Rozdział
5
Lody
czekoladowe z masłem orzechowym
Czekałam
do popołudnia, kiedy moja wtorkowa wolontariuszka, pani Bagley, przyszła, aby
pomagać, zanim poszłam do biura i złapałam mój telefon komórkowy.
Cały
ranek spędziłam próbując zdecydować, do kogo zadzwonić. Byłam najbliżej Lexie i
znałam ją najdłużej, ale jasno dała do zrozumienia, że chce, żebym spróbowała z
Chace’m, więc nie sądziłam, że może być obiektywna. Krystal mogła być obiektywna,
ale nie byłam tego pewna. Wydawała się dość twarda, nie wspominając o tym, że często
mnie przerażała, chociaż w głębi duszy wiedziałam, że jest dobrą kobietą. Nie
znałam reszty ekipy na tyle, by się podzielić.
Zostawała
Lauren.
Ale
wybór Lauren był nie tyle procesem eliminacji, co jej najlepszym wyborem.
Nie
wiedziałam, co to było, ale było w niej coś wyjątkowego. Coś, co sprawiało, że
wiedziałaś, że na sercu leży jej twoje dobro. Słuchała. Doradzała rozważnie. Była
bardziej dojrzała, doświadczona. Nie chodziło o to, że Lexie i Krystal nie były
tym wszystkim, ale były bardziej uparte.
Potrzebowałam
kogoś, kto naprawdę wysłucha, a potem
doradzi.
Na
koniec rozmowy ucieszyłam się, że dobrze wybrałam i zanotowałam to na (miejmy
nadzieję) przyszłe sesje doradcze, gdy sprawy (miejmy nadzieję) będą posuwały
się naprzód z Chace’m.
Kiedy
do niej zadzwoniłam, słyszałam dźwięki baru w tle, ale kiedy zapytałam ją, czy
ma czas na pogawędkę, usłyszałam, że znikają, a potem znikają po tym, jak
powiedziała „tak”. Więc opowiedziałam jej wszystko co do najdrobniejszego
szczegółu, co wydarzyło się między mną a Chace’m. A można było powiedzieć, że
zapamiętałam najdrobniejszy szczegół.
Przez
to słuchała.
Kiedy
skończyłam, zapytałam cicho - „No i?”
„Czy
było pytanie, kochanie?” - zapytała cicho z powrotem.
„Tak”
- powiedziałam jej - „Czy powinnam zjeść pizzę z Chace’m?”
W
jej głosie było trochę humoru, kiedy odpowiedziała - „Myślałam, że to nie był
wybór”.
„Nie
był wtedy” - odpowiedziałam - „Kiedy
był przyciśnięty do mnie po tym, jak mnie pocałował i był cały… nie wiem… intensywny, jurny i męski, i mówiący
miłe rzeczy po rzeczach miłych … cóż… intensywnych, jurnych i męskich, co
sprawiło, że brzmiał jakby on naprawdę, naprawdę
tak myślał. Jednocześnie zachowywał się jak samiec alfa, który właśnie pokonał
resztę samców alfa na świecie w walce wręcz, a potem wspiął się na górę ich
zwłok i walił się w pierś i chrząkał: „Faye, moja kobieta!”; trudno było
odmówić wtedy. Teraz, kiedy nie ma go w pobliżu, przypominam sobie wszystkie razy,
kiedy nie mówił miłych rzeczy i ponownie się zastanawiam”.
Laura
wybuchnęła śmiechem.
Muszę
przyznać, że to było trochę zabawne.
W
tym czasie było też więcej niż trochę gorące.
Ale
z powodu ostatniej części nie śmiałam się, ponieważ było to więcej niż trochę
przerażające.
Czekałam,
aż skończy, zanim wyszeptałam - „Laurie, to trochę mnie przeraża”.
„Tak,
Faye, kochanie, rozumiem to” - wyszeptała, po czym kontynuowała łagodnym głosem
- „Rozumiem też dlaczego. Powiem ci tak: jak dziewczyna jest dla ciebie, każda dziewczyna, będzie cię wspierać.
Posłucha, udzieli rad i zrobi wszystko, co w jej mocy, aby to zrobić dobrze.
Ale to, co musisz zrozumieć, to to, że jedyną radą, jaką może udzielić, jest to,
co doświadczała w czasie własnych dramatów lub słuchania dramatów innych
dziewczyn i obserwowania, jak się rozgrywały. W końcu jednak twoja dziewczyna i
jej przyjaciółki to nie ty, a mężczyźni w ich życiu to nie Chace. Więc musisz
nauczyć się czegoś trudnego. Jak zwracać uwagę, myśleć, czytać znaki, a
jednocześnie słuchać swojego serca. Czasami może to być sprzeczne i właśnie w
tym mogą pomóc twoje dziewczyny. Ale w końcu musisz zwrócić na to wszystko
uwagę, podjąć decyzję, zrobić wszystko, co musisz, a jeśli twoja dziewczyna
jest jakąkolwiek dziewczyną, będzie chroniła twoje plecy. Nie ważne co się
stanie.”
„Okej”
- powiedziałem cicho, myśląc, że to było miłe i w ogóle, ale nie byłam do końca
pewna, czy bardzo pomogło.
Na
szczęście Lauren jeszcze nie skończyła.
„Co
znaczy, że mogę ci opowiedzieć o Tate’cie i o mnie. Część, która zbiega się z
tym, co może się dziać z Chace’m, to to, że dawno temu życie Tate’a zostało
wykolejone. Całkowicie. To było nieoczekiwane i źle sobie z tym poradził. Nie
dlatego, że nie jest mądry, silny albo dobry, po prostu dlatego, że życie może
cię walnąć w brzuch i odpowietrzyć, a zanim odzyskasz oddech, może zamienić się
w gówno, a dwie dekady później odkrywasz, że wciąż w nim tkwisz. On utknął. Wyciągnął
się częściowo, ale nie całkowicie, dopóki mnie nie znalazł”.
Odetchnęłam
i Lauren musiała to usłyszeć, bo mówiła szybko.
„Nie
chcę przez to powiedzieć, że wierzę, że tylko kobieta może uzdrowić mężczyznę
lub, że na tym wczesnym etapie pomagania rzeczy z Chace’m musisz wziąć na
siebie ciężar leczenia jego ran. Mężczyzna lub kobieta muszą chcieć dla siebie
lepszego życia. Muszą chcieć przejść przez swoje problemy. Muszą też chcieć
dzielić się tym ładunkiem. Jeśli tego nie zrobią, kobieta może pracować i być
niewolnikiem, a nigdy nigdzie nie zajdzie. Ale jeśli oboje chcą lepszego życia
i chcą nad tym pracować, znalezienie kogoś, komu naprawdę zależy, kto chce
pomóc, kto jest uczciwy, troskliwy i hojny i, Faye, najtrudniejsze, ale czasami
najważniejsze ze wszystkich, co może czynić cuda, wybaczający, może pomóc w tej podróży. Powiem
tylko, że troska, uczciwość, hojność i przebaczenie mogą przerodzić się w
miłość, a miłość, Słonko, prawdziwa, odżywcza miłość, naprawdę wierzę, że może
uzdrowić wszystko. Ponieważ jeśli kogoś kochasz, będziesz chciała dla niego i
dla siebie dobrego życia, i zrobisz wszystko, aby tak się stało. To właśnie
znaleźliśmy z Tate’m. Nie było to łatwe, oboje mieliśmy swoje problemy, ale w
końcu to rozpoznaliśmy i wiem, że walczyłby i umierał, aby to zachować, a ja
zrobiłabym to samo.”
Łał.
To było dla niej fantastyczne.
„Uwielbiam,
że to masz, Laurie” - wyszeptałam.
„Ja
też to kocham, Faye” - odszepnęła - „Ale jeszcze nie skończyłam”.
