środa, 27 października 2021

21 - Wyglądając bohatera (cz.2)

 

Rozdział 21

Wyglądając bohatera (cz.2)

*****

Półleżąca, półsiedząca na kanapie Chace’a, zwisająca do tyłu wyjrzałam przez jego tylne okno.

Na jego tarasie oświetlonym zewnętrznymi światłami stała piękna, szczupła brunetka, która rozmawiała z niesamowicie przystojnym włoskim Amerykaninem. Działo się to, gdy przyglądali się temu wyjątkowo przystojny czarny mężczyzna z mocno kręconymi włosami i inny mężczyzna, nieco niechlujny, w okularach Buddy Holly i koszulce, którą mogłam docenić, na której napis głosił „Niech żyje Khaleesi, sprowadź smoki!”.

„Mówiłam ci raz i mówiłam ci tysiąc razy, Ren, to, co robię ze swoim życiem, to nie twoja sprawa! Trzymaj się od tego z daleka!” - krzyknęła.

Ona.

To była Serenity.

Moja Serenity.

Albo kobieta, którą poznałam półtorej godziny temu, o imieniu Ally Nightingale. Kobieta, która po tym, jak uściskała mnie mocno z ulgą, powiedziała mi, że mieszka w Denver. Kobieta, która, bezwstydnie i na szczęście, nie przestała wsadzać nosa w morderstwo i chaos w Carnal, kiedy ją o to poprosiłam.

Kobieta, która uratowała mi życie.

Na szczęście za jej plecami był twardziel przedstawiony mi jako Darius Tucker (czarny facet) i geek komputerowy, który, jak Ally przyznała, wykonał całą pracę na klawiaturze, którego przedstawiła mi jako Brody’ego (maniak Gry o Tron).

Podążał za nią w jej samozwańczym zadaniu, aby uratować mój tyłek, ale robiąc to, aby ją ochrzanić, mężczyzna, którego nie poznałam, skoro zaatakował Ally, gdy tylko przybył. Wiedziałam z jej krzyków na niego, że miał na imię Ren.

Fajne imię.

Gorący facet.

I wydawał się być na nią poważnie wkurzony, ale dokładnie właśnie w ten sposób, w jaki Chace wkurzył się na mnie, kiedy dowiedział się, że zrobiłam coś szalonego i głupiego. To znaczy, był wkurzony, ponieważ poważnie martwił się, że mogła zostać zraniona.

Wyglądało na to, że Ally się tym nie przejmuje.

Wydawało się ponadto, że Ally „Serenity” Nightingale nie była do mnie podobna pod wieloma względami, a nie tylko w tym, że była szczuplejsza, wyższa ode mnie i była brunetką. Ale była też królową gadatliwości i charakterku.

Wiedziałam to, gdy Ren odkrzyknął - „Mała, jak będziesz nadal podążać za tym gównem, przykuję cię do mojego cholernego łóżka!”

Na co odparła gorąco - „Spróbuj, Zano, a skopię ci tyłek!”

Wszystko, co miałam do powiedzenia, kiedy Chace mówił do mnie „mała”, było „okej”.

Nie Ally.

Kiedy to oglądałam, wyglądało na to, że Ally nigdy w życiu nie poddała się, nawet poważnie seksownemu facetowi, który groził, że przykuje ją do swojego łóżka, co, patrząc na niego w całej jego wysokiej, ciemnej, gorącokrwistej włoskiej, twardzielowej wspaniałości, nie stanowiło żadnego złego zagrożenia w ogóle.

Jezu, miała tego faceta gorąco depczącego jej po piętach i śliniła się do Nathana Filliona? To znaczy, Nathan Fillion był mega gorący, ale ten facet był… niesamowity. I nie mieszkał gdzieś tam, gdzie mieszkał Nathan Fillion, ale był właśnie tu, na tarasie Chace’a, o krok od Ally, i krzyczał na nią, bo się martwił.

Wyczułam ruch, oderwałam oczy od akcji, odwróciłam głowę i patrzyłam, jak Chace, z włosami mokrymi po prysznicu, w czystych dżinsach i swetrze, bosymi stopami, podchodzi do mnie, patrząc w okno.

Nieskończenie gorętszy niż włoskie ciacho na tylnym tarasie.

Przesunął się za mną i wciągnął mój tyłek na swoje kolana, gdy dolna połowa jego ciała skręciła się tak, że jedną nogę miał na kanapie, więc moje biodra były między jego nogami i przez cały czas wyglądał za okno.

„Wciąż to robią?” - zapytał.

Spojrzałam z przystojnego profilu Chace’a przez okno i zobaczyłam, że Ren wskazuje palcem twarz Afroamerykanina, co w mojej ocenie nie było dobrym posunięciem, ale tamten nie wydawał się przejęty, gdy on krzyczał - „Ty powinieneś wiedzieć lepiej!”

Darius Tucker wyszczerzył zęby.

Poważnie, on też był gorący.

„Tak” - odpowiedziałam.

„Czy powinienem interweniować?” - zapytał Chace.

Na tarasie był gorącokrwisty, wkurzony, wysoki Włoch. Trzymałam się z dala. Miałam dość niebezpieczeństwa jak na jedną noc.

„Czy chciałbyś, aby ktoś interweniował, gdy byłeś wkurzony z niepokoju i krzyczałeś na mnie?”

„Zostawię ich w spokoju” - mruknął natychmiast Chace, a ja się uśmiechnęłam.

„Właśnie dzwonił kapitan” - oznajmił i spojrzałam ze sceny na zewnątrz na niego.

„Tak?”

Oczy Chace’a zwróciły się na mnie.

„Powiedział mi, że, najwyraźniej, gdy Ally i Tucker zajmowali Elitę, żeby cię namierzyć, Brody był w CPD, pokazując im tropy. Mogli dostać to, co Newcomb trzymał nad tymi chłopcami, ale dwóch z nich zrobiło się niespokojnych i głupich. Mieli bezpośrednie powiązania do faceta, który złapał cię w Bubba’s i gówniane powiązania z innym facetem o nazwisku Clinton Bonar, którego teraz chcą zgarnąć. Niektórzy z tej załogi mogą odetchnąć, ale ci dwaj odpowiedzą za spisek, a Frank mówi, że już mają nakazy na zbieranie gówna po tropach Brody’ego. Nie wspominając o tym, że Tucker i Brody są powiązani z prywatnym detektywem z Denver o nazwisku Lee Nightingale, który ma powiązania z organami ścigania. Tak więc męski PI Nightingale i jego brat, który akurat jest gliną, przyłożyli się do tego, a gówno, które im bezpośrednio przekazali, nadal może być dopuszczalne”.

„Czy wiedziała, że idą po mnie?” - zapytałam, mając nadzieję, że nie wiedziała tego i dlatego mnie nie ostrzegła.

„Nie, dopóki nie dostała tego samego SMS-a, co ja” - Chace udzielił mi właściwej odpowiedzi - „Ona i Brody włamali się, by śledzić ich komunikację, więc była w pogotowiu, bo wiedziała, że coś się dzieje. Jak dostała tę wiadomość, kiedy ja ją dostałem, razem z Tuckerem i Brody’m zaciągnęli tyłki tutaj. Namierzyli, komu Newcomb dał gówno i pojechali prosto do niego. Zdjęli go, dostali to, zostawili Brody’ego i nawiązali kontakt, aby to przekazać”.

„Więc Serenity mnie uratowała i zdjęła dwóch z nich” - wyszeptałam.

„Tak się składa, tak” - odszepnął.

„Łał” - nadal szeptałam, moje oczy powędrowały do okna.

Darius patrzył na swoje buty. Brody przygryzał wargę i patrzył w ciemne niebo. Ren przygwoździł Ally do balustrady tarasu Chace’a w taki sposób, że w ogóle jej nie widziałam.

Nikt nie krzyczał, ale ciało Rena wciąż było napięte z wściekłości.

A jego tyłek wyglądał naprawdę dobrze w tych wyblakłych dżinsach.

Poważnie, musiałam porozmawiać z Serenity. Musiała się obudzić.

„Faye” - zawołał cicho Chace, więc oderwałam oczy od tyłka Rena i spojrzałam na niego. Podniósł rękę i przesunął mi włosy przez ramię, a potem owinął ją wokół mojej szyi, kiedy mówił dalej - „Samuel Sterling dostarczył twojego porywacza do CPD”.

Cholernie dobrze.

Ta kreatura.

„Okej” - szepnęłam.

„Możesz go zidentyfikować?” - zapytał delikatnie, a ja przygryzłam wargę, bo mogłam.

Oszołomił mnie w tylnym holu Bubba’s i obudziłam się w tej skrzyni, ale widziałam go, zanim to zrobił.

Chace nie przegapił tego, że zagryzłam wargę i wyszeptał - „Kurwa”.

Nie rozmawialiśmy o tym. Chace zadzwonił do swoich kolegów, że da im znać, kiedy będę mogła złożyć raport i na razie mają się trzymać z daleka.

