wtorek, 26 października 2021

21 - Wyglądając bohatera (cz.1)

 

Rozdział 21

Wyglądając bohatera (cz.1)

Chase 

 

 

Na drugim końcu baru był ruch i Chace patrzył, jak brunetka wchodzi do sali głównej z tylnego korytarza, gdzie znajdowały się łazienki.

Faye zniknęła tam piętnaście minut temu i nadszedł czas, aby wrócić do domu. Czas iść spać. Nadszedł czas, aby po raz pierwszy kochać się ze jego kobietą, kiedy nosiła na palcu jego pierścionek.

Piętnaście minut to dużo czasu, żeby mogła wrócić. Był niecierpliwy. Chciał być z nią sam. Chciał dalej z nią tańczyć. Zamierzał tańczyć z nią do świtu, ale w inny sposób.

Ale bar był przepełniony, co oznaczało, że do damskiej toalety mogła być kolejka.

Chwycił piwo, podniósł je, pociągnął i opuszczając je, spojrzał na Tate’a.

Tate siedział właśnie przy barze, opierając na nim oba przedramiona, w jednej ręce trzymając butelkę piwa. Laurie była u jego boku, ale obejmowała ramieniem jego brzuch, a jej tors był owinięty wokół jego pleców i zwrócony do Wendy, z którą rozmawiała. Chace nie widział Lauren, ale Wendy się śmiała.

Kobieta Tate’a mogła być przerzucona na jego plecy, ale jego oczy były skierowane na Chace’a.

Kiedy złapał wzrok Chace’a, podniósł swoje piwo i pochylił je w jego stronę, gdy jego usta drgnęły.

Chace wiedział, co oznaczał ten salut.

Tate wiedział, co czuje Chace. Nie chodziło o znalezienie odpowiedniej kobiety, ale o znalezienie tej jedynej, idealnej, przeznaczonej dla ciebie. Wtedy, jak włożysz pierścionek na jej palec, pokazując do niej swoje roszczenia i wiedząc, że jest twoja, że nikt inny nigdy jej nie będzie miał, twoje łóżko nigdy nie będzie zimne, zawsze będziesz miał kogoś u boku lub za plecami.

Tate Jackson wiedział, jakie to dobre uczucie. Wiedział, co to znaczy. Wiedział, jakie to ważne. Wiedział, że na świecie nie ma nic lepszego.

Chace kiwnął do niego brodą, po czym patrzył, jak Laura przesuwa się, by powiedzieć mu coś do ucha. Oczy Tate’a straciły ostrość, gdy słuchał, jego twarz zrobiła się łagodna, usta wygięte, a potem odwrócił szyję i Chace stracił go z oczu, gdy wziął usta swojej kobiety.

Tak. Tate Jackson wiedział, jak dobrze się czuł.

W tym momencie w jego kieszeni zawibrował telefon.

Wyciągnął go, nie zdziwiony, że wibruje, chociaż było późno. Wieści szybko się rozchodziły. Cóż, życzenia były gęste. Chace uznał, że ten dzień był ważny dla miasta Carnal. Ty Walker wkroczył na kolejny etap dobrego wychodzenia z życia zerżniętego przez facetów, którzy pieprzyli całe miasto. Tego samego dnia Chace też.

Chace spojrzał na swój telefon i zobaczył, że to SMS. Przesunął kciukiem po przyciskach, aby go odczytać, ale kiedy to zobaczył, jego ciało znieruchomiało.

Mamy Faye. Od tej chwili ma powietrza na cztery godziny. Masz czas, aby znaleźć i zwrócić potrzebne artykuły. Jeśli tego nie zrobisz, nie powiemy ci, gdzie ją wykopać, a jej zabraknie tchu.

Po przeczytaniu tego Chace z palącymi płucami szybko przeniósł się ze swojej pozycji przy barze i przepchnął się przez tłum w kierunku tylnego korytarza. Kiedy dotarł do wejścia tam, niezależnie od zapełnienia baru, zobaczył, że jest pusty.

Przeniósł się do damskiej toalety.

Otworzył drzwi, blondynka przy umywalce odwróciła się i zmrużyła na niego oczy, ale zignorował ją i zawołał ostro - „Faye!”

„Jesteś okej, koleś?” - zapytała.

Nie był absolutnie.

„Faye!” - przyciął.

Nic.

Jego oczy powędrowały do blondynki - „Widziałaś tu rudą?”

Spojrzała na niego i pochyliła się lekko, by spojrzeć pod kabiny, wołając - „Któraś z was jest rudowłosa?”

„Nie”

„Nie ja”

„Jest słodki?”

Żadna z nich nie była Faye.

Kurwa.

Kurwa.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, wyskoczył i szybko ruszył korytarzem na tyły i do wyjście awaryjnego. Pchnął drzwi i nie usłyszał alarmu. Na zewnątrz w zaułku nie było samochodu, nikogo nie było. Nic nie było.

Kurwa.

Kurwa.

Ruszył korytarzem, zatrzymując się przy wyjściu i pochylając głowę do telefonu.

Piętnaście minut, jeśli ją obezwładnili, mieli samochód, mogli już dawno odejść.

Wpatrywał się w swój telefon.

Powietrza na cztery godziny.

Chace wpatrywał się w swój telefon.

Wykopać ją.

Chace nadal wpatrywał się w swój telefon.

Zabraknie jej tchu.

