona ciągle będzie go odpychać,
a on na to będzie pozwalał? Nie”.
Brzmiało to tak, jakby była tam jakaś
niedopowiedziana historia.
Serenity miała tyle tajemnic przede mną.
Nawet więcej niż myślałam.
„Stawiam na Ally” - mruknął Brody.
„Stawiam na Zano” - mruknął Darius.
Zdecydowanie była to historia i nie miała nic
wspólnego z Nathanem Fillionem.
Ciekawe.
„Jesteście pewni, że nie chcecie piwa czy czegoś
takiego?” - zapytałam i poczułam, jak ciało Chace’a napina się wokół mnie.
„A może jutro wypijemy piwo, kiedy by nie wykopano
cię właśnie z drewnianej skrzyni pokrytej metrową warstwą świeżej ziemi?” -
zapytał Darius.
„To prawdopodobnie byłby bardziej odpowiedni czas
na zabawę” - mruknęłam.
Wtedy poczułam, że ciało Chace’a trzęsie się wokół
mnie w tym samym czasie, kiedy Darius i Brody uśmiechnęli się do mnie.
„Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.
Później” - pożegnał się Darius.
„Tak, później” - oddał Brody.
„Pa” - zawołałam.
Chace kiwnął im brodą.
Ledwo zamknęli drzwi, a już wstaliśmy i ja byłam w
ramionach Chace’a, a Chace zmierzał do holu, w dół i do sypialni.
Położył mnie na łóżku, położył pięści po obu
stronach i pochylił się tak, że był wszystkim, co mogłam zobaczyć.
„Wracam za dwie sekundy” - szepnął.
Skinęłam głową.
Wyszedł i wiedziałam, że zamyka dom na noc. Dostałam
dowód, gdy zgasło światło wpadające przez okno z zewnątrz. I tak już nie było
potrzebne.
Nadchodził świt.
Kiedy wrócił, patrzyłam, jak zdejmuje dżinsy i
sweter i wdrapuje się do łóżka obok mnie. Potem zgasił światło, przetoczył się
po mnie i zgasił moje.
Kiedy skończył, przesunął się do mnie i wziął mnie
w ramiona.
Miałam na sobie jedną z jego bluz, czyste majtki i
parę jego skarpetek, wszystko, co naciągnęłam po prysznicu.
Był cicho.
Ja też tak zostałam.
Potem przestałam.
„Wszystko w porządku?”
Brak odpowiedzi.
Moje ręce ześlizgnęły się po skórze jego pleców i
zawołałam - „Chace?”
„Jestem w czerwonej strefie” - szepnął.
Jego słowa, moje słowa, słowa, ich
wspomnienie, powód, dla którego je wypowiadał, sprawił, że ścisnęło mi się
serce.
Zamknęłam oczy i przysunęłam się bliżej.
„Nic mi nie jest” - szepnęłam.
„Zabrakło ci powietrza”.
Otworzyłam oczy - „Na niecałą minutę”.
„Zabrakło ci powietrza”.
„Już po wszystkim, Słonko”.
Jego ramiona zacisnęły się wokół mnie, a jego głos
znów był szorstki, kiedy zapytał - „Czy naprawdę możesz mi powiedzieć, że po
tym gównie wszystko jest w porządku?”
„Ja tylko musiałam czekać na ciebie, Chace. Ty musiałeś
mnie szukać. To, przez co ty przeszedłeś, było gorsze, więc nie. Naprawdę nie
jest w porządku, ale nie przeraża mnie to, co mi się przydarzyło. Jestem
zdenerwowana tym, co przydarzyło się tobie”.
„Jezu, mała, jestem okej”.
„Nie jesteś”.
„Jesteś tutaj, oddychasz, jesteś w moim łóżku,
nosisz mój pierścionek, cholernie jestem.” - jego głos był uspokajająco
stanowczy, podczas gdy jego ramiona były uspokajająco napięte.
Mimo to naciskałam - „Daj słowo?”
„Kurwa, tak. Tylko martwię się, że ty nie”.
„Cóż, jestem”.
„Może to ciebie pieprzyć”.
„Może, ale będziesz tutaj”.
„Może dać ci złe sny”.
„Może, ale będziesz tutaj”.
„Może być w porządku, a potem za rok, dwa,
dwanaście, zakradnie się i będzie cię prześladować”.
Jezu!
Czasami gorący opiekuńczy facet może być uparty i
denerwujący.
Nadeszła moja kolej, by być stanowczą - „No dobrze,
może, Chace, ale ty będziesz tutaj”.
Umilkł.
Potem wyszeptał - „Tak, będę tutaj.”
Tak.
Będzie.
Za rok, dwa, dwanaście.
Zawsze.
Przytuliłam się bliżej i odszepnęłam - „Tak”.
Umilkł.
Też milczałam.
Potem znów przestałam.
„Zmęczony?”
„Kurwa nie” - znowu był stanowczy.
„Chcesz rozmawiać?”
„Nie”
Przytuliłam się jeszcze bliżej - „Kochać się?”
Bez zwłoki i bez słowa, Chace wtoczył się na mnie,
jego wargi dotknęły mojego gardła i przesunęły się po szyi.
Uznałam to za tak.
„Pieprzyć?” - wyszeptałam alternatywną sugestię.
„Kochać się” - mruknął przy mojej szczęce, a ja
uśmiechnęłam się do nadchodzącego świtu, gdy ręce Chace’a przesunęły się pod
bluzą.
Potem odszepnęłam - „Pasuje mi to”.
Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńTo chyba najsłodsza powieść tej autorki. ❤️ Dziękuję 😘❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję 🤍
OdpowiedzUsuńDziękuje
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
OdpowiedzUsuńNo i dzięki Serenity wszystko dobrze się skończyło :)
Dziekuje💙
OdpowiedzUsuń