Trzymali się z dala.

Więc chodziło o to, że faceci i Twyla przytulali mnie (Twyla najmocniej), zadzwonili, żeby ich kobiety wiedziały, że jestem w porządku, oni odjeżdżają, ja biorę prysznic, Chace bierze prysznic, a Ally i Ren się kłócą.

„Czy możemy to zrobić jutro rano?” - zapytałam.

„Tak, mała” - odpowiedział.

„Czy mogę tobie o tym jutro opowiedzieć?” - zapytałam cicho.

„Kiedy tylko będziesz gotowa, Faye” - odpowiedział cicho.

„Czy Krys i dziewczyny powiedziały Benji’emu, że wszystko w porządku?”

„Tak. Wie wszystko”.

Dobrze. Benji byłby zmartwiony, ale nie byłam zaskoczona, słysząc, że tak bardzo postarał się dla mnie.

„Muszę coś zrobić dla nich wszystkich, żeby podziękować za pomoc” - wymamrotałam, zastanawiając się, co mówiło „dziękuję za uratowanie mi życia” i myśląc, że jeśli nie byłeś miliarderem i nie potrafiłeś rozdawać zamków, prawie nic nie mówiło.

„Myślę, że wystarczy, że oddychasz” - powiedział mi.

„Tak” - wyszeptałam, ponieważ prawdopodobnie myślał dobrze, a, na szczęście, kosztowało to dużo mniej niż tuzin zamków.

Chace przesunął wzrokiem po mojej twarzy, a potem ponownie spojrzał w moje oczy.

„Wydajesz się być w porządku” - zauważył cicho.

Po cichu zauważyłam - „Jestem. Oddycham”.

Kiedy skończyłam ostatnie słowo, wciągnął powietrze i zamknął oczy, przesuwając rękę w górę i z powrotem w moje włosy, przyciągnął moje czoło do swojego.

„Wiedziałam, że mnie uratujesz” - wyszeptałam, otworzył oczy i odsunął głowę.

„Ja nie wiedziałem” - odszepnął.

„No cóż, ja wiedziałam”.

„I nie uratowałem cię. Serenity to zrobiła”.

Na jego słowa znalazłam jego nadgarstki, zawinęłam w moich dłoniach i pociągnęłam je między nami. Wziął prysznic, ale nadal miał brud za paznokciami i porozrywane ciało w miejscach, które pokaleczył przebijając się i wyrywając więżące mnie drewno.

Przyłożyłam ucho do ramienia, ale patrzyłam mu w oczy, gdy uścisnęłam mu ręce i zapytałam - „Nie uratowałeś?”

„Faye…”

„Poddałeś się?”

„Nie, ale Słonko…”

„Zrezygnowałbyś?”

„Nie, ale straciłem opanowanie.”

„Oczywiście, że tak, kochasz mnie”.

„Deck musiał mnie kontrolować”.

„Oczywiście, że tak, on cię kocha”.

„Faye…”

„Wyciągnąłeś mnie na wolność”.

„Słonko…”

Zacisnęłam dłonie na jego nadgarstkach, pochyliłam się i wyszeptałam zaciekle - „To ty to zakończyłeś, Chace. Ty mnie wykopałeś. Ty byłeś tym, który mnie wyciągnął. Miałeś pomoc, ale ty to zrobiłeś. To moje ostatnie wspomnienie z tamtego koszmaru. Ty wyciągający mnie na wolność”.

Jego oczy rozgrzały się i otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale jeszcze nie skończyłam.

„Zdradzę ci sekret, Słonko. Prawdziwym bohaterem jest rycerz, który ma wyraźne dziury w zbroi, ale nigdy nie upada. Oznacza to, że wygrywał bitwy i nie marnuje czasu na polerowanie swojej zbroi, aby mógł dobrze wyglądać podczas parad, które są hołdem dla jego chwały. Po prostu wciąga się z powrotem na swojego rumaka i kontynuuje walkę. A jeśli jest właściwym rycerzem, nigdy nie jeździ sam. Najlepsi bohaterowie budzą lojalność. Najlepsi bohaterowie toczą dobrą walkę niestrudzenie, po cichu. Najlepsi bohaterowie zawsze mają blizny. Gdyby tego nie zrobili, heroina nie miałaby nic do roboty. Jej zadaniem jest pomóc bohaterowi odpuścić to wszystko, aby jej mężczyzna był wystarczająco silny, aby walczyć, ale kiedy jest z nią, może po prostu oddychać”.

Wykręcił nadgarstki, więc musiałam je puść, ale on tylko chwycił moje dłonie w swoje, przyciskając je do piersi, a jego głos był szorstki, kiedy zapytał - „Odetchniesz swobodnie, Słonko?”

„Lauren została porwana i dźgnięta nożem przez seryjnego mordercę i powiedziała mi, że nigdy nie straciła ani sekundy snu, ponieważ kiedy spała, robiła to obok Tate’a” - powiedziałam mu, a jego brwi się złączyły.

„Czy to odpowiedź na moje pytanie?”

„Tak. Widzisz, ty czujesz, że za to, co mi się przydarzyło, jesteś odpowiedzialny, ponieważ uważasz, że twoim obowiązkiem jest mnie chronić. Ale byłam przerażona i przez kilka godzin leżałam w skrzyni w ziemi. Teraz już nie. Dziś wieczorem, jutro, każdej nocy będę spać obok mojego rycerza ze szczelinami w jego zbroi i bliznami, wiedząc, że zawsze będzie się mną opiekował, więc będę spać spokojnie. Ty tego nie zrobisz przez jakiś czas i przepraszam za to, Słonko. W końcu zauważysz, że śpię spokojnie, wtedy ty też będziesz. Ale dla mnie to koniec, sprawiłeś, że tak się stało, więc już mogę po prostu oddychać, a wcześniej kupiłam sobie życie, by móc oddychać, akceptując twój pierścionek. Być może przez jakiś czas potrzebowałam butli z tlenem, ale twoja pięść przebiła się przez drewno i chwilę później odetchnęłam czysto i swobodnie”.

„To wszystko, czego ci trzeba?” - zapytał, jego głos znów stał się szorstki.

„Cóż, nie nazwałabym tego „wszystko, czego trzeba”. Niewiele dziewczyn trafia na prawdziwego, autentycznego, większego niż życie bohatera. Ale ponieważ ja miałam to szczęście, więc w zasadzie… tak.”

Chace wpatrywał się w moje oczy.

Potem puścił moje dłonie, aby owinąć mnie ramionami, palce jednej dłoni wsunął mi we włosy, przyciągnął mnie do siebie i wziął moje usta.

To nie był ognisty pocałunek. Był powolny i słodki.

Mimo to spowodował oparzenie.

Obejmowałam jego ramiona ramionami, przyciskając się głęboko i robiło się dobrze, kiedy musieliśmy zerwać i wyjrzeć przez okno, ponieważ Serenity wrzasnęła - „Ren! Postaw mnie!

Potem zobaczyliśmy, jak on sunie z walczącą Ally przewieszoną przez ramię do schodów z tarasu. Zbiegł po nich, okrążył dom i zniknęli z pola widzenia.

Darius i Brody też to obserwowali to w bardzo dziwny sposób, jakby to nie było nic nowego, a potem weszli do domu.

Darius spojrzał na nas i natychmiast podniósł rękę - „Nie wstawajcie. My też pójdziemy. Jesteśmy tu tylko po to, żeby się pożegnać, a jeśli nas byście potrzebowali, zameldujemy się w hotelu w mieście. Jutro wyjeżdżamy”.

„Racja” - mruknął Chace.

„Fajnie było cię poznać” - zawołał Brody.

„Uh… ciebie też” - odkrzyknęłam, chociaż było to spowodowane takimi okolicznościami, nadal tak było. Potem zapytałam - „Czy z nią wszystko będzie dobrze?”

„Czy ten akt neandertalczyka oznacza, że on przestanie się opierniczać? Tak” - odpowiedział Darius - „Że ona ciągle będzie go odpychać, a on na to będzie pozwalał? Nie”.

Brzmiało to tak, jakby była tam jakaś niedopowiedziana historia.

Serenity miała tyle tajemnic przede mną. Nawet więcej niż myślałam.

„Stawiam na Ally” - mruknął Brody.

„Stawiam na Zano” - mruknął Darius.

Zdecydowanie była to historia i nie miała nic wspólnego z Nathanem Fillionem.

Ciekawe.

„Jesteście pewni, że nie chcecie piwa czy czegoś takiego?” - zapytałam i poczułam, jak ciało Chace’a napina się wokół mnie.

„A może jutro wypijemy piwo, kiedy by nie wykopano cię właśnie z drewnianej skrzyni pokrytej metrową warstwą świeżej ziemi?” - zapytał Darius.

„To prawdopodobnie byłby bardziej odpowiedni czas na zabawę” - mruknęłam.

