niedziela, 10 października 2021

9 - Warto było czekać

 

Rozdział 9

Warto było czekać

 

 

Wypłynęłam ze snu, czując się ciepło, rozkosznie, moje oczy trzepotały pół otwarte a pół zamknięte, gdy poczułam dziwne doznania na plecach i talii.

Moje oczy wciąż trzepotały, gdy ciepłe ciało dopasowywało się do mojej krzywizny, silne ramię okrążyło mój brzuch i delikatnie odciągnęło w tył, tak że moje ciepłe ciało przylegało ciasno do tego za mną.

Chace był w domu.

„Słonko?” - zawołałam ledwo słyszalnym głosem.

Jego ramię wokół mojego brzucha ścisnęło mnie - „Wracaj spać, mała”.

 Boże, naprawdę czułam się przy nim miło. Wszystko było miłe. Jego niesamowity materac. Okrycie puchowe na nas. Poduszki, które były odpowiednią mieszanką jędrności i podatności. Ciepły kokon, w którym byliśmy. Chace przytulał się na całej długości, trzymając mnie blisko.

Potem to, gdzie był, dlaczego tam był i każdy niuans Misty, który był z tym związany, przeniknął do mnie. Moje oczy przestały trzepotać, moja świadomość przestała robić to samo i obudziłam się.

„Czy wszystko w porządku?” - wyszeptałam.

„Wracaj spać, Faye” - odszepnął.

Leżałam tam w krzywiźnie jego ciała, w wygodnym, ciepłym, bezpiecznym miejscu, spędziwszy miłą noc w ładnym domu i nie będąc na zewnątrz w zimnej ciemności, badając morderstwo i mówiąc rodzinie, że ktoś, kogo kochali, nie żyje.

Potem przesunęłam dłoń do jego ręki na brzuchu.

Kiedy tym razem o to zapytałam, było bardziej zdecydowane - „Chace, wszystko w porządku?”

Wyciągnął palce, moje wpadły, złapał je, splątał i zacisnął mocno.

Potem powiedział cicho - „Nie. Ale wszystko będzie dobrze po tym, jak się prześpię”.

Wyciągnęłam rękę z jego, ale natychmiast odwróciłam się w jego ramieniu.

Natychmiast dostosował się do ruchów mojego ciała, gdy zaczął - „Faye…”

Objęłam ramieniem jego talię, przycisnęłam się i zapytałam - „Chcesz porozmawiać?”

„Muszę spać” - odpowiedział.

„Może powinieneś porozmawiać” - zasugerowałam cicho i ostrożnie.

„Właściwie, mała, to czego potrzebuję to sen”.

„Było źle” - szepnęłam.

„Tak” - odszepnął.

O Jezu.

„Więc powinieneś porozmawiać” - nalegałam miękko.

„Słonko, jesteś słodka, ale wszystko, czego potrzebuję, to sen”.

„Powinieneś to wyrzucić”.

Jego ramię zacisnęło się wokół mojej talii, a jego głos stał się trochę niecierpliwy, gdy powiedział jako ostrzeżenie - „Faye”.

„Tata mówi, że nie jest dobrze spać z różnymi rzeczami w głowie” - naciskałam.

„Twój ojciec to mądry człowiek, ale nie jestem tylko miły, osłaniając cię. Jest późno i naprawdę potrzebuję snu”.

Przycisnęłam się do niego bliżej i szepnęłam - „Jak zakopujesz rzeczy, mogą się zaognić”.

„Faye…”

„Musisz to wypracować”.

„Faye, Słonko, poważnie…”

„Jak nie chcesz rozmawiać, wypracuj to w inny sposób. Kochaj się ze mną”.

Jego ciało całkowicie znieruchomiało, nie powiedział ani słowa i ja robiłam to samo jedno i drugie.

Czy naprawdę to powiedziałam?

Zorientowałam się, że to zrobiłam, gdy w nastepniej chwili byłam na plecach, a Chace był na mnie.

„Poważnie?” - zaszeptał.

Nie. Nie mówiłam poważnie. Byłam szalona.

Chociaż nikt nie mógł się spierać z ciężarem jego dużego, ciężkiego, ciepłego ciała na mnie.

„Tak” - odszepnęłam.

„Jesteś na to gotowa?”

Nie. Absolutnie nie byłam gotowa.

Chociaż, znowu, dobrze się czułam z jego dużym, ciężkim, ciepłym ciałem na moim.

I, cóż, nie zapomniałam o Lexie, Laurie i Krystal mówiących mi o tym, jak wszystkie musiały od-popieprzyć swojego mężczyznę i zrobiły to (częściowo) przez, no cóż, pieprzenie go.

Dziś wieczorem wróciło do Chace’a to, co go pieprzyło.

Więc…

Chorobcia!

„Tak” - wyszeptałam.

„Jesteś pewna?”

Czytał we mnie nawet w ciemności.

„Tak” - powtórzyłam cicho. Moje dłonie przesunęły się po nagiej skórze jego pleców, podobało mi się to uczucie, ale byłam pewna, że próbowałam się komunikować.

„Faye, mała…”

Musiał ruszyć dalej. Jeśli to miało się wydarzyć, musiał to rozpocząć. Udowodniłam, że mogę podążać. Na pewno nie mogłam prowadzić.

Aby to ułatwić, zażądałam cicho - „Pocałuj mnie, Chace”.

„Kurwa” - warknął, a moja ręka wsunęła się w jego włosy.

Poważnie, jego włosy były świetne.

To dodało mi odwagi, więc podniosłam usta do jego i wyszeptałam - „Pocałuj mnie, Słonko”.

Pochylił głowę i pocałował mnie.

Mniej więcej sekundę później udowodnił, że miałam rację.

Byłam świetna w podążaniu za nim.

Jego pocałunek nie był dziki i przerwany. Był miękki, słodki, ale wciąż głęboki. Zaczynał się powoli, a ja szłam za nim, moje dłonie poruszały się po jego skórze, wracając do poprzedniej ścieżki, zapamiętując jego dotyk, kochając każdy fragment.

Jego dłonie również poruszały się po mnie, po moich bokach, był to lekki dotyk, który wciąż był jakoś mocny i zdecydowanie ciepły. A przynajmniej mnie rozgrzewał.

Gdy jego ręce uniosły się po zejściu na dół, jego usta przesunęły się do mojego ucha i wyszeptał - „Co ty masz na sobie, maleńka?”

„Ja, uh… przyszłam przygotowana” - odszepnęłam, poczułam, jak uśmiecha się przy mojej szyi, a potem jego język przebiegł przez całą jej długość, gdy jego dłonie zsunęły się z powrotem po jedwabiu mojej koszulki nocnej.

Zadrżałam.

Usta Chace’a wróciły do moich.

Więcej powolnych, słodkich pocałunków. Bardziej leniwe, niespieszne głaskanie. Potem jego usta przesunęły się z powrotem na bok mojej szyi, pracowały tam i to mi się podobało. Boże, to było piękne. Przesunął się do mojego gardła, w dół, a jego język zanurzył się w zagłębieniu między moimi obojczykami. Było w tym coś słodkiego, ale tak dekadenckiego, że drżenie przebiegło przeze mnie i poruszałam się pod nim niespokojnie.

Powoli jego usta przesunęły się w górę mojej szyi, a jego ręka przesunęła się, by objąć moje żebra.

Kiedy jego usta dotknęły moich, zapytał cicho - „Więcej?”

„Tak” - odpowiedziałam cicho.

Jego ręka podniosła się i objęła moją pierś.

Moje usta poruszyły się, zanim im kazałam, a zrobiły to by wymamrotać - „O, tak”.

Jego kciuk przesunął się po moim sutku.

Moje ręce przestały dryfować, a ramiona zamknęły się wokół niego.

Jego usta wzięły moje w kolejnym pocałunku, nie tak powolnym, nie tak leniwym, bardziej rozgrzanym, bardziej wymagającym.

Dałam mu to. Mój język poruszał się przy jego, gdy ręka Chace’a zsunęła się w dół, pod rąbek koszuli nocnej i w górę. Potem to była skóra na skórze, a jego kciuk, obejmując moją pierś, zrobił machnięcie.

Boże, jeszcze piękniejsze. Doskonałe. Moje plecy wygięły się lekko, by wcisnąć pierś w jego dłoń, więc warknął w moje usta, a pocałunek stał się jeszcze bardziej gorący i wymagający.

Poddawałam się, moje ręce znów poruszały się po nim, szybciej, pokrywając większą powierzchnię, jedna przesunęła się w dół nad jego pośladki. Kciuk Chace’a przestał machać, palec wskazujący spotkał się z kciukiem i przetoczył się.

O Boże, to było wspaniałe. Tak bardzo, że moja dłoń zacisnęła się na jego tyłku, oderwałam usta od jego, wcisnęłam mu twarz w gardło i jęknęłam.

Głos Chace’a był gruby, ochrypły, kiedy zapytał - „Więcej?”

„Tak” - odetchnęłam - „A ty?”

„Co?”

„Co mam dla ciebie zrobić?”

Poczułam, jak jego szyja się wygina i do ucha zapytał - „Ufasz mi?”

„Absolutnie” - wyszeptałam natychmiast swoją odpowiedź.

„Chryste, mała” - szepnął wtedy - „Podążaj za mną”.

Nie wiedziałam, co miał na myśli, dopóki jego ręka nie wyszła z mojej koszuli nocnej. Znalazł moje ramię, zdjął je z siebie, zsunął się i wziął mnie za rękę. Potem przesunął moją dłoń do boku, do środka, przez żebra, przez grzbiety brzucha i w dół.

Wstrzymałam oddech.

Chace to poczuł i wiedziałam o tym, kiedy wymamrotał - „Oddychaj, mała”.

Odetchnęłam.

Przesunął moją rękę w dół, w dół, w dół i do środka. Poczułam ostre włosy. Odwróciłam głowę, przycisnęłam usta do jego szyi, po czym zdjął moją rękę i jego palce owinęły moje wokół jego twardego penisa.

O Boże, podobało mi się to.

Jasna choroba, podobało mi się to.

To było moje. To było dla mnie. I to było niesamowite.

Dotknęłam językiem jego szyi i instynktownie ścisnęłam dłoń.

W zamian jego zęby wgryzły się w moją skórę i warknął - „Chcę twoich ust”.

Odwróciłam głowę i podałam mu.

On je wziął. Jego dłoń na mojej gładziła w dół, potem w górę i w dół. Mój kciuk zatoczył koło wokół jedwabistego czubka.

Tak jedwabistego, że niejasno zastanawiałam się, jak coś tak twardego może być satyną.

Nie miało to znaczenia, bo było piękne i było gorące. Boże, tak gorące. Niesamowite. Dotykanie go było prawie lepsze niż jego dotykanie mnie (prawie).

Pod moim dotykiem Chace jęknął w moje usta.

Gorętsze!

„Chace” - szepnęłam przy jego ustach, moje ciało unosiło się w górę, a nogi poruszały się niespokojnie. Jego ręka delikatnie odciągnęła moją dłoń od jego penisa, w górę na jego brzuch i wokół jego pleców, podczas gdy jego usta powędrowały do mojego ucha.

„Faye, mała, w tej chwili posmakuję cię. To znaczy, że moje usta będą pracować między twoimi nogami. Dojdziesz mi w usta, Słonko, wtedy cię wezmę. Gotowa na więcej?”

O, cholera, tak.

„Tak” - wyszeptałam.

„Słodka, gorąca. Kurwa” - odszepnął. Potem zrobił, jak powiedział, poruszając się w dół, nie szybko, nie wolno, jego usta przesuwały się po mnie, jego ręce na mnie podciągały koszulę nocną pod piersi, ściągały moje majtki, zsunął się na bok.

Jego usta dotarły do mojego brzucha, gdzie mnie pocałował, a następnie ściągnął moje majtki w dół nóg. Uniosłam kolana, aby mu pomóc, szarpnął je z moich kostek, a potem zniknęły.

Ustawił się, z dłońmi na wewnętrznej stronie moich kolan, lekko naciskając, gdy delikatnie zachęcał - „Otwórz je dla mnie”.

Z wahaniem, gorąca, przejęta, podekscytowana, niespokojna, ale też trochę przestraszona, zrobiłam, o co prosił.

„O, tak właśnie” - szepnął.

Poczułam jego usta na wewnętrznej stronie kolana, gdzie była jego ręka, a potem przesunęły się w dół mojego uda, w dół i w dół. Napięłam się. Przygotowałam się, moje nogi zaczęły drżeć, gdy jego usta wyruszyły w podróż.

Potem był tam.

Boże.

O Boże.

Boże, Boże, Boże.

To było… to było…

Nie do opisania.

Moje palce zacisnęły się na prześcieradle, stopy położyłam na łóżku i poruszałam biodrami wraz z jego ustami.

Jedna z jego rąk przesunęła się pode mną, obejmując mój tyłek, pomagając mi, podciągając mnie, gdy czubki jego drugiej dłoni przesuwały się jak piórko po wewnętrznej stronie mojego uda.

Dobra, to było lepsze niż jego palec (może). To było fan-tas-tyczne.

Drżenia ścigały się po moich nogach, brzuch mi opadł, piersi nabrzmiały, palce zacisnęły się na pościeli i wtedy to się stało.

„Słonko” - jęknęłam, plecy wygięły mi się w łuk, tak jak i szyja, to rzuciło się na mnie, rozdarło mnie i doszłam.

Naprawdę, bardzo cholernie mocno.

Wciąż dochodząc, niewyraźnie poczułam, jak jego usta muskają mój brzuch. Poczułam, jak jego dłonie zaciskają się na moich nogach. Potem odsunął się.

Wypływałam z tego, kiedy wrócił, z rękami z powrotem na moich kolanach, naciskając i tym razem nie musiał mnie ponaglać.

Otworzyły się dla niego, gdy moje oczy zatrzepotały i zobaczyłam jego cień na kolanach między moimi nogami.

Jedna z jego rąk była na moim kolanie, przesuwając się w dół mojego uda, jego druga ręka coś robiła i zanim się pozbierałam, upadł między moje nogi na swoją rękę u mojego boku. Potem opadł na przedramię i czułam jego ciężar.

To też mi się podobało.

Nie, bardzo mi się podobało.

Czułam się z nim fantastycznie.

Jego głowa opadła, przysunął usta do mojej szyi i wyszeptał - „Czujesz się dobrze?”

„O tak” - odszepnęłam i poczułam kolejny uśmiech.

Potem powiedział cicho - „Pójdę powoli, mała. Bez względu na wszystko, bez względu na to, że jesteśmy tak daleko, jak zechcesz, żebym przestał, przestanę”.

Nie miałam pojęcia, o czym mówił. Jeśli o mnie chodziło, mógł robić, co chciał.

Niezależnie od tego, ponieważ wydawało się, że czeka na odpowiedź, powiedziałam - „Okej”.

„Okej” - powiedział przy mojej szyi, a potem wiedziałam, o czym mówi, ponieważ poczułam, że kieruje czubek penisa do mnie.

Zawahał się przez chwilę.

Miałam to. Zrozumiałam.

Zamierzał to mieć.

A zamierzał to wziąć, bo to było jego.

Odwróciłam głowę tak, że moje usta znalazły się przy jego uchu, i namawiałam - „Weź to”.

Jego ciało pod moimi dłońmi poczułam tak, że przyszło mi do głowy, że dziwnie się napinało.

„Weź to” - powtórzyłam cicho.

Poczułam, jak czubek wbija się do środka.

„Pójdę powoli” - odpowiedział, jego głos był tak niski, że przypominał jęk, i poluzował, a potem wsunął z powrotem tylko końcówkę.

„Wejdź do środka, Chace” - szepnęłam.

„Jesteś taka ciasna, mała, nie chcę cię skrzywdzić”.

Moje ramiona zacisnęły się, moje uda przycisnęły się do jego bioder i powiedziałam mu prawdę.

„Słonko, wejdź do środka, weź to, jest twoje.”

„Faye…”

„Teraz”

„Mała…”

„Proszę”

Jego ręka przesunęła się spomiędzy nas w górę mojego brzucha i dookoła, by stać się ramieniem wokół mojej talii i wsunął się trochę głębiej.

Dobra, o Boże, to było dobre uczucie.

Jego usta przesunęły się w górę mojej szyi, a jego penis wsunął się jeszcze głębiej.

Dobra, racja, łał, to było lepsze.

Jego język przesunął się w dół mojej szyi i wsunął się głębiej.

O Boże, w porządku, nawet lepiej.

Wsunął się głębiej, a potem znowu zatrzymał się i wycofał.

Łał, łał, bajecznie.

„Chace” - wyszeptałam, przesuwając dłonie po skórze jego pleców - „Czy potrzebujesz, żebym zrobiła cokolwiek?”

„Nie, mała” - jego głos był niski, ochrypły, bardzo gruby, brzmiący na zbolały.

„Wejdź do środka” - szepnęłam mu do ucha - „Weź mnie, Słonko, jestem twoja”.

To wystarczyło.

Podniósł się, jego usta zbliżyły się do moich, gdy moje ciało się uspokoiło i poczułam go w środku, przez całą drogę, pełna jego, połączona z Chace’m. Wreszcie.

Przepiękne.

Ja pełna Chace’a - najlepsze uczucie na całym świecie.

„Kurwa, maleńka, muszę się ruszać” - jęknął.

„Ruszaj się” - zachęciłam, a on się poruszył, jego pchnięcia były kontrolowane, płynne, rytmiczne i bardzo, bardzo miłe.

O Boże, dlaczego nie robiłam tego dłużej?

Kiedy się poruszał, jego pchnięcia były szybsze, wciąż kontrolowane, jego ramię przesunęło się z wokół mojej talii, przez brzuch i w dół, i poczułam jego kciuk dokładnie tam, gdzie nie wiedziałam, że musi być, dopóki się tam nie znalazł.

O Boże, poważnie, to mnie ominęło.

Moje usta otworzyły się pod jego, gdy moje biodra uniosły się.

„Owiń mnie nogami, Faye, trzymaj się mocno” - rozkazał Chace, owinęłam nogi wokół jego bioder, a jego kciuk wcisnął się głębiej i zatoczył się.

Jasna cholera.

„Tak” - tchnęłam w jego usta.

Jego język wsunął się w moje.

Ruszał się. Naciskał. Krążył. Jego język pasował do pchnięć. Swędziła mnie skóra. Drżenie przeszyło mój system. Moja krew, już wypalona, roztopiła się. Odwzajemniłam pocałunek Chace’a i moja ręka zsunęła się w dół, aby objąć jego pośladki i zachęcić go, by dał mi więcej.

Dał mi więcej, szybciej, mocniej, o tak, niesamowicie.

Chace oderwał swoje usta od moich, schował twarz w mojej szyi i usłyszałam nasze ciężkie oddechy, gdy jęknął w moją skórę - „Jezu, kurwa, taka elegancka, taka ciasna, pieprzenie, cholernie piękna”.

„Słonko” - odetchnęłam, słowo zahaczyło się w środku, ponieważ jego pchnięcia zwiększyły swoją moc i wstrząsały moim ciałem.

Moja ręka nie dotykająca jego pośladków przesunęła się po jego plecach we włosy i zacisnęła się w pięść, próbując się utrzymać.

Oddałam kolejny urywany oddech, tym razem z innego powodu i nadal otrzymywałam pchnięcia Chace’a, ale odsunął przedramię z łóżka, więc również wzięłam jego ciężar. Jego dłoń powędrowała do mojej na jego pośladkach, jego palce owinęły się wokół mojego nadgarstka, odciągnął ją, wsunął swoją dłoń w moją, splótł nasze palce, a następnie, wciąż pchając, oparł przedramię z powrotem na łóżku, ale trzymając mnie za rękę.

Trzymając mnie za rękę.

Trzymając mnie za rękę.

Mocno. Ściśle. Palce splecione.

Jakby nigdy nie miał puścić.

Nagle, jak strzał, trafiło to mnie, moje nogi i ręce napięły się i krzyknęłam, gdy ponownie doszłam. Nie mocniej, nie dłużej, ale z jakiegoś powodu o wiele, wiele bardziej słodko.

Kiedy schodziłam, jego kciuk zniknął, wsunął rękę pode mnie, zacisnął dłoń na moim karku, a jego usta zbliżyły się do moich, gdy pchał coraz głębiej, głębiej, Boże, uwielbiałam mieć go we mnie.

Potem wcisnął biodra w moje, pozostał ustawiony, jęknął w moje usta i pokochałam to jeszcze bardziej.

Niemal natychmiast jego usta opuściły moje, przesunęły się po moim policzku i usłyszałam jego ciężki oddech w moim uchu, gdy poczułam, że mój się wyrównuje.

Leżeliśmy w ciemności w środku nocy, ale wszystko w tej chwili czułam z jasnością, jakiej nigdy wcześniej nie miałam.

Wszystko.

Jego ciężar na mnie, nasze połączone ciała, jego ciepła ręka na mojej szyi, palce mocno owinięte wokół pleców, nasze palce splecione na łóżku, jego oddech dźwięczący w moim uchu, dryfujący po mojej skórze, jego ciężar na mnie, jego grube, miękkie włosy w mojej dłoni, moje nogi owinięte wokół niego.

Miałam nadzieję, że nie zapomnę tego nigdy do końca życia.

Oddałam Chace’owi Keatonowi moje dziewictwo, tak jak zdecydowałam, że chcę to zrobić w wieku szesnastu lat.

Wziął to i wcześniej dał mi dwa orgazmy, a w trakcie dał mi kolejny.

A kiedy ja miałam swój i on swój, trzymał mnie za rękę.

Tak byłam przytłoczona tym wszystkim, pięknem tego, posiadaniem tego, o czym marzyłam od lat, posiadaniem tego, co było lepsze w wielkim stylu niż moje marzenia, że łzy napłynęły mi do oczu. Nawet nie próbowałam powstrzymać się, kiedy odwróciłam głowę, żeby znaleźć jego ucho.

„Kiedy miałam szesnaście lat, zobaczyłam cię, a kiedy to zrobiłam, byłam młoda, romantyczna i może to zabrzmieć głupio, ale w chwili, gdy cię zobaczyłam, wiedziałam, że chcę ci to dać. Wiedziałam, że to tylko ty. Czekałam trzynaście lat, Słonko. Warto było czekać”.

Jego ciało zamarło na moim, a serce mi się ścisnęło.

O, chorobcia, to było za dużo.

Och, chorobcia! Może gdy pary to robiły za pierwszym razem, nie dzieliły się głębokimi, romantycznymi sekretami.

Choroba.

Jego ręka ześlizgnęła się z mojej szyi, gdy napięłam się, niepewna, co zrobić, nie mogąc uciec przed nim, skoro był na mnie i we mnie. Nie miałam dokąd pójść i żadnej nadziei na dotarcie tam, nawet gdybym miała dokąd pójść.

Jego ciało lekko się przesunęło, po czym zapaliło się światło.

Zamrugałam na tę nagłą jasność.

Potem się skupiłam.

Kiedy to zrobiłam, zagapiłam się.

Łzy natychmiast zebrały się w moich oczach na to, co zobaczyłam i zaledwie chwilę później wyślizgnęły się z boków.

Ponieważ jego oczy wpatrywały się w moje. Jego piękne niebieskie oczy, przystojna twarz, na wspaniałym ciele. Oczy mężczyzny, który był w całości mężczyzną.

I były mokre.

O mój cholerny Boże.

Jego ręka dotarła do mojej szczęki, obejmując ją, jego kciuk przesuwał się po mojej kości policzkowej, ale nie patrzył na swój kciuk. Wpatrywał się w moje oczy i nie ukrywał tego, nie walczył z tym.

Oddałam mu swoje dziewictwo.

On dał mi to.

To był najpiękniejszy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymałam.

Potem szepnął - „Chcę się z tobą zaopiekować. Pozwolisz mi to zrobić, Faye?”

Pozwolę mu zrobić wszystko.

Wszystko.

Chociaż nie miałam pojęcia, o czym mówi.

„Tak” - odpowiedziałam.

Opuścił głowę i z ustami na moich wyszeptał - „Dziękuję”.

Potem dotknął ustami moich, delikatnie, powoli wysunął się i zaopiekował się mną.

Istotą tego było, że wytoczył się z łóżka, ostrożnie biorąc mnie w ramiona i zabierając ze sobą. Następnie zaniósł mnie do łazienki i posadził mój tyłek na blacie toaletki. Było ciemno, tylko światło z sypialni oświetlało przestrzeń. Widziałam, jak porusza się jego półcień, gdy odkręcał kurki w wannie. Potem przeniósł się do małej, oddzielonej przestrzeni, gdzie znajdowała się toaleta, usłyszałam, jak spuszcza wodę i wrócił do łazienki.

Przytłumione światło prześlizgiwało się na jego nagim ciele i po raz pierwszy zobaczyłam wszystko, czym był Chace.

Był nie mniej piękny niż moje trzynaście lat wyobrażania go sobie, szerokie ramiona, szeroka ściana klatki piersiowej, wyraźne obojczyki, umięśnione uda, zarysowane mięśnie brzucha, szczupłe biodra, wycięte kości biodrowe.

Ale seksowna odrobina włosów na klatce piersiowej, która rozpościerała się pod obojczykami, na klatce piersiowej, żebrach, brzuchu i prowadziła do grubszych włosów nad i wokół jego pięknego penisa, były bonusem, którego się nie spodziewałam.

Zatrzymał się przede mną przy umywalce, delikatnie wyciągnął koszulkę nocną spod mojego tyłeczka, a ja wstrzymałam oddech, gdy podniosłam ramiona, a on ją ściągnął.

Zanim mogłam się zawstydzić, że jestem przed nim naga, ponownie podniósł mnie w ramionach i postawił na nogach obok wanny. Potem poprowadził mnie, wspięliśmy się i usadowiliśmy razem: Chace za mną, jego nogi otaczały mnie, miał zgięte kolana, a ja oparłam się między nimi o jego klatkę piersiową, gdy wanna napełniała się gorącą, kojącą wodą.

„Po prostu się zrelaksuj, Faye” - nalegał delikatnie, obejmując mnie ramionami, jednym przy moich żebrach, drugim przy piersi.

„Okej” - wyszeptałam i to nie było kłamstwo. Nie można było nie zrelaksować się w tym zacienionym pomieszczeniu, w gorącej wodzie z Chace’m wokół mnie, po dwóch orgazmach.

„Jesteś piękna, mała” - powiedział łagodnie do mojego ucha, jedną ręką prześlizgując się po moim brzuchu. Podejrzewałam, że przez cienie i przez moje ramię patrzył na mnie.

Boże, miałam nadzieję, że tak myślał.

„Okej” - powtórzyłam cicho, tego jednego niepewna.

„Cała moja” - wymamrotał - „Chryste, w końcu cała moja”.

Zamknęłam oczy, wciągnęłam oddech i odprężyłam się głębiej przy jego klatce piersiowej.

Poczułam, że się przesuwa i trzymając usta na mojej szyi ciągle mamrotał - „Trzynaście lat, cała moja”.

To coś znaczyło, co mu powiedziałam. Wiedziałam. Ponieważ po tym, jak to powiedziałam, pokazał mi to, stając się dla mnie bezbronnym, wiedziałam, że to musiało wiele znaczyć.

Ale jego słowa uświadomiły mi, że to znaczyło wiele.

A to znaczyło wiele dla mnie.

Przełknęłam i odwróciłam głowę w kierunku jego ust. Dotknęły mojego czoła, a potem jego ramiona ścisnęły mnie.

Wanna się napełniła.

Kiedy nadszedł czas, Chace przesunął nas oboje do przodu i zakręcił krany, a następnie usadowił nas z powrotem. Kiedy się usadziliśmy, jego dłonie przesunęły się po mojej mokrej skórze lekko, słodko, kojąco, cudownie.

Woda, orgazmy, Chace i jego ręce - wszelkie ślady napięcia mnie opuściły. Wtopiłam się w niego w półmroku.

Jego ręce przestały wędrować, oba ramiona owinęły się wokół mnie i siedzieliśmy razem w wannie w milczeniu.

To znaczy, robiliśmy to, dopóki nie zasnęłam z ramionami opartymi na ramionach Chace’a, odwróconą głową i czołem schowanym w jego gardle.

Nie wiedziałam, czy spałam przez godzinę czy dwie minuty, zanim wstaliśmy, a wtedy byłam na nogach, znów kołysana w jego ramionach.

Był delikatny i szybki, wycierając mnie ręcznikiem i wciągając mi koszulkę nocną przez głowę.

Zrobił to samo z sobą, ale szybciej, a potem wrócił i zaniósł mnie do łóżka, gdzie mnie ułożył. Patrzyłam z senną fascynacją, jak wciągnął parę bordowych, flanelowych spodni od piżamy.

Sennie zdecydowałam, że jest gorący nago. Był gorący w ubraniu. Był też gorący w spodniach od piżamy.

Żadnej niespodzianki.

Podszedł do mnie i zgasił światło, a potem usłyszałam, gdy okrążył łóżko, a ja przeturlałam się za nim. Łóżko poruszyło się, gdy patrzyłam, jak wchodzi do niego jego cień. Zarzucił na nas kołdrę i wyciągnął się na plecach.

Ale nie ułożył się na plecach, ponieważ poczułam, jak jego ręka wepchnęła się pod mnie i zostałam przyciągnięta do jego boku. Jego ramię przytuliło mnie do siebie, przycisnęło mocno po jego boku i nie miałam wyboru (nie żebym chciała), tylko musiałam oprzeć policzek na jego ramieniu i przeciągnąć ręką po jego płaskim brzuchu.

„Więc lubisz spać przytulony?” - wyszeptałam.

„Nie” - odpowiedział.

Mrugnęłam na zacienione płaszczyzny i kąty jego klatki piersiowej.

„Uch…”

„Albo nie lubiłem jeszcze dwie sekundy temu”.

Mój brzuch się roztopił, a serce zabiło.

„Jak odsuniesz się ode mnie, Faye, wrócisz tam, gdzie jesteś teraz” - ostrzegł głosem cichym, łagodnym, ale niskim i poważnym.

Dziwne.

Gorące i słodkie.

Ale dziwne.

„Dobrze” - szepnęłam.

„Trzymaj się blisko” - rozkazał.

„Dobrze, Słonko”

„Okej” - wymamrotał, a jego ramię wokół mnie zacisnęło się.

Moje ramię wokół jego brzucha ścisnęło go.

Umilkł.

Wpatrywałam się w jego klatkę piersiową.

Potem zawołałam - „Chace?”

„Tak?”

Oblizałam usta.

Potem powiedziałam cicho - „Dziękuję, że zrobiłeś to pięknym”.

Nic nie powiedział.

Potem wtoczył się na mnie, wciskając kolano między moje nogi, więc byłam zmuszona zaczepić jedno wokół jego biodra, a jego ramiona przycisnęły mnie do siebie i mocno przytuliły.

„Śpij, mała” - wyszeptał i teraz jego głos był cichy, ale ochrypły.

„Okej. Noc, Słonko”

Jedna z jego dłoni wsunęła się po moim kręgosłupie i w moje wilgotne włosy, a potem wślizgnęła się przez nie.

I z powrotem.

Potem szepnął - „Noc, mała”.

Jego ręka przeczesała moje włosy.

I znowu.

Chwilę później zasnęłam wciśnięta głęboko i mocno przytulona do Chace’a Keatona.

 


 

5 komentarzy:

  1. Och jak słodko, dziękuję 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Mistrzostwo. Oni są tak cudownie słodcy, że aż boli. Ale myślę, że on miał w życiu dość bagna i ta słodka dziewczyna jest jak jego własny dar z nieba. Bo odkupił winy i dostał cud. Dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że między nimi nagle wybuchnie bomba. 🥺 Są słodcy razem, dobrze że im się układa. Ale naprawdę myślę, że coś lub ktoś namiesza strasznie

    OdpowiedzUsuń