W jego mózgu zderzyły się wspomnienia.

Faye wpatrująca się w niego, kiedy po raz pierwszy zrobiła to z tym cudem w oczach, na chodniku przed La-La Land, kiedy przeprosił za bycie kutasem. Wtedy o tym nie wiedział, ale zrobiła to, bo się w nim podkochiwała i również po raz pierwszy był blisko.

Tak bardzo to na nią wpłynęło, tylko to, że był blisko, że przestała oddychać.

Więc wyszeptał: Oddychaj, Faye.

I tuż przed tym, jak owinął jej dłoń wokół swojego penisa, kiedy po raz pierwszy się kochali, wstrzymywała oddech.

Więc wyszeptał: Oddychaj, mała.

I tego właśnie wieczoru, kiedy włożył jej pierścionek na palec.

Mała, wyszeptał, oddychaj.

Zabraknie jej tchu.

Oddychaj.

„Chace?” - głos Tate’a dobiegł go z bliska, poderwała głowę, a kiedy Tate go zobaczył, jego twarz zmieniła się z pytającej w czujną - „Chryste, człowieku, co się dzieje?”

„Mają Faye” - warknął.

„Kto?” - spytał Tate.

„Elita” - odpowiedział zwięźle Chace, te dwa słowa były surowe, szorstkie i nie zauważył, jak podbródek Tate’a się cofa. Ruszył w stronę drzwi, przepychając się przez tłum, niejasno słysząc, jak Tate wykrzykuje męskie imiona, ale jego umysł był szalony.

Darren Newcomb nie był kumplem. Chace nienawidził tego człowieka.

Unikał go najlepiej, jak potrafił. Nie miał pojęcia, komu mógłby zaufać. Nie miał pojęcia, gdzie ukryłby to gówno. Nie miał pojęcia, komu mógłby to dać.

„Kurwa” - wysyczał Chace, otwierając drzwi i naciskając przyciski na swoim telefonie.

Zatrzymał się na zewnątrz, nacisnął odpowiedź, a następnie wpisał, znajdę to, dostaniesz, ale będę potrzebować więcej czasu, a potem nacisnął wyślij.

„Chace, mów” - rozkazał Tate i Chace podniósł wzrok, by zobaczyć Tate’a z Bubbą, Deke’iem, Woodem, Jimem-Billy’m i Deckiem.

„Tam gdzieś jest gówno” - powiedział im.

„Wiemy” - odparł Tate. Zawsze bystry Tatum Jackson. Wiedział dokładnie, co się dzieje.

„Chcą tego. Z ich wiadomości wynika, że gdzieś pogrzebali Faye. Mam cztery godziny, żeby znaleźć to gówno i zabrać je do nich, albo zabraknie jej powietrza”.

Pogrzebali ją?” - Deck warknął, jego wielkie ciało było napięte, jego nastrój niebezpiecznie dryfował w powietrzu, a Chace podsunął telefon swojemu przyjacielowi, który go wziął, ale nagle wszystko stało się jasne i zwrócił wzrok na Tate’a.

„Tate, zadzwoń do Maxa. Niech dotrze do George’a Nielsona, odnajdzie go, wyciągnie jego tyłek z łóżka, jeśli będzie musiał, i odnajdzie tego, co wie lub czy może się czegoś dowiedzieć. Jeśli Max nie zechce, potrzebuję mężczyzny, który pójdzie do Gnaw Bone, który zechce” - rozkazał Chace, Tate uniósł brodę i odsunął się.

Jego telefon zadzwonił, a Deck nacisnął przyciski, po czym jego wzrok skierował się na Chace’a. - „Powiedzieli, że masz cztery godziny, nie więcej” - powiedział mu z zaciśniętą szczęką i błyszczącymi oczami.

Chace spojrzał na swojego przyjaciela - „Ten numer, z SMS’a, użyj swoich supermocy. Namierz go.” - Deck skinął głową, cofnął się i wyciągnął swój telefon. Chace spojrzał na Wooda.

„Dzwonisz do Ty. Wiem, że to jest gówniane w noc tak dobrą dla niego, jak dziś, ale musimy go wciągnąć. Musi połączyć się z Deweyem. Dewey wie wszystko o każdym. Niech Ty wciągnie Deweya i zbierze informacje. Dewey może dowiedzieć się, a nawet mieć pomysły, musimy wiedzieć, kto może być w grze i jak to rozegra”.

„Racja, kolego” - wymamrotał Wood i odszedł.

Chace wyciągnął rękę i wyszarpnął swój telefon z ręki Decka, po czym zaczął biec w kierunku mieszkania Faye.

„Kurwa! Dokąd idziesz?” - Bubba krzyczał za jego plecami, biegnąc i naciskając przyciski na swoim telefonie.

Przyłożył go do ucha i słuchał, jak dzwoni. Zadzwonił cztery razy i już miał się rozłączyć, aby ponownie połączyć się i obudzić tego osła, kiedy usłyszał głos ojca.

„Chace?”

„Tato…” - zaczął ciężko oddychając, ale Trane mu przerwał.

„Jest prawie druga nad ranem”.

„Zamknij się, kurwa, i słuchaj. Twoi kumple stracili cierpliwość. Pogrzebali Faye żywcem. Mam cztery godziny, żeby odesłać im to gówno, albo zabraknie jej powietrza. Wyciągnij swój tyłek z łóżka przez telefon albo w samochodzie, albo pieprzenie oba naraz i dowiedz się, gdzie jest Faye”.

„Pogrzebana żywcem?” - Trane wyszeptał, gdy Chace skręcił w alejkę w kierunku mieszkania Faye, słysząc za sobą kroki.

„Każda sekunda, którą marnujesz, to sekunda powietrza, którego ona nie ma” - warknął Chace do telefonu, skręcając w tylną alejkę, po czym się rozłączył.

Wspiął się na jej schody, słysząc, jak mężczyźni biegną za nimi. Wyszarpnął klucze, otworzył drzwi i wpadł do środka. Pobiegł prosto do jej biurka, zapalił tam lampę i nacisnął przycisk komputera.

„Bracie, musisz nas wtajemniczyć w to, co dzieje się w twojej głowie, żebyśmy mogli się wyprowadzić i znaleźć twoją dziewczynę” - powiedział mu Deck, gdy Chace przeszukiwał gówno na biurku Faye, szarpiąc je, jego ręce uderzały w gówno, które nie było potrzebne i spadało na podłogę niezauważone, a potem to znalazł. Jej książka adresowa.

Odszedł od komputera i spojrzał na Decka.

„Jak się uruchomi, zadzwoń na jej czat i zobacz, czy możesz zaangażować faceta o imieniu Benji lub kogoś, kto nazywa się Serenity Wash”.

Zobaczył pozostałych mężczyzn stojących w mieszkaniu Faye, wszyscy z telefonami, po czym pochylił głowę i przejrzał książkę adresową.

Nic o nikim o imieniu Benji. Brak wpisu z „Serenity Wash”.

Kurwa.

„Chace” - zawołał Tate i Chace spojrzał na niego - „Idę do siostry Newcomb’a”.

„Frank ją przesłuchiwał. Mówi, że gówno wie” - odpowiedział mu Chace.

„Mówiła tak, ale może zmienić zdanie, wiedząc, że ktoś jest pogrzebany żywcem, wiec albo to wykrztusi, albo może znać Newcomb na tyle, by wiedzieć, gdzie go ukrył lub komu go dał, a wtedy chłopcy będą mogli zrobić obchód” - odpowiedział Tate.

„Idź” - mruknął Chace, a Tate poszedł.

„Mam Benji’ego” - powiedział mu Deck, odsuwając się od klawiatury i Chace usiadł.

Pochylając się nad nią, pisał:

Masz Chace’a. Elita ma Faye. Chcą, żeby oddać im gówno, albo zabraknie jej powietrza. Masz pojęcie, komu mogliby zlecić to gówno?

Odpowiedział - OMG! Zabraknie powietrza? Co to do cholery znaczy?

Wpisał - Trzymaj się i myśl. Zadałem ci pytanie. Odpowiedz.

Benji odpowiedział: Regularnie komunikują się z człowiekiem o imieniu Clinton Bonar.

Kurwa.

Racja.

Bonar.

Chace wyprostował się, rzucił telefon do Decka i warknął - „Bonar. Zadzwoń do niego” - przeciął wzrokiem na mężczyzn - „Znajdźcie go”.

Bubba i Deke wystartowali. Deck przyłożył telefon do ucha.

Chace wrócił do klawiatury.

Co jeszcze? - zapytał.

Próbuję zaangażować Serenity. To ona znalazła większość rzeczy. Ale wygląda na to, że jest offline - Benji odpisał.

Masz na jej temat dane kontaktowe? Chace naciskał.

Nie. Benji odpowiedział.

Prawdziwe imię? Chace kontynuował.

Przepraszam, Chace, nie. OMG.OMG. Benji tracił to.

Trzymaj się. Masz cokolwiek? Chace wrócił.

Faye kazała nam zapomnieć o wszystkim, usunąć to. Tak zrobiłem. Nie wiem, czy Serenity też. Ale zobaczę, czy uda mi się cokolwiek przywrócić z kopii zapasowych. Wyślę to na jej e-mail i będę dalej próbować z Serenity. odpowiedział Benji.

Zrób to teraz. Rozkazał Chace, dostał w odpowiedzi - Ok – i odwrócił się od klawiatury.

„Bonar nie odbiera” - mruknął Deck, pochylając głowę nad telefonem Chace’a, przesuwając po nim kciuki.

Chace podszedł do telefonu Faye przy kanapie, wyrwał go, włączył, wcisnął przyciski i przyłożył do ucha.

„Departament Policji Carnal, w czym mogę pomóc?” - odebrał Terry.

„Terry, Chace” - odparł Chace - „Mam wiadomość, że ludzie, których szantażował Arnold Fuller, zaaranżowali porwanie Faye Goodknight, a ich SMS wskazuje, że została pochowana żywcem. Mam cztery godziny, żeby zdobyć to, co on na nich trzymał, albo zabraknie jej powietrza. Rozmawiaj z Frankiem, aby upewnić się, kim są, ty, Frank i wszyscy inni na służbie dowiadujecie się o tym. Każdy z tych mężczyzn zostaje zatrzymany i zabrany na przesłuchanie. Już. Dzisiejszej nocy”.

„Jezu, Chace” - mruknął Terry.

„To sekunda powietrza, które Faye właśnie straciła” - odgryzł się Chace.

„Kurwa, dobrze, ale, jak rozumiem, ci mężczyźni są w czterech hrabstwach i aż do Aspen” - powiedział mu Terry.