Wtedy poczułam, że ciało Chace’a trzęsie się wokół mnie w tym samym czasie, kiedy Darius i Brody uśmiechnęli się do mnie.

„Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. Później” - pożegnał się Darius.

„Tak, później” - oddał Brody.

„Pa” - zawołałam.

Chace kiwnął im brodą.

Ledwo zamknęli drzwi, a już wstaliśmy i ja byłam w ramionach Chace’a, a Chace zmierzał do holu, w dół i do sypialni.

Położył mnie na łóżku, położył pięści po obu stronach i pochylił się tak, że był wszystkim, co mogłam zobaczyć.

„Wracam za dwie sekundy” - szepnął.

Skinęłam głową.

Wyszedł i wiedziałam, że zamyka dom na noc. Dostałam dowód, gdy zgasło światło wpadające przez okno z zewnątrz. I tak już nie było potrzebne.

Nadchodził świt.

Kiedy wrócił, patrzyłam, jak zdejmuje dżinsy i sweter i wdrapuje się do łóżka obok mnie. Potem zgasił światło, przetoczył się po mnie i zgasił moje.

Kiedy skończył, przesunął się do mnie i wziął mnie w ramiona.

Miałam na sobie jedną z jego bluz, czyste majtki i parę jego skarpetek, wszystko, co naciągnęłam po prysznicu.

Był cicho.

Ja też tak zostałam.

Potem przestałam.

„Wszystko w porządku?”

Brak odpowiedzi.

Moje ręce ześlizgnęły się po skórze jego pleców i zawołałam - „Chace?”

„Jestem w czerwonej strefie” - szepnął.

Jego słowa, moje słowa, słowa, ich wspomnienie, powód, dla którego je wypowiadał, sprawił, że ścisnęło mi się serce.

Zamknęłam oczy i przysunęłam się bliżej.

„Nic mi nie jest” - szepnęłam.

„Zabrakło ci powietrza”.

Otworzyłam oczy - „Na niecałą minutę”.

„Zabrakło ci powietrza”.

„Już po wszystkim, Słonko”.

Jego ramiona zacisnęły się wokół mnie, a jego głos znów był szorstki, kiedy zapytał - „Czy naprawdę możesz mi powiedzieć, że po tym gównie wszystko jest w porządku?”

„Ja tylko musiałam czekać na ciebie, Chace. Ty musiałeś mnie szukać. To, przez co ty przeszedłeś, było gorsze, więc nie. Naprawdę nie jest w porządku, ale nie przeraża mnie to, co mi się przydarzyło. Jestem zdenerwowana tym, co przydarzyło się tobie”.

„Jezu, mała, jestem okej”.

„Nie jesteś”.

„Jesteś tutaj, oddychasz, jesteś w moim łóżku, nosisz mój pierścionek, cholernie jestem.” - jego głos był uspokajająco stanowczy, podczas gdy jego ramiona były uspokajająco napięte.

Mimo to naciskałam - „Daj słowo?”

„Kurwa, tak. Tylko martwię się, że ty nie”.

„Cóż, jestem”.

„Może to ciebie pieprzyć”.

„Może, ale będziesz tutaj”.

„Może dać ci złe sny”.

„Może, ale będziesz tutaj”.

„Może być w porządku, a potem za rok, dwa, dwanaście, zakradnie się i będzie cię prześladować”.

Jezu!

Czasami gorący opiekuńczy facet może być uparty i denerwujący.

Nadeszła moja kolej, by być stanowczą - „No dobrze, może, Chace, ale ty będziesz tutaj”.

Umilkł.

Potem wyszeptał - „Tak, będę tutaj.”

Tak.

Będzie.

Za rok, dwa, dwanaście.

Zawsze.

Przytuliłam się bliżej i odszepnęłam - „Tak”.

Umilkł.

Też milczałam.

Potem znów przestałam.

„Zmęczony?”

„Kurwa nie” - znowu był stanowczy.

„Chcesz rozmawiać?”

„Nie”

Przytuliłam się jeszcze bliżej - „Kochać się?”

Bez zwłoki i bez słowa, Chace wtoczył się na mnie, jego wargi dotknęły mojego gardła i przesunęły się po szyi.

Uznałam to za tak.

„Pieprzyć?” - wyszeptałam alternatywną sugestię.

„Kochać się” - mruknął przy mojej szczęce, a ja uśmiechnęłam się do nadchodzącego świtu, gdy ręce Chace’a przesunęły się pod bluzą.

Potem odszepnęłam - „Pasuje mi to”.


 

8 komentarzy: