Rozdział
19
Przysłał
anioła
Chase
„Synu”
Chace odwrócił się od oglądania Faye grającej
w Candyland z Lexie, Krys, Twylą, Becky i Miah na podłodze pokoju rodzinnego
Goodknight’ów, by zobaczyć Silasa stojącego u jego boku. Właściwie Lexie nie
była na podłodze. Jej ciężarny brzuch nie sprzyjał leżeniu na podłodze. Leżała
na kanapie, a Miah pomagał jej kiedy była jej kolej.
„Nie
mogłeś dobrze się wyspać na tym łóżeczku” - ciągnął Silas - „Zabierz moją
dziewczynę do domu, niech się tobą zaopiekuje, złap trochę porządnego snu”.
Dopiero po południu następnego dnia Becky została wypisana
ze szpitala. Faye zaaranżowała wolontariuszy w bibliotece, a zrobiła to
mamrocząc - „Cholerna Mary Eglund i jej wariatka siostra. Jak chcą, mogą mnie
zwolnić za poświęcenie więcej czasu na coś innego.”
Kiedy pojawili się u Goodknight’ów, były już na
podjeździe samochody Lexie i Krys z Twylą z torbami z zakupami ubrań i butów
dla Becky.
Becky wzięła prysznic i włożyła nowe ubrania.
Podobnie jak Miah, wydawała się osiedlać. Miah osiedlił się, ponieważ wiedział,
że Goodknight’owie byli związani z Faye. Becky osiedliła się, ponieważ był tam
jej brat, a także jedzenie, ubrania i prysznic.
Nie oznaczało to, że nie była płochliwa, nieufna i
nie odwracała często wzroku do brata ze zrozumiałych powodów, takich jak, kiedy
ktoś wszedł do pokoju lub był głośny hałas, czasami jednak też, jak wydawało
się, zupełnie bez powodu.
Psycholog spotkał się z nią i przekazał informację Chace’owi,
Faye i Goodknight’om.
Trauma, którą przeżył Miah, to, że został wyrzucony i
skupienie się wyłącznie na poświęceniu czasu na uratowaniu siostry, było
powodem, dla którego zdecydował się nie mówić. Prawdopodobnie wynikało to
zarówno z zachowania dzieci, jak i tego, co powiedział im Miah, że od lat
troszczył się o swoją siostrę i chronił ją najlepiej, jak potrafił przed
szaleństwem Enid Eglund. Jako ocalały czerpał dobro z życia z Goodknight’ami.
Jako dziecko przejmował się opieką Faye i Chace’a i pozwalał sobie na zbudowanie
zaufania. Ale w końcu jego umysł skupił się na uwolnieniu siostry, uznał to za
swój obowiązek i nie zamierzał dzielić się tym z nikim. Dlatego starając się w
ogóle nie dzielić, kontrolował sposób, w jaki się komunikuje.
Psycholog powiedział im również, że oboje będą potrzebować
dogłębnego doradztwa w zakresie traumy, a ich ponowne spotkanie z dziadkami
będzie musiało być monitorowane przez profesjonalistę. Chace i Faye musieli tam
być, jako jedyni ludzie, którym Jeremiasz naprawdę ufał na tym świecie, co psycholog
rozumiała, skoro wysłał on Chace’owi tę notatkę i pozwolił mu zaopiekować się swoją
siostrą.
Po usłyszeniu wiadomości, gliniarze w Wyoming nie
czekali, aby podzielić się z czwórką swoich mieszkańców tym, że jest bardzo
prawdopodobne, że ich wnuki żyją i mieszkają w Kolorado. Odbyli swoje wizyty,
budząc ich, by przekazać wiadomości. Dlatego, zgodnie z przewidywaniami, oba
zestawy dziadków były w drodze i oczekiwano, że niedługo dotrą na komisariat.
Chace był rozdarty. Chciał być tam, by spotkać się
z dziadkami, ale nie chciał być z dala od Faye i dzieci, ani jej od nich
odbierać. Powiedział jej, co się stało, a jej reakcja była bardzo podobna do
reakcji matki, ale silniejsza. Rozdarło ją to, co stało się z tymi dzieciakami
i rozdarła ją wiedza, że chociaż dobrze, że będą ze swoją najbliższą rodziną,
to będzie oznaczało, że Miah będzie daleko.
Więc trzymała się blisko.
Chace chciał jej to dać, ale nie chciał jej
zostawić.
„Przeżyję, Silasie” - mruknął Chace.
Silasa przesunął wzrokiem po twarzy Chace’a, po
czym rozejrzał się po salonie i znowu spojrzał na Chace’a.
„Racja” - szepnął i dodał głośniej - „Jadę do
miasta. Dziadkowie dzieciaków niedługo tu będą i chcę zrobić, co w mojej mocy,
aby zapewnić ich, że ich wnuki są w dobrym miejscu i, przynajmniej jedno z nich
przez jakiś czas, miało ludzi, którzy się nim opiekowali. Sondra rozmawia przez
telefon z Betty, żeby zamówić im pokoje w Hotelu Carnal. Chcieliśmy, żeby tu zamieszkali,
kiedy będą robić testy, ale psycholog uważa, że to na razie za dużo. Miah czuje
się tu bezpiecznie, a Becky czuje się bezpiecznie z Miah. To kruche, więc
musimy się tym zająć. Ale Liza zrobi kilka lasagne do przyniesienia. Psycholog
może pokazać się dziś wieczorem, aby mogli przyjść i wkrótce się zjednoczyć i
sobie z tym poradzić. Będzie dobrze z rodziną i jedzeniem, a moja Liza robi
najlepszą lasagne. Ale Liza podrzuci je i odejdzie. Będziemy tylko ty i Faye,
Sondra i ja, dziadkowie, psycholog i dzieci. Sondra zapakowała butelki, z
których piły dzieciaki, a ja biorę je ze sobą, by pobrać z nich DNA”.