„W takim razie lepiej połącz się z tym przez cholerny telefon” - warknął Chace, po czym się rozłączył.

„Chace, kolego, Dewey spotyka się ze mną na tyłach Bubba’s” - zawołał Wood i Chace miał szansę podnieść podbródek, zanim Wood wyszedł, a w momencie, gdy zniknął, wbiegli Jim-Billy, Lauren i Krys.

„Co się dzieje?” - zapytała Krys.

„Dupa przy tym komputerze. Faye została porwana” - Laura i Krystal sapnęły, Jim-Billy chrząknął, ale tylko Chace mówił.

„Ma kilku przyjaciół, z którymi się kontaktowała przez czat. Mogą przychodzić e-maile. Usiądźcie przy tym komputerze i zadzwońcie do mnie, jeśli coś wam dadzą”.

Krystal pobiegła do komputera i Laura depcząc jej po piętach.

Jim-Billy zawołał cicho do Lauren - „Laurie, kochanie, daj mi swój telefon”.

Laura wyjęła telefon z kieszeni, gdy Chace spojrzał na Decka.

„Chodźmy”.

„Dokąd?” - zapytał Deck.

„Bonar” - odpowiedział Chace, po czym czujnie wysunął się z mieszkania Faye, z napiętą klatką piersiową, ściśniętym gardłem, swędzącymi dłońmi, ze strachem i furią walczącymi o dominację i to była gra w kości, które z nich wygra.

I kiedy.

Deck wyszedł za nim.

*****

Faye

Przekręciłam zawór butli z tlenem, którą mi zostawili, latarka, którą mi zostawili, oświetliła moje ruchy i ręce zakrwawione od uderzania o otaczające mnie drewno.

Powietrze się rozrzedzało.

Zużyłam za dużo panikując.

Potrzebowałam więcej.

Przesunąłam plastikowy przedmiot, aby zakrył mi usta i nos i zaczęłam oddychać.

Przyszły do mnie słowa Chace’a.

Mała, oddychaj.

Moje oczy przesunęły się na notatkę, którą znalazłam, kiedy przestałam panikować, zebrałam się w sobie, rozejrzałam się dookoła, znalazłam latarkę i butlę. Opierała się o drewno u mojego boku.

Masz cztery godziny. On też. Telefon jest minimalnie naładowany. Brak GPS. Będziesz miała wystarczająco dużo czasu na jeden telefon. Użyj go, jeśli zechcesz się pożegnać.

Przeniosłam wzrok na telefon, który ze mną zostawili.

Potem zamknęłam oczy.

Ella Mae śpiewała mi do ucha.

Nie otwierałam oczu.

Poczułam ramiona Chace’a wokół mnie i jego ciało przyciśnięte do mnie, kiedy nasze biodra się kołysały.

Mieliśmy się pobrać. Zamierzaliśmy zbudować rodzinę.

Wytrwałam przez dwadzieścia dziewięć lat. Czekałam na Chace’a. Oczekiwałam bohatera.

Odnajdzie mnie.

Chace mnie odnajdzie.

*****

Chase

„Gówno wiem” - splunął Bonar, patrząc na Chace’a, mimo że to Deck miał jego bezwładne ciało uniesione za szyję.

Chace wciągnął powietrze, spojrzał na zegarek i przypomniał sobie, kiedy SMS dotarł, ponieważ wypalił się w jego mózgu.

Faye miała niecałe trzy godziny.

Jego oczy przeniosły się na Decka - „Ma mniej niż trzy godziny”.

Deck cofnął rękę i wypuścił. Kiedy uderzyłł, krew rozpryskała się na ścianie za nimi.

Zadzwonił telefon Chace’a. Wyciągnął go i odebrał.

„Co?” - warknął do niego, gdy Deck pochylił się nad Bonarem, szarpiąc go z palcami owiniętymi wokół jego gardła i warknął nisko coś, czego Chace nie mógł usłyszeć.

„Bracie, wciągamy ich, a oni wszyscy mają adwokatów” - powiedział mu do ucha Frank.

Chace otworzył usta, by coś powiedzieć, ale usłyszał w tle - „Oskarżymy ich wszystkich o trzy zarzuty spisku w celu popełnienia morderstwa i zaprotokołujemy to”.

Kapitan był tam.

„Nie mamy na to dowodów” - Chace usłyszał, jak Frank mówi kapitanowi.

Potem usłyszał, jak kapitan mruczy z bliska - „Pomartwimy się tym później. Zgarnij ich, zamknij i daj mi.” - Potem Chace rozmawiał bezpośrednio z kapitanem - „Synu, bez względu na to, jaki bałagan tam robisz, miej na uwadze, żebym był w stanie to posprzątać”.

Rozłączył się.

Gdyby Faye nie brakowało powietrza, uśmiechnąłby się.

Zamiast tego przeniósł wzrok na Bonara, który obficie krwawił z nosa i kilku skaleczeń na wargach, a całą lewą stronę twarzy miał opuchniętą.

Deck umiejscawiał obrażenia i wyglądało na to, że bolało to jak cholera.

Oczy Bonara przesunęły się z Decka na Chace’a.

„Wiedziałem, jakim człowiekiem byłeś” - wyszeptał, myląc się.

Był dokładnie takim człowiekiem, jakim był, ale człowiek taki jak Bonar nigdy nie zrozumiałby powodów dlaczego.

„Gdzie ona jest?” - wyszeptał Chace.

Bonar uśmiechnął się.

Deck potrząsnął nim, a jego głowa fruwała tam i z powrotem jak szmaciana lalka.

Kiedy Deck przestał nim potrząsać, Chace powtórzył - „Gdzie ona jest?”

„Przedziałowość” - wyszeptał Bonar z kolejnym uśmiechem.

Kurwa, nie wiedział. Podzielili się. Mógł wydać rozkaz, ale nie miałby pojęcia, jak to zostało wykonane, a może nawet przez kogo.

Chace poczuł ruch i spojrzał za siebie, by zobaczyć Bubbę wchodzącego do sypialni Bonara.

Nie zwlekał - „Rozmawiałem z Krys. Nie mam tego, ale powiem szybko to, co mam. Kimkolwiek jest ten facet, którego zna Faye, zna się na komputerze, wysłał kupę gówna. Wydrukowali to wszystko i wszyscy przeszukiwali każde słowo i cyfrę. Pojawili się Shambles i Sunny. Wendy. Twyla. Więcej. Zobaczyli numer, na który ten…” - Bubba wskazał głową na Bonara - „…często dzwonił. Namierzyli, że to jakaś korporacja w Denver. Bez nazwy. Ale koleś w komputerze ma umiejętności. Namierzył GPS tego numeru.” - Bubba podniósł telefon, na którym wyświetlany był tekst – „I wiemy, że, kimkolwiek jest, jest miejscowy”.

Chace odwrócił się do Decka, uniósł podbródek i podszedł do drzwi.

„Będę wnosił oskarżenia” - zawołał za nimi Bonar, a Chace zatrzymał się, ponieważ poczuł, że Deck się zatrzymuje.

„Skurwysynu, dawaj to. Ale wiedz o tym, że, jak zadzwonisz po gliny, dopilnuję, żebyśmy byli współwięźniami, nawet jeśli będę musiał to gówno podkręcić. Sprawdzałeś do mnie. Znasz moje umiejętności. Jedyną różnicą będzie to, że zrobię to tak, że Chace i ja wyjdziemy dużo wcześniej niż ty” - powiedział mu Deck, po czym nie zwlekał dłużej i poszedł za Chace’m, gdy Chace opuścił pokój.

*****

Jechał w swoim Yukonie, z Deckiem u boku, podążając za Bubbą, który przekraczał dozwoloną prędkość, walcząc z rozdzierającym bólem w klatce piersiowej i kwasem w żołądku, kiedy zadzwonił telefon Decka.

„Yo” - usłyszał Chace, a potem - „Tak” - potem sygnał rozłączenia i - „Telefon, z którego wysłano SMS-y jest jednorazowy. Brak szansy na GPS”.

Chace wciągnął powietrze.

Potem jechał dalej.

Pięć minut później, kiedy Faye miała pięć minut mniej powietrza, zadzwonił jego telefon.

Wyciągnął go, wcisnął i przyłożył do ucha.

„Co?”

„Synu, kazałeś ich aresztować”.

Jego ojciec mówi cicho i delikatnie. Mama spała.

„Tak? I?” - Chace warknął.

„Nie mogę z nimi rozmawiać, gdy są w areszcie”.

„Może twój prawnik może przekazać ich prawnikom wiadomość, że powinni być mądrzy i zacząć gadać”.

„Obawiam się, że nie będą słuchać. Po tym, co wydarzyło się dziś wieczorem, stało się jasne, że wypadłem z ich powiązań”.

„Co?” - zapytał Chace.

„Byłeś nietykalny. Valerie była nietykalna. A kiedy spotkałem Faye, zakomunikowałem im, że i ona jest nietykalna. Martwię się, że zrobili ten ruch. To do nich niepodobne i nic o tym nie wiedziałem”.

„Cóż, to jasne, że nie było to aż tak pomocne, tato. Moje życie zostało zrujnowane. Mama tego nie wie, ale grożono jej, że dowie się o twojej perwersji. Tak więc ludzie, których tyłki osłaniałeś, nie byli aż tak bezpieczni. Teraz, łącznie z Faye”.

„Nie miałem pojęcia, że planowali wziąć na cel Faye, Chace. Nie miałem kontroli nad innym. Fuller wam to zrobił” - przypomniał mu Trane.

„Pozwoliłeś mu” - odpalił Chace - „Teraz, ponieważ to nie pomaga, chyba że masz dla mnie coś, co pomoże, skończyliśmy”.

„Musisz porozmawiać z Clintonem” - poradził.

„Już zrobione. Przedziałowość. Wiesz, jak to działa. Masz dla mnie inne nazwisko?”

Zapadła cisza. Potem - „Nie jestem tym człowiekiem, Chace” - powiedział cicho - „Nie jestem człowiekiem, za jakiego mnie uważasz. Jedynym powodem, dla którego miałem ten związek z Clintonem, nie wspominając o tym, którego byłem zmuszony budować go z większością tych mężczyzn, jest to, że ta taśma zmusiła mnie do tego związku”.

„Bonar był w twojej drużynie od długiego, pieprzonego czasu, tato”.

„Kiedy to się zaczęło i zdaliśmy sobie sprawę, że inni stoją w obliczu tego samego, sprzymierzyliśmy się i opis pracy Clintona został odpowiednio dostosowany”.

„Moja kobieta, tato, na której palec włożyłem dziś wieczorem diament, ma mniej niż trzy godziny powietrza. Dawanie mi tej historii nie pomaga jej w najmniejszym stopniu. Czy masz dla mnie jakieś gówno, które może mi pomóc?”

„Czy policja wkrótce będzie pod moimi drzwiami?” - spytał Trane.

Tam to, kurwa, było.

„Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Ale szczerze zdziwiony, że jeszcze nie jesteś w areszcie”.

„Twoja matka…”

Zakrywanie własnego pieprzonego tyłka.

Jak zawsze.

Jak zawsze, kurwa.

Z tego powodu Chace go stracił.

Moja kobieta ma mniej niż trzy godziny powietrza” - zagrzmiał do telefonu - „Tu nie chodzi o ciebie, tu nie chodzi o ratowanie twojego tyłka i nie chodzi o ochronę mamy. Chodzi o ratowanie przeklętego życia kobiety, którą cholernie kocham. Więc nie dzwoń do mnie, chyba że masz gówno, które pomoże Faye”.

„Będę robił, co w mojej mocy” - powiedział mu Trane, a Chace rozłączył się bez słowa.

„Jesteś spoko?” - zapytał Deck.

„Nie” - warknął Chace.

„Musisz znaleźć spokój, bracie. Ścigamy się z czasem. Jak się będziesz wypalał, musielibyśmy cię zamknąć, spalisz czas. Musisz pozostać zimny jak lód”.

„Jak twoja kobieta będzie gdzieś pogrzebana żywcem, prawdopodobnie cholernie przerażona, a ty nie będziesz miał pieprzonego pojęcia, jak ją uratować, możesz mi pokazać, jak pozostajesz zimny jak lód” - warknął Chace.

„Zrobisz to, wiedząc, że to gówno będzie załatwione. Zrobisz to, wiedząc, że masz za plecami swoich chłopców. Zrobisz to wiedząc, że się oni nie poddadzą i ty też się nie poddasz.”

Chace wciągnął powietrze przez nos, ale oparzenie, które to spowodowało, przeszyło go każdy jego centymetr.

„Sprawiła, że się odrodziłem” - szepnął.

„Wiem o tym, Chace” - odszepnął Deck.

„Jest lepsza niż sen”.

„Wiem o tym, bracie”.

„Musi być przerażona”.

„Nie, nie jest. To Faye i czeka na ciebie”.

To się przebiło, ponieważ to była jego Faye i jej charakter były niezaprzeczalną prawdą.

Chace wciągnął kolejny oddech i ponownie zadzwonił jego telefon. Zajął się nim i przyłożył do ucha.

„Keaton”.

„Chace, Max” - odpowiedział Max - „Jeff właśnie aresztował George’a, ale dotarłem do niego pierwszy. Przyznał, że manipulował liczbami swoich podatków. Fuller dowiedział się o tym, ponieważ księgowy George’a był na jego liście płac. Nie na tyle, żeby zrobić z niego brzydki cel, a na tyle, żeby zapłacił za wolność i holował ich linę. Od czasu upadku Fullera George nic nie słyszał. Myślał, że to wszystko umarło i był zszokowany jak cholera, kiedy Nina stanęła mu w twarz. To gówno dzisiaj go wkurzyło. Nie ma pojęcia, co się dzieje i nie miał pojęcia, że są inni, dopóki nie było po wszystkim. Nie jest w tej grupie, Chace. Był mały. Tylko jako zabawka dla Fullera”.

Ślepy zaułek.

„Racja” - mruknął.

„Jadę do Carnal. Masz coś, co potrzebujesz, żebym zrobił?”

„Wracaj do domu, do swojej rodziny. Jak obudzisz Ninę, powiedz jej, że jutro może dostanie ode mnie telefon, bo to robi się brzydkie”.

„Jestem dodatkową parą rąk, Chace” - powiedział mu cicho Max, a Chace wziął kolejny oddech.

„Więc zadzwoń do Wooda lub Tate’a. Być może pracują nad czymś, o czym nie wiem”.

„Dobrze. Zrobi się” - mruknął, po czym powiedział - „Trzymaj się. Gówno się zdarza, ale najczęściej ma szczęśliwe zakończenie”.

Dama w opałach czekała na swoje długo i szczęśliwie.

Kurwa.

„Dzięki Max” - mruknął.

„Później”

Usłyszał rozłączenie, nacisnął przycisk na telefonie i jechał dalej.

*****

Bubba zjechał swoim pickupem na bok, ale zanim to zrobił, a Chace podążył za nim i zobaczył to.

W rowie były dwa auta. Sądząc po ich pozycji, jeden zepchnął drugi z drogi.

Zatrzymał się, zaparkował swojego SUV’a i wyłączył zapłon.

Deck już wyszedł, Deke i Bubba przed nim.

Chace podbiegł do ciężarówki Bubby, okrążył ją i zatrzymał się, gdy z cieni uformowała się postać.

Samuel Sterling. Afroamerykański multimilioner, który sam zarobił swoje miliony.

Przyjaciel Ty. Dobry człowiek.

Ale nie lokalny, chyba że Aspen było uważane za sąsiedztwo.

Pieprzone piekło.

„Co do cholery?” - zapytał, Sterling zatrzymał się cztery kroki dalej i podniósł ręce.

„Ty wiedział, że jestem w okolicy. Otrzymał pewne informacje. Zadzwonił do mnie”.

Nie było go w okolicy. W chwili, gdy Ty usłyszał, że Faye jest w niebezpieczeństwie, zdecydował, że każda pomoc jest potrzebna, wykonał telefony i Sterling się zaangażował.

W oddali dobiegły niezaprzeczalne odgłosy i Chace spojrzał poza siebie w ciemność, nic nie widząc.

„W moim rozumieniu jesteś funkcjonariuszem prawa” - Sterling zauważył i Chace skierował na niego wzrok.

„Masz tam kogoś? - zapytał.

„Zalecam, abyś pozwolił zająć się tym mi i mojemu koledze” - odpowiedział Sterling.

„Masz tam kogoś?” - powtórzył Chace.

„Zdobywamy informacje, których potrzebujesz” - powiedział cicho Sterling - „…i zapewniam cię, że zdobędziemy potrzebne informacje, a jak znajdziesz swoją kobietę, będzie cię potrzebowała czystego i wolnego”.

Chace podszedł do niego, zaczynając - „Nie będę tu stać…”

Sterling położył dłoń na jego klatce piersiowej. Chace zatrzymał się, spuścił oczy na rękę na klatce piersiowej, a następnie spojrzał na twarz Sterlinga.

„Dla twojej kobiety będziesz” - szepnął.

Kurwa.

Kurwa.

Zrobi to. Już raz dziś wymachiwał swoją dupą i Decka.

Musiał na to pozwolić.

Kurwa.

Sterling spojrzał mu w oczy. Następnie opuścił rękę, odwrócił się i zniknął w ciemności.

Deck, Bubba i Deke zwarli szeregi.

Hałasy dochodziły z daleka.

Dłonie Chace’a zacisnęły się w pięści.

Deck spojrzał na zegarek, po czym krzyknął - „Od teraz masz godzinę i pięćdziesiąt trzy minuty, a my jesteśmy czterdzieści pięć poza Carnal! Zdobądź przewagę!”

Też zapamiętał godzinę SMS’a.

Zadzwonił telefon Chace’a. Włączył go i przyłożył do ucha - „Keaton”.

„Chace, Wood” - usłyszał - „Dewey ma kilka nazwisk. Kilku facetów, którzy wykonują brudną robotę dla członków tej Elity. Ty i Twyla są ze mną, mamy jednego. Przekazałem informacje o drugiej osobie Tate’owi, który połączy się z Maxem i się nim zajmą. Ty pisze ci teraz nazwiska i szczegóły. Prowadzisz Krys i gang?”

„Sterling” - powiedział Chace do telefonu.

„Dobrze. Powiem Ty, że koneksje działają. Będziemy w kontakcie”.

Potem się rozłączył.

„Streść” - burknął Deck, kiedy Chace wyłączył telefon.

Chace podał streszczenie.

Następnie mężczyźni stali w nocy i słuchali odległych dźwięków.

Chace spojrzał na zegarek.

Godzina czterdzieści osiem minut.

„Kurwa” - wyszeptał, każdy centymetr jego ciała brzęczał, wszystko go pchało do biegu i załatwiania spraw, a on wykorzystywał wszystko, co miał, by stać tam, gdzie był.

„Trzymaj to razem, bracie” - odszepnął Deck.

„Kurwa” - powtórzył Chace.

„Lód, Chace” - mruknął Deck.

Zadzwonił telefon Chace’a i odebrał telefon.

„Keaton”.

„Chace Keaton?” - spytała mu do ucha kobieta, a jego ciałem wstrząsnął nieoczekiwany i nieznany głos.

„Tak”

„Racja, tu Ally Nightingale. Znasz mnie jako Serenity”.

Chace natychmiast odwrócił się i zaczął biec do swojego SUV’a.

„Chace, co do cholery?” - wołał Deck.

„Mów” - warknął Chace do telefonu.

„Jest pochowana na twoim podwórku”.

Jezus Chryste. Jezus Chryste.

Jego podwórko. Jego pieprzone podwórko.

Kobieta mówiła dalej - „Jest za twoim ogrodzeniem. Linia środkowa, cztery i pół metra na zewnątrz. Ziemia była naruszona. Dostałam to, czego szukali i dwie minuty temu przekazałam je ich kontaktowi. Podali mi szczegóły. Będę tam za godzinę. Mam nadzieję, że jesteś bliżej”.

Chace wskoczył do auta, już celując kluczykiem do stacyjki.

„Jestem za czterdzieści pięć minut” - powiedział jej, decydując, że w rzeczywistości będzie za trzydzieści.

„Najwspanialsze” - szepnęła - „Będzie miała godzinę”.

Deck wskoczył obok niego, gdy Chace wrzucił SUV-a na wsteczny, a jego drzwi wciąż były otwarte. Bubba i Deke wskoczyli do pickupa przed nim.

„Do zobaczenia tam” - powiedziała mu.

„Do zobaczenia tam” - odparł Chace, po czym rzucił telefon na konsolę, nie rozłączając się.

Kiedy ruszył do przodu, SUV zatrzasnął jego drzwi. Kiedy wykonał skręt, jego komórka miotała się, Deck wyrzucił rękę, by ją złapać, a on wcisnął pedał gazu do dechy.

„Jest na moim podwórku” - powiedział Deckowi.

Telefon Decka zaczął piszczeć. Wykonywał telefony.

Chace prowadził.

*****

Faye

Nie wiedziałam, ile mam czasu.

I nie chciałam stracić swojej szansy.

Pomyślałam o tacie i mamie.

Ale kiedy włączyłam telefon, na wyświetlaczu pojawił się komunikat o niskim poziomie baterii, a mój kciuk automatycznie wybrał numer Chace’a.

Przyłożyłam go do ucha i po jednym dzwonku usłyszałam - „Keaton”.

Boże, kochałam jego głos.

Dokonałam właściwego wyboru. Gdybym tu umarła, ostatnią rzeczą, jaką bym usłyszała, byłby jego piękny głos.

Zdjęłam butlę z twarzy i wyszeptałam - „Hej Słonko" - następnie przyłożyłam ją z powrotem.

„Jezu, kurwa, Faye, mała” - odszepnął - „Wszystko w porządku?”

Zabrałam zbiornik i powiedziałam mu - „Telefon, który mi zostawili na pożegnanie, ma tylko minutę…”

„Wiem, gdzie jesteś, kochanie. Jestem w drodze. Wszyscy są w drodze. Masz czas. Będziemy tam wkrótce”.

Zabrałam butlę i powiedziałam mu - „Butla jest prawie pusta”.

„Co?”

„Jestem w czerwonej strefie”.

„Masz ponad godzinę”.

„Jestem w czerwonej strefie”.

„Faye, ktoś tam wkrótce będzie”.

„Okej”

„Wkrótce”

„Kocham cię, Chace”.

„Wkrótce, Faye”.

„Okej, kocham cię”.

„Ja też cię kocham, teraz ktoś tam będzie...”

Telefon padł.

Przystawiłam butlę i odetchnęłam.

Czekałam.

I oddychałam.

Czekałam i oddychałam dłużej.

Robiłam to, dopóki w butli nie pozostało nic do oddychania.

Moje usta nic nie zaciągnęły.

Moje oczy zatrzepotały zamknięte.

Ella Mae śpiewała mi do ucha.

*****

Po prostu, kurwa, kop!” - słyszałam krzyk w moim śnie.

Moje oczy zatrzepotały, moje usta wciągnęły powietrze.

Nic nie było.

Skrobanie.

Uderzanie.

Zamknęłam oczy.

Walenie.

Głośne, głośne walenie.

Rozłupywanie drewna.

Powietrze wpadło i moje ciało poruszyło się bez mojego polecenia, przesunęłam się w stronę słabego powiewu, wciągając je.

Więcej walenia, szurania, odgłosy uderzania czegoś w drewno, przeszywający, drapiący dźwięk, gdy ktoś je wyrywał. Poczułam, jak ziemia mnie zasypuje, drewno spada na mnie, powietrze wpada do środka i zassałam je, zaciągając z nim pył i krztusząc się.

Potem usłyszałam głośne uderzenia i głos Chace’a - „Pieprz mnie, Jezu, pieprz, pieprz mnie”.

Usłyszałam głośny trzask pękającego drewna, a potem poczułam ręce pod pachami i zostałam wyciągnięta.

Na zewnątrz.

Powietrze.

Czyste powietrze.

Dużo go.

Bez brudu.

Zassałam je.

„Daj mi ją” - usłyszałam dudnienie i byłam potrącana, przerzucana w różnych ramionach, otwierając i zamykając oczy, moje usta wciągały powietrze - „Mam ją. Pomóż mu” - rozkazał ten sam głos.

Zostałam przesunięta, a potem potrącona i otoczyły mnie nowe ramiona, znajome ramiona, a potem upadłam, mój tyłek wylądował na kolanach Chace’a, jego ramię ciasno owinęło się wokół mnie, jego nogi przekrzywione, owijając mnie w kokon, drugą ręką odgarniał mi włosy z twarzy .

„Oddychasz, mała? Faye, oddychasz, mała?”

Spojrzałam mu w twarz i zobaczyłam zły rodzaj surowego.

Więc dałam mu to, czego potrzebował, żeby to zabrać.

„Tak”

Zanim zdążyłam zobaczyć, jak się roztapia, wepchnął moją twarz w szyję, a jego głos był gruby i ochrypły, gdy mruknął - „Pieprzyć mnie, pieprzyć mnie, pieprzyć mnie”.

Spojrzałam mu przez ramię i zobaczyłam, że Ty, Tate, Wood, Deke, Twyla, Bubba, Deck i mąż Niny Maxwell stoją tam brudni, upaprani, a błoto pokrywało ich ramiona i piersi.

Wykopali mnie rękami.

Odwróciłam twarz do szyi Chace’a i wyszeptałam - „Musisz kupić łopatę, Słonko”.

Jego ciało stało się wokół mnie twarde.

Potem wepchnął mi twarz w szyję i wybuchnął śmiechem.

*****

11 komentarzy:

  1. Musisz kupić łopatę 😢😭 Jezu. Dziękuję ❤️😘

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG tego bym się z życiu nie spodziewała😭😭 dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział 🥺taki wzruszający 😭

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieżle ich zrobili :( Ale może teraz przez to wszystko się skończy no i jedno dobre że poznaja Serenity :) łopata numer stulecia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuje. Mam nadzieje, ze ich wsadzą do więzienie lub do grobu - żywych. No co, czasami jestem oko za oko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aly? Miło cię będzie znowu widzieć 😆

    OdpowiedzUsuń