„Okej”
- odpowiedziałam, zadowolona, ponieważ wszystko to też było dobre i cieszyłam
się, że miała to z Tate’m. Czułam, że ma to coś wspólnego z Chace’m, ale wciąż
nie byłam pewna.
Usłyszałam,
jak wzięła oddech, a potem powiedziała - „To, co stało się z Tate’m, było
wypadkiem. Fuks. To, co stało się z Ty, nie było. Został celowo namierzony,
został pozbawiony mocy, a dla niektórych mężczyzn to nie jest dobre. Niektórzy
mężczyźni nie dystansują się do tego. Lexie powiedziała mi trochę, Tate jest
blisko z Ty i on też trochę mi powiedział. Nie wiem, co się z tym stało, więc
nie wiem, czy to, co, jak przypuszczam, się stało, było tym, co się stało. Ale
Lexie i Ty mieli pewne problemy, a to miało związek z tym, że Ty zmagał się z
odebraniem mu mocy. Jest mężczyzną, a mężczyźni myślą, że muszą robić to, co
muszą, nawet jeśli nie jest to właściwe. Niektórzy mężczyźni tracą z oczu fakt,
że ich kobiety też są po to, by ich wspierać i chronić. Ty stracił to z oczu i
prawie stracił Lexie. Myślę, że to, co stało się z Chace’m, bardziej przypomina
to, co stało się z Ty.”
Poczułam
gęsią skórkę i zapytałam - „Jak?”
Nie
wahała się odpowiedzieć.
„Nie
jest tajemnicą, że nie poślubił Misty z miłości. Nie wiem, jak to się stało. Po
prostu wiem, że wydaje się, że został zmuszony do zrobienia czegoś, czego nie
chciał zrobić. Nie znam dobrze Chace’a Keatona, tylko przelotnie. Ale mieszkam
z mężczyzną takim jak on i jestem przez nich otoczona. To nie mogło pójść zbyt
dobrze. Jemu też odebrano moc.”
„O
Boże” - wydyszałam, ponieważ nie myślałam o tym w ten sposób, ale teraz, myśląc
o tym i trochę go znając, wiedziałam, że to mogła być prawda.
„Tak,
ale co gorsza dla niego, jest takim mężczyzną, a także jest gliną. Złożył
przysięgę, że będzie służył i chronił grupę ludzi, których zna, i jeszcze
większą grupę ludzi, których nie zna. Myślę, że dzięki temu, co zrobił w CPD, wskazał,
że traktuje tę przysięgę poważnie. Myślę więc, że możemy uznać, że jego
instynkt ochronny jest doskonale wyostrzony. Myślę, że możemy przejść od tego,
że niezależnie od tego, czy Misty była jego żoną, bo ona lub ktoś mu to narzucił,
czy nie, nadal była jego żoną. Jego.
Jeśli człowiek taki, jak Chace Keaton naraża się na obronę całego miasta, nie
wyobrażam sobie, żeby mu to dobrze pasowało, że tuż pod jego nosem jego żona
została zastrzelona, czy lubił ją, czy nie.”
„O
Boże” - odetchnęłam ponownie, chociaż już to zgadłam. Laurie, mówiąca to na
głos, uczyniła to jaśniejszym, ostrzejszym i o wiele bardziej smutnym.
„I
sposób, w jaki ją traktował, oprócz tego, że stracił moc i została zabita,
myślę, że to wszystko wiąże się z tym, że czuje niemałe poczucie winy, że się
nią nie opiekował. Kiedy Dalton McIntyre polował na kobiety w naszej okolicy, a
Neeta została zabita, Bubba stracił Krystal, ponieważ tak dużo imprezował, że
nie doglądał jej. Z tego wyszło pojednanie i małżeństwo. Znasz Jima-Billy’ego,
który przychodzi do baru?”
Wszyscy
znali Jima-Billy’ego. Wszyscy kochali Jima-Billy’ego. Był słodkim, starym
głupcem, który stracił żonę w smutny sposób, nigdy się z tym nie pogodził, więc
prawie cały czas spędzał w Bubba’s. Omal nie stracił też życia, ratując Lauren
przed psycholem. Wszyscy go kochali, bo był słodkim facetem, ale kiedy uratował
Laurie, wszyscy zaczęli go uwielbiać.
„Tak,
znam Jima-Billy’ego” - powiedziałam jej.
„Cóż”
- ciągnęła - „…żona Jima-Billy’ego zginęła w pożarze domu, kiedy był w drodze,
a on się obwinia, bo nie wymienił baterii w czujniku dymu, kiedy nikt nie wie,
czy to by pomogło, czy by w ogóle mogła zostać uratowana. Ja z łatwością
pogodziłam się z tym, co mi się przydarzyło, ponieważ miałam Tate’a, ale on sam
siebie kopał w myślach, bo czuł, że mnie nie ochronił. Mężczyźni traktują to
gówno osobiście. Myślą, że mogą to powstrzymać, kiedy nie mogą. Jest
prawdopodobne, że to, co stało się z Misty, wydarzyłoby się bez względu na to,
co zrobiłby Chace. Ale Chace nie widzi tego w ten sposób. Lubił ją czy nie,
prawdopodobnie wziął to do siebie.”
„Więc
mówisz, że Chace ma wiele demonów” - domyśliłam się.
„Tak,
Słonko, to właśnie mówię” - odpowiedziała - „Ale powiem ci więcej. Po pierwsze,
taki mężczyzna wart jest troski, uczciwości, hojności i przebaczenia. Drugie i
najważniejsze dla ciebie w tej chwili, jeśli taki jak on mężczyzna dostaje
pocałunek od kobiety i nie lubi tego to nie oddaje pocałunku. Jeśli mu się to
nie spodoba, odprawi ją. Jeśli mu się spodoba, odda jej pocałunek. Lubił, kiedy
go całowałaś, Faye. Może za bardzo, by sobie z tym poradzić, skoro ma do
czynienia z demonami o takim rozmiarze, jakie ma. Ale zdecydowanie mu się to
podobało”.
I
mi się to podobało.
Bardzo.
Tak
bardzo, że coś upokarzającego i bolesnego stało się nie tak bardzo takim.
Nie
powiedziałam tego Laurie.
Po
prostu wyszeptałam - „Okej”.
„Powiem
ci też, że jeśli taki mężczyzna chce, aby kobieta zostawiła go w cholerę w spokoju,
nie idzie za nią po ciemku, aby odprowadzić ją do domu. Nie goni dla niej
dziecka. Nie tańczy z nią w jej mieszkaniu o północy. Nie przynosi jej kawy.
Nie całuje jej. Nie wymienia wszystkich rzeczy, które w niej lubi, w tym
pocałunku, który wcześniej insynuował, że mu się nie podobał. A zwłaszcza nie
umawia się na pizzę”.
Jej
głos stał się cichszy.
„Na
koniec, mała, on lubi ciebie. Nie trochę, bardzo. Walczy z gównem i wyżył to na
tobie. Wiem, że obelgi, które na ciebie rzucał, bolały, o rany, ja to wiem.
Wiem też, że niektórzy mężczyźni, a przynajmniej tacy, nie są zbyt dobrzy w
odkrywaniu swoich uczuć. Więc wychodzą z ich ust rzeczy, których nie mogą
kontrolować, ale tak nie myślą. Z Chace’m, nie wiem, może być jeszcze gorzej.
Możliwe, że w jego głowie jest taki bałagan, że chciał cię przed tym chronić i
próbował cię odepchnąć, będąc celowo okrutnym, kiedy nie miał na myśli ani
słowa. Teraz musisz uważnie obserwować, słuchać swojego serca i zdecydować, czy
chcesz zaoferować temu mężczyźnie opiekę, uczciwość, hojność i przebaczenie i zjeść z nim pizzę”.
Zawahała
się, pozwoliła, by to do mnie dotarło, po czym kontynuowała, wciąż mówiąc
cicho, ale teraz delikatnie i całkiem szczerze.
„Wszystko
może się pogorszyć, Faye, może, bez wątpienia. Ale