„Wszystko to jest dobre. Dzięki, Silas” - odparł
Chace.
Obserwował zmianę wyrazu twarzy Silasa i
natychmiast ją zrozumiał.
„Będę za nim tęsknił” - mruknął Silas, jego oczy
powędrowały do Miah - „To dobry dzieciak. Miło było mieć znowu małego gnojka w
domu.” - jego oczy powędrowały z powrotem do Chace’a, a kiedy przemówił
ponownie, jego głos był zabarwiony smutkiem, ale był stanowczy - „Ale powinni
być z rodziną”.
„Powinni być z rodziną” - zgodził się Chace.
Silas skinął głową - „No to precz ze mną” - mruknął
i odszedł.
Chace patrzył, jak odchodzi, a potem jego oczy
wróciły do pokoju rodzinnego, kiedy usłyszał śmiech. Dochodziło to od
wszystkich kobiet i Miah, ale był też mały chichot Becky, która nieśmiało
patrzyła na Faye.
Faye sprawiła, że zachichotała.
To była jego dziewczyna. Mogła przebić się przez
wszystko. Nawet tak wielkie gówno. Wiedział o tym, odkąd zrobiła to dla niego.
Poczuł, jak jego usta wykrzywiają się, gdy zadzwonił jego telefon i zobaczył,
jak oczy Faye i Miah wbijają się w niego, a Becky podskakuje, gdy przerażenie
wypełniało jej rysy, a ona wpatrywała się w brata.
Automatycznie posłał im uspokajający uśmiech,
wyciągnął telefon i, ze względu na Becky, zachował spokój i zachowywał się tak,
jakby to, co robił, było właśnie tym, co było, normalne i naturalne.
Spojrzał na wyświetlacz i z tego, co zobaczył,
doszedł do wniosku, że zna powód rozmowy.
Odebrał i przyłożył telefon do ucha – „Frank, są na
komisariacie?”
„Przybyli dwadzieścia minut temu” - odparł Frank -
„Mamy ich na kawie z La-La Land i kilkoma brownie od Shamblesa. Przekazałem im to,
co wiemy do tej pory, na odprawie. Pobrałem próbki DNA. Laboratorium jest
przygotowane do szybkiego zbadania. Ale...” - zawahał się - „…nie dzwonię w tej
sprawie, Chace”.
Chace zmarszczył brwi - „To po co dzwonisz?”
„Jesteś sam?” - zapytał Frank.
Pieprzone gówno.
„Nie” - odpowiedział Chace.
„Bądź” - powiedział cicho Frank.
Chace nie obejrzał się do pokoju rodzinnego, gdy
wyszedł przez drzwi i wszedł po schodach do salonu.
„Jestem” - powiedział do Franka.
„No tak, racja, bracie… kurwa…” - zaczął Frank, po
czym urwał.
„Frank” - podpowiedział niecierpliwie Chace.
Na jego polecenie Frank kontynuował pospiesznie - „Dobra,
stary. Zatrzymaliśmy motocyklistę spoza miasta, nic wielkiego, zatrzymaliśmy go
za lekkomyślną jazdę, miał kilka wykroczeń, nie przekraczał limitu, po prostu
się bawił. Ale kiedy sprawdziliśmy jego prawo jazdy, okazało się, że mamy na
niego nakaz sądowy, mandaty, których nie zapłacił w Colorado Springs. Ale był
tam z Enid przez większość nocy i najwyraźniej ona się rozgadała. Niektóre z
tego gówna, które mu powiedziała, on sądził, że jest bardziej popieprzone, niż
to, co wydaje się być jej zwykłym pieprzeniem. Kiedy dostał śniadanie, opowiedział
to Jonowi. Jon powiedział mi. Wyciągnęliśmy ją z aresztu, umieściliśmy w pokoju
przesłuchań i zadaliśmy więcej pytań. Trochę to trwało, bracie, ale wyciągnąłem
to z niej”.
Kiedy nie kontynuował, Chace zapytał - „Co z niej wyciągnąłeś?”
„Powód, dla którego wyrzuciła Jeremiasza”.
„A to było?” - Chace naciskał, kiedy Frank znowu
przestał mówić.
„Okej, Chace, gówno, okej…”
„Frank” - uciął Chace, kiedy ten urwał.
Kiedy Frank kontynuował, znowu zrobił to szybko -
„Wygląda na to, że Jeremiasz uciekł. Często podejmował próby ucieczki bez
powodzenia, ale dał to jasno do zrozumienia. Był w lesie. Bracie, z tego, co
możemy powiedzieć, on był w Harker Wood. To, co tam zobaczył,
popieprzyło go. Więc, kurwa, wrócił do jedynej rzeczy, jaką znał. Wrócił do niej”.
Ciało Chace’a znieruchomiało jak posąg, a jego usta
wydawały się dziwne, gdy ułożył w słowa - „Co widział?”
„Z tego, co możemy od niej uzyskać, widział
blondynkę robiącą loda mężczyźnie”.
O kurwa, nie.
Proszę, Boże, nie.
Chace zamknął oczy i opuścił głowę.
„Myślę, że to była Misty, bracie” - szepnął Frank -
„Enid tego nie widziała, nie było jej tam. Po prostu go wywaliła, a to, co
powiedział jej, że widział, spowodowało, że straciła to, co zostało z jej rozumu
i go odstrzeliła, myśląc, że to on robił to gówno, albo że był synem Szatana,
czy cokolwiek. Ale wydaje mi się, że on widział Misty i mężczyznę, który ją
zamordował. To go przeraziło, wrócił do niej, bo to była jedyna rzecz, jaką
znał, jedyna ochrona, jaką miał”.
Chace wiedział, że to mogło nim wstrząsnąć.
Jeremiasz był już przerażony, bo był sam w lesie. Chace mógł rozumieć ten
strach, spowodowany przez Enid, z wiedzą, że jego siostra wciąż była w niewoli,
ale wiedział, że było coś więcej. Młody widział, jak twarzy Misty została
zgwałcona, prawdopodobnie wyczuł jej przerażenie, może widział broń i prawdopodobnie
widział jak ją zamordowano.
Kurwa, widział to gówno.
Kurwa, musiał wciąż żyć z tym strachem.
Kurwa!
„Mógłby być kluczem do ustalenia, kto zrobił Misty”
- powiedział mu cicho Frank, a potem dokończył - „I Newcomb’a”.
Chace otworzył oczy i podniósł głowę - „Kto wie to
gówno?” - zawarczał.
„Uh, ja, Jon, motocyklista i kamera wideo, która
zarejestrowała moje przesłuchanie”.
„Powiedz kapitanowi. I powiedz Jonowi, żeby trzymał
jadaczkę zamkniętą i upewnij się, że Jon otrzyma tę wiadomość. Jak będzie
kłapał dziobem, stracę rozum, a tego, jak go stracę, nie będzie chciał. Upewnij
się, że motocyklista będzie myślał, że ona jest po prostu wariatką i nie podzieli
się tym gównem z nikim innym”.
Frank zamilkł,
a potem - „Jak dowiedzą się, że był świadek…”
„Wtedy Miah jest wypieprzony” - dokończył za niego
Chace.
„Cholera, bracie” - mruknął Frank - „Ale
Departament jest czysty”.
„Gówno przecieka, tak jak zawsze, gdy Jon papla.
Kiedy to dotrze do niewłaściwych uszu, ten dzieciak właśnie przeszedł tyle
cholernego koszmaru próby przetrwania, ucieczki i strachu, że wystarczy mu na
resztę jego pieprzonego życia”.
„Racja” - szepnął Frank.
„Dzwonię do jego psycholog. Potem jadę na komisariat”.
„Racja” - powtórzył Frank.
„Masz gówno do zrobienia” - powiedział mu Chace.
„Racja” - powtórzył Frank i rozłączył się.
Chace wciągnął oddech. Potem wciągnął kolejny.
Potem zszedł na dół, żeby powiedzieć Faye, że
zamierza wskoczyć na komisariat i wrócić z smakołykami z La-La Land dla kobiet i
dzieci.
*****
„Nie może pani mówić poważnie” - powiedział Frank
do doktor Carruthers, psycholog Miah, która stała z nim, Chace i kapitanem w
gabinecie kapitana.
„Śmiertelnie” - natychmiast odparła doktor
Carruthers.
„Mógł być jedynym naocznym świadkiem
nierozwiązanego morderstwa, morderstwa popełnionego przez człowieka, który
najprawdopodobniej zabił dwie osoby w tym miejscu” - odpalił Frank.
„Dopóki nie zostaną wykonane testy DNA, te dzieci
są podopiecznymi państwa i dlatego państwo podejmuje decyzje dotyczące ich
dobra, a aby podjąć te decyzje, skonsultowaliby się z kimś takim jak ja.
Kiedy się ze mną skonsultują, będę ich gorąco zachęcać, by nie pozwolili
policji, choćby delikatnie, przesłuchiwać chłopca, którego ojciec zginął w
wypadku samochodowym, matka została zamordowana, a on został porwany, uwięziony,
maltretowany psychicznie i fizycznie, prawdopodobnie widział morderstwo, ale
zdecydowanie akt seksualny w wieku, w którym nie może sam tego przetworzyć. Był
to akt, który nie był za obopólną zgodą i ostatecznie żył sam, dbając o siebie
na ulicach i w dziczy, a jednocześnie przerażony stanem swojej siostry. Nie
traćmy więc czasu, aby zadzwonić do CPS tylko po to, żeby mnie zapytali, co
myślę i działali zgodnie z moją rekomendacją. Po prostu uwierzcie mi na słowo
teraz, że nie zamierzacie rozmawiać z tym chłopcem o byciu świadkiem gwałtu i
możliwego morderstwa” - odparła dr Carruthers.
„Może pani tam być” - zaoferował Frank.
„W przyszłości, jeśli będzie to konieczne, aby go
przesłuchać, lepiej żebym była” - dodała.
„Nie byłoby to przesłuchanie” - stwierdził Frank.
„Nic nie będzie” - Chace warknął, a wszystkie oczy
zwróciły się do niego, ale on patrzył na Franka - „W żaden pieprzony sposób,
nie będziesz porozmawiał z Miah. Nie teraz. Nie pieprzone jutro. Nie w pieprzonym
następnym tygodniu. Nie dopóki dr Carruthers da ci zielonego światła, aby to
zrobić, a może wcale nie. Dziś wieczorem będzie jadł lasagne z ludźmi, którzy
opiekowali się nim i z dziadkami, których nie widział od trzech pieprzonych
lat, a on zrobi to bezpiecznie i objęty opieką. Nie wspominając, jak oglądał,
że ktoś gwałcił kobiecie twarz. Jak zadzwonisz do CPS i spróbujesz dostać się
do tego dziecka, a oni stracą umysły i pozwolą ci, Frank, musisz przejść przez
mnie, żeby go dostać”.
„Ale to Misty” - powiedział mu Frank, o czym już
wiedział.
„Tak, to Misty. I tak, chcę wiedzieć, kto ją zabił.
Ale nie chcę poświęcić resztek spokoju umysłu, jakie udało nam się dać Miah,
aby złapać tego skurwienia. Nie musiał też zabić Misty, może i Darren’a, a
teraz wypieprzyć Miah. Nie ma, kurwa, mowy. Znajdziemy inny sposób.” - Chace odstrzelił
z powrotem.
Twarz Franka wypełniła się niedowierzaniem, zanim
mu przypomniał - „Żyjesz i oddychasz tą sprawą od miesięcy”.
„I będę żył i oddychał nie wiedząc kto jej to zrobił,
ale śpiąc lekko wiedząc, że moja niewiedza pozwala Miah zostawić to poważne jak
cholera popieprzenie za sobą i ruszyć w pieprzoną przyszłość” - odpowiedział
mu Chace - „Szczerze mówiąc, Frank, jestem cholernie pewien, że nie chcę, żebyś
kiedykolwiek rozmawiał z nim o tym gównie. Jak jego dziadkowie zapytają mnie,
powiem im, by mu to zalecali. Znajdziemy tego faceta inny sposób. Ale gdyby on był
moim dzieckiem, przeszedł przez to gówno, nie ładowałbym go w to. Nawet, a
zwłaszcza, jeśli to by oznaczało to opiekę ochronną. Nawet, a zwłaszcza, bo
może to oznaczać, jeśli ten facet jest częścią większej operacji, program ochrony
świadków. Ten dzieciak miał trzy lata jego życia poważnie pieprzonego. Nie
możesz tam stać i mówić mi, że Misty i Darren są warci wypierdolenia reszty”.
„Zbrodnia została popełniona, nie ma znaczenia
przeciwko komu” - Frank powiedział cicho.
„Według mojej rachuby wiele jej, a tylko trzy przeciwko
Darren’owi i Misty. Reszta to to, co przeżyli Miah i Becky. Nie muszą przeżyć
więcej” - odparł Chace.
„Ktoś musi stanąć za Darren’em i Misty. I ktoś musi
zapłacić za to, co im zrobili” - Frank odstrzelił z powrotem.
„Zgadzam się. Absolutnie. Nie zgadzam się na to, by
Miah był tym, który musi nam pomóc, to wszystko” - odparł Chace.
Frank wyciągnął ciężką artylerię - „To nie jest
policjant jakim wiem, że jesteś”.
Ale Chace był odporny - „Nie jestem policjantem.
Jestem mężczyzną, który jest także gliniarzem. I jestem mężczyzną, który kupił
temu dzieciakowi śpiwór, kiedy spał w szmatach, nauczył go grać w gry wideo i niósł
jego drżącą siostrę przez las po tym, jak on ją uratował. I jestem zadowolony,
że jestem tym człowiekiem, będąc policjantem”.
„Będziesz doskonałym ojcem” - przerwała im doktor Carruthers
w tym momencie, a Chace spojrzał na nią.
„Mam nadzieję, ale mój jest palantem”.
Lekko się uśmiechnęła i odpowiedziała - „Cóż, może,
lecz gdzieś zdobyłeś narzędzia, ale…” - przeszła do doradzania - „…ograniczałabym
przeklinanie”.
Chryste, słyszał to wcześniej.
Nie odpowiedział. Spojrzał na kapitana.
„Skończyliśmy?”
Kapitan skinął głową, a następnie odwrócił się do
Franka - „Bez Jeremiasza, synu”.
„Kapitanie!” - Frank się ostro rzucił.
„Staniesz się niecierpliwy, nieposłuszny rozkazom, postarasz
się dotrzeć do tego chłopca lub jego dziadków, aby uczynić swoją próbę i by
przejść przez Chace’a, musisz najpierw przejść przez mnie. Chłopiec miał dość.
Znajdziemy tego dupka inny sposób. O ile jesteśmy zaniepokojeni w tym, co
usłyszeliśmy w biurze, bełkot Enid Eglund na temat tego, co widział Jeremiasz,
to tylko to. Bełkot. To umiera tutaj”.
Plecy Franka wyprostowały się i odparł cicho, ale
ironia i ukryte znaczenie w jego słowach, wciąż były jasne - „To nie jest
sposób na prawo”.
„Jest brudne, Frank” - kapitan odpowiedział cicho,
ale nie z irytacją - „I jest współczucie. To nie mówi, że nie mamy determinacji,
aby znaleźć tego człowieka, który zrobił Misty Keaton czy Darren’a Newcomb’a.
To jest ten moment decydujący o różnicy w działaniu ze współczuciem dla
świadka. prześpisz się z tym, a zobaczysz to jasno”.
Frank wpatrywał się w kapitana, a następnie doktor
Carruthers, a następnie Chace’a, a potem wyszedł.
„Masz lasagne do zjedzenia, synu” - kapitan powiedział
do Chace’a, a następnie spojrzał na dr Carruthers - „Pani też".
„Racja” - wyszeptała, uśmiechając się.
Zrobili ruch do drzwi, ale kapitan zatrzymał go, wołając
- „Chace”.
Chace spojrzał na niego.
„Tragiczne to definicja wszystkiego tego, co stało
się z tymi dziećmi. Ty i twoja kobieta, zrobiliście dla nich wiele. Widzę, że
masz z nimi więzi i są silne. Podejrzewam z tego, co wiem o Faye Goodknight i jej
rodzinie, że oni też mają. W naszej pracy widzimy dużo złego. Można się do tego
przyzwyczaić. Może być dla ciebie ciężko. Rozłożyć cię. Ale dziś wieczorem,
dziś wieczorem wiem, że dostaniesz coś, czego nie ma wielu gliniarzy. Dostaniesz
świadectwo tego, co dziadkowie tych dzieci wezmą za cud. Kiedy zabiorą Jeremiasza
i Rebeccę z powrotem do Wyoming, dostaniesz to wraz z wiedzą, że pomogłeś w tym,
by ten cud zdarzył się”.
„Racja” - mruknął Chace.
„Pomóż swojej kobiecie. Daj jej te informacje” - radził
kapitan.
Chace patrzył w oczy kapitana myśląc, kurwa, ale
cholernie lepiej było pracować dla tego człowieka niż pod Arnie’m.
Potem skinął głową.
Potem podążył za dr Carruthers, aby spotkać dziadków
Miah i Becky.
*****
Chace otworzył drzwi do swojego SUV’a, aby wsiąść i
dostać się do Faye, ale zatrzymał się, gdy usłyszał swoje imię.
Spojrzał na prawo, by zobaczyć Marca, jednego z ich
stażystów, poruszającego się ku niemu z bladą twarzą i zmartwionymi oczami.
Chace od razu wiedział dlaczego. Marc prowadził poszukiwania w komputerach i
słyszał o Miah i Becky.
Dlatego, zanim Marc zatrzymał się i podczas gdy
otwierał usta, by mówić, Chace zamówił cicho - „Nie”.
Marc zamknął usta, a potem otworzył je ponownie,
aby powiedzieć w napiętym głosem - „Ustawiłem niewłaściwe parametry”.
„Nie, Marc” - powtórzył Chace.
„Nie wiedziałem, że ma jedenaście. Nie myślałem, żeby
spróbować wyszukać poza…”
„Nie twoje zadanie” - Chace go odciął - „Twoim
zadaniem jest praca i uczenie się. Moim zadaniem jest pomóc ci się nauczyć. Też
nie wiedziałem, że ma jedenaście lat. Ale też nie zasugerowałem. Właśnie tego
oczekiwałem. Oczekiwałem, że zrobisz coś, czego nie wiedziałeś. To był mój pieprzony
błąd, Marc, a nie twój”.
„Jestem stażystą by ...”
„Nie ma znaczenia” - Chace ponownie mu przerwał.
„Gdybyśmy wiedzieli, moglibyśmy mieć...”
„Otrząśnij się” - kazał Chace.
Oczy Marca rozszerzyły się, ale jego ton był
gorzki, kiedy zapytał - „Otrząsnąć się wiedząc, że trzymałem te dzieci z dala
od ich dziadków przez tygodnie, ta dziewczyna trzymana była w niewoli dużo
dłużej, wszystko dlatego, że nie zrobiłem czegoś tak prostego jak wyszukiwanie
w szerszym przedziale wiekowym?”
„Tak” - odpowiedział Chace, a Marc zamrugał, więc
Chace kontynuował. - „Posłuchaj, stary, jak chcesz robić karierę w policji, albo
przejdziesz do czegokolwiek innego, spieprzysz. Twoi przełożeni spierdolą, ale
ty wykonasz robotę i poczujesz się jak gówno albo zrzucą to na twoje barki. Jak
chcesz być gliną, zdarzą się czasami decyzje, które będziesz musiał podjąć w
locie lub podczas długotrwałego śledztwa, a nie będą właściwe. Stanie się tak,
ponieważ jesteś człowiekiem. Musisz dać sobie trochę luzu, albo cokolwiek
zdecydujesz się robić w tym życiu, sprowadzi cię w dół. Jednej rzeczy, której
możesz się teraz nauczyć, jest to, że jak ktoś daje ci zadanie i nie wyjaśnia
go w pełni, jeśli włoży na ciebie to gówno, to odzwierciedla jego. Dałem ci
zadanie, odgadłem niewłaściwy przedział wiekowy i poczyniłem założenia.
Zrobiłeś to, co ci kazano. Obaj musimy z tym żyć. Ale nie bierz na siebie tej
winy. Otrząśnij się z niego. Ucz się z tego. I ruszaj dalej. Najlepsze, co
możesz zrobić i to właśnie ja zamierzam zrobić”.
Marc przyjrzał mu się, po czym zapytał cicho - „Nie
jesteś wkurzony?”
„Byłem wczoraj. Teraz, widząc twoją twarz, widząc,
że przejmujesz się, myśląc o tym, nadal jestem. Ale na siebie. W moim życiu
działo się mnóstwo gówna i nie poświęciłem temu w pełni uwagi. Spieprzyłem i
sprawiłem, że czujesz się tak, jak teraz i trzymałem te dzieciaki z dala od ich
rodziny. Ale zobaczą ich ponownie dziś wieczorem i wkrótce będą w domu i
uzdrowieni. To koniec. Uczymy się z tego i idziemy dalej”.
To było to. Faye wspierała go, a jej nawet tam nie
było. Faye nauczyła go, że nie może udźwignąć ciężarów świata. Uczyła go, jak
dać sobie spokój. Ucząc go w sposób, w jaki mógłby nauczyć tej samej lekcji
przyzwoitego dzieciaka, który chciał robić dobre uczynki w swoim życiu, żeby
nie brał świata na swoje barki, jak robił to Chace przez trzydzieści pięć lat.
Marc wytrzymał jego spojrzenie. Potem skinął głową
i powiedział - „Następnym razem rozszerzę poszukiwania”.
Chace miał cholerną nadzieję, że nie będzie
następnego razu.
Ale tego nie powiedział. Pokiwał głową.
Marc uniósł brodę, odsunął się, a Chace patrzył,
jak odchodzi.
Potem dał sobie chwilę, zmusił się do odpuszczenia,
westchnął, wskoczył do samochodu i skierował się do Faye.
*****
Chace mrugnął przez sen, wiedząc, że coś jest nie
tak.
Była ciemność przed świtem, a on wyczuł i poczuł,
że jest sam w swoim łóżku.
Leżał nieruchomo i cicho, nasłuchując, czy Faye
jest w łazience.
Nic nie usłyszał, więc odrzucił kołdrę, podszedł do
komody, złapał spodnie od piżamy i włożył je. Przeszedł przez ciemny, cichy
dom, niczego nie znajdując, niczego nie widząc, dopóki nie zauważył otwartych
drzwi wejściowych i zamkniętych drzwi burzowych.
Wszedł do foyer, jego bose stopy cicho stąpały po
drewnie i wyjrzał przez drzwi, by zobaczyć Faye w koszuli nocnej, jednej z jego
bluz i w grubych skarpetach, siedzącej na bujanym fotelu, jak on na nich siadał,
pociągnąwszy nogi do góry do balustrady werandy.
Jej oczy były skierowane na równinę.
Zbliżał się maj i byli w dolinie, ale wciąż było
zimno. Nogi musiały jej przemarzać.
Wrócił przez dom, włożył własną bluzę i skarpetki,
wrócił do pokoju rodzinnego, żeby złapać koc, a potem korytarzem do drzwi
wejściowych.
Odwróciła głowę, kiedy otworzył drzwi burzowe.
„Hej” - szepnęła.
„Hej” - odszepnął, podchodząc do niej i rzucając
koc na jej nogi, owijając go wokół jej bioder, zanim złapał drugi fotel,
podciągnął go bliżej niej i posadził w nim swój tyłek.
Odchylił go do tyłu, ugiął kolana i podniósł stopy
do balustrady.
Nie był zaskoczony, że tu była. Trzymała się w
kupie dla Miah, żeby mógł trzymać się dla Becky podczas kolacji.
Dlatego poszło dobrze.
To był cud, który kapitan powiedział, że nastąpi.
Testy DNA były przyspieszone i ich oczekiwali, ale
już wiedzieli ze zdjęć, że nie można przeczyć pokrewieństwu. Spotkanie uczyniło
to pewnym. Dziadkowie Miah i Becky rozpoznali ich w chwili, gdy ich zobaczyli i
nie posiadali się ze szczęścia, obie kobiety i jeden z mężczyzn załamali się
natychmiast, zmuszając Silasa i Sondrę do zabrania ich, w celu utrzymania
opanowania.
Ale to zrobili, wrócili i zjedli kolację.
To była dziwna noc.
To nie znaczyło, że nie było piękne.
Trzy lata wcześniej tych czworo ludzi myślało, że w
ciągu dwóch miesięcy stracili w życiu wszystko, co jest warte wszystkiego.
Przy stole Goodknight’ów odzyskali trochę tego, było
cenne i nawet nie próbowali tego ukrywać.
Na pewno pojawiła się iskierka rozpoznania ze
strony Miah, więc wydawał się otwarty na nich na swój odległy sposób. Becky
miała pięć lat, kiedy została zabrana, jej koszmar właśnie się skończył, więc
albo ich nie rozpoznała, albo nie mogła jeszcze przetworzyć faktu, że tak się
stało, ale szła za przykładem brata. Dr Carruthers była zadowolona i
zatwierdziła kolejne spotkanie następnego ranka. Śniadanie w barze z Sondrą i
dziadkami.
Wkrótce pojadą do domu.
Faye była serdeczna i przyjazna dla dziadków i
wspierała dzieci, otwarcie kochając Miah, jak to było w jej stylu i będąc tak
czułą dla Becky, jak tylko mogła. Kiedy wyszli, była cicho.
Chace pozwolił jej na tę grę.
Na ich fotelach wciąż jej to dawał. Pozwolił jej
znaleźć czas na zakończenie milczenia i w swoim czasie zrobiła to.
„To koniec” - szepnęła do jego równiny.
„To koniec” - zgodził się cicho.
„Kochają ich” - szeptała dalej.
„Tak” - odpowiedział łagodnie.
„Bardzo”
„Tak”
Milczała wtedy przez dłuższą chwilę - „Miłość
uzdrawia”.
Musiała w to wierzyć. Na szczęście miała rację.
Wiedział o tym, bo tego też go nauczyła.
„Tak, kochanie” - wyszeptał.
Zamilkła.
Chace pozwolił jej milczeć, nie odrywając oczu od
swojej równiny.
Potem usłyszał jej cichy szloch i nadeszła jego
kolej, aby działać.
Wstał ze swojego fotela i podniósł ją z jej.
Natychmiast wtuliła się w niego, z klatką piersiową w jego, twarzą na jego
szyi, ramionami wokół jego ramion. Otworzył drzwi burzowe, zamknął kopniakiem frontowe
i zaniósł ją do łóżka. Położył ją w nim i dołączył do niej, obejmując ją mocno,
gdy jej ciało kołysało się delikatnie, a łzy płynęły.
Kiedy ucichła w jego ramionach, przechylił głowę
tak, że jego usta znalazły się na jej włosach i zapytał - „Płaczesz z powodu wszystkiego
czy z czegoś konkretnego?”
„Myślę, że wszystkiego”.
„Będziesz za nim tęsknić” - zauważył łagodnie
Chace.
Skinęła głową, a jej oddech zamarł.
Uścisnął ją.
Wzięła drżący wdech i wyszeptała - „Cieszę się, że
to mili ludzie”.
„Ja też”
„Widziałeś zdjęcia?” - zapytała, a on kolejny raz
ją uścisnął, ponieważ widział. Obie pary dziadków przyniosły zdjęcia.
Miah i Becky, ich mama i tata. Szczęśliwa rodzina.
Połowy jej nie ma.
„Tak” - odpowiedział.
Przycisnęła się bliżej, zakopując się. Strata była
zbyt wielka, by znieść ją w ciemności przed świtem.
Chace dał temu czas.
Potem zapytał - „Rozumiesz mnie?”
Odchyliła głowę i spojrzała mu w oczy - „Rozumiem
cię?”
Cicho wyjaśnił Chace - „Z jakichkolwiek powodów
życie zabrało im rodziców i doprowadziło ich do koszmaru. Wtedy Bóg miał dość
tego i posłał anioła, aby temu zapobiec. Tym aniołem jesteś ty, kobieta zdolna
do wielu cudów. Czy teraz rozumiesz mnie, kiedy nazywam cię aniołem?”
Łzy znów napłynęły jej do oczu, zanurzyła
podbródek, wcisnęła twarz w jego gardło, a jej ciało szarpnęło się szlochem.
Rozumiała go.
*****
Tydzień
i dwa dni później
Chace stał i patrzył, jak Sondra przytula Becky,
podczas gdy Silas stał blisko Miah, uśmiechając się do niego, prawdopodobnie żartując
z nim, ale przygnębienie wciąż było widoczne w jego oczach.
Faye stała obok Chace’a, uśmiechając się do
rodziców i dzieci, ale jej smutek był znacznie bardziej wyraźny.
Stali na zewnątrz, a samochody były spakowane.
Dzieci wracały do domu.
„Chace” - usłyszał i zwrócił oczy na dziadka Miah i
Becky ze strony ojca.
„Ezra” - mruknął Chace, gdy mężczyzna podszedł
bliżej i zatrzymał się.
Pochylił brodę i uśmiechnął się do Faye, po czym
spojrzał na Chace’a.
Potem cicho powiedział - „Nie umknęło mi, synu, że pokryłeś
rachunki za szpital Miah i Becky”.
Usłyszał, jak Faye wydaje stłumiony dźwięk i
poczuł, jak przytula się do niego, jej ramię ociera się o jego, jej palce owijają
się wokół jego dłoni, ale nic nie powiedziała.
Nie powiedział jej. Nie miał zamiaru.
Cholera.
„Tak” - odpowiedział od niechcenia, mając nadzieję,
że to się skończy, ale wiedząc, po tym jak poznał tych ludzi, że tak się nie
stanie. Ezra skinął głową, po czym powiedział - „Rozmawialiśmy i my…”
Chace przerwał mu - „Nie martw się tym”, a palce
Faye wokół jego zacisnęły się.
Oczy Ezry rozszerzyły się - „Ale to musiało…”
Chace potrząsnął głową - „Mam fundusz powierniczy.
Dali mi go moi dziadkowie. Byli dobrymi ludźmi. Mój dziadek ciężko pracował
przez całe życie. Był dobrym człowiekiem. Gdyby wiedzieli, że pieniądze, na
które ciężko pracowali, zostały na to przeznaczone, byliby zadowoleni. Zaufaj
mi. Gdyby żyli, sami by to zrobili. Teraz to się skończyło. Macie wystarczająco
dużo do dopatrzenia, by prawidłowo funkcjonowali. Ale to nie jest część tego”.
„To za duży gest” - odparł cicho Ezra.
„To nie był gest” - odpowiedział równie cicho Chace
- „Co ty na to, jeśli to ułatwi ci zaakceptowanie, że to ja i Faye kupujemy
sobie drogę do życia tych dzieciaków. Odjeżdżacie, ale to się nie skończy, nie
dla nich, nie dla nas. Chcemy wiedzieć, że rosną i są silni, ale chcemy też
wiedzieć, jak rosną. Jeśli będziesz nam to dawać przez lata, będziemy kwita”.
Ezra wpatrywał się w niego, jego gardło poruszało
się, gdy przełykał, a Faye oparła się o jego bok.
Wtedy Ezra wyszeptał - „Możemy to zrobić”.
„Dobrze” - mruknął Chace i poruszył się, by
uścisnąć dłoń mężczyzny, co zmusiło Faye do puszczenia go.
Po tym, jak uścisnął mu rękę, Faye przeniosła się,
by go przytulić i zaczęły się kolejne uściski, pożegnania, serdeczne obietnice utrzymywania
kontaktu, wymuszone uśmiechy, które były smutne, ale mimo to szczęśliwe.
W końcu Chace obserwował Faye szepczącą coś do ucha
Becky, przytulając ją, co sprawiło, że Becky zachichotała. Był to mały, ale
prawdziwy śmiech.
Potem patrzył, jak trzyma się razem ledwo ledwo,
oczy jej błyszczały, usta drżały, gdy mocno przytuliła Miah, co trwało bardzo
długo i było niezwykłe w tym sensie, że jedenastoletni dzieciak był tak samo
niechętny, by odpuścić.
Patrząc na to, gardło Chace’a ścisnęło się.
Dotknął włosów Becky na pożegnanie, a ona podeszła
do dziadków, gdy Faye wydała niski dźwięk z tyłu gardła i pozwoliła Miah
odejść.
Wyprostowała się i przeczesała palcami jego włosy,
zanim wyszeptała - „Zadzwoń do mnie. Chcę wiedzieć, co czytasz”.
Miah, którego oczy też były mokre i zaczerwienione,
skinął głową.
Faye przygryzła wargę i odsunęła się.
Miah zwrócił się do niego.
Chace zaczął podnosić rękę, by potrząsnąć jego
dłonią, ale zatrzymał się, gdy Miah przysunął się do niego i owinął ramiona
wokół pasa Chace’a.
Na jego dotyk, jego mniej szczupłe ciało przyciśnięte
do Chace’a, jego ramiona, z których żadne nie było w gipsie ani w bandażach, owinięte
wokół niego, gardło Chace’a całkowicie się zamknęło. Poczuł wilgoć we własnych
oczach i owinął ramiona wokół chłopca, trzymając go mocno, zginając jego szyję
i zamykając oczy.
„Śpiwór był ciepły” - wymamrotał Miah drżącym
głosem.
Kurwa. Dzieciak go zabijał.
„Dobrze” - mruknął Chace grubym głosem.
Miah trzymał się. Chace też.
Potem Miah wyszeptał - „Twoje włosy”.
Chace otworzył oczy - „Co kolego?”
Miah odchylił się do tyłu, ale nie puściła,
spojrzał na Chace’a swoimi czerwonymi oczami i szeptał - „Twoje włosy. Lwie
włosy”.
Chace nie zrozumiał, ale zmusił się do uśmiechu i
odpowiedział cicho - „Okej”.
Miah puścił go, ramiona Chace’a opadły, podbródek
Miah zadrżał, ale nie oderwał oczu od Chace’a, kiedy wyszeptał - „Jesteś moim
Aslanem”.
Aslan.
Lew,
Czarownica i Stara Szafa.
Jasna cholera.
Czując te słowa jak pięść w brzuchu, klatka
piersiowa Chace’a ścisnęła się i przykucnął przed Miah, wypowiadając jedyne
słowo, jakie przyszło mu do głowy - „Kolego”.
„Będę Piotrem” - Miah nadal szeptał.
„Dobry wybór” - odszepnął Chace, przepychając go
przez gulę w gardle.
Spojrzeli sobie w oczy, Chace nie miał pieprzonego
pojęcia, co powiedzieć lub zrobić.
Potem Miah szepnął - „Do widzenia, Aslanie”.
Jasna cholera. Kurwa. Kurwa. Kurwa.
„Pa, Piotrze” - odszepnął Chace.
Chace patrzył, jak wciągnął wdech, spojrzał na
Faye, a potem odwrócił się i podszedł do dziadków.
Chace poruszył się, by się wyprostować i ledwo
stanął na nogi, gdy Faye była przy nim, przycisnęła przód do jego boku, ramiona
ciasno owinęła wokół jego pasa. Objął ją ramieniem, Silas i Sondra podeszli
bliżej i razem obserwowali, jak Miah, Becky i ich rodzina wsiadają do
samochodów.
Wołali na pożegnania, machali, stali na podjeździe
Silasa i Sondry i patrzyli, jak odjeżdżają, a potem patrzyli dalej, aż nie było
już nic do oglądania.
Faye poruszyła się pierwsza, a kiedy to zrobiła, wspięła
się na palcach i znalazła jego ucho.
„Powiedziałam ci, że jesteś bohaterem” - szepnęła,
a Chace zamknął oczy, ale jeszcze nie skończyła - „Nie tylko ja tak uważam,
Aslanie”.
Odwrócił się do niej, wciągając ją całkowicie w
ramiona i chowając twarz w jej szyi.
Trzymał mocno.
Odwzajemniła przysługę.
Poczuli, że Silas i Sondra odchodzą w milczeniu.
Kiedy ją trzymał, czując, jak jej ciało kołysze się
cicho od jej łez, jej wilgoć uderzała w jego szyję i trzymał mocno, ale
wiedział, że czuła jego wilgoć na swojej skórze.
I miał to w dupie.
😭😢 dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńKto pozwala ludziom płakać podczas czytania książek? 🥺 Sama czuję tą gulę w gardle, po prostu... Przykro mi z powodu Faye i Chace.
OdpowiedzUsuńJakie piękne porównania naszego gliniarza do Aslana. Słodko, ja sądzę, że te wszystkie ksywki im tak bardzo pasują.. kochane to.
Dziękuję za kolejny rozdział, muszę przyznać, że się wzruszyłam. (Ok, płaklam sobie bardzo).
Miłej nocy ☺️
Świetny rozdział, dziękuję
OdpowiedzUsuńdziękuje
OdpowiedzUsuńSmutny ale piękny rozdział :( Mam nadzieje że w zakończeniu wspomniane będą dzieci :)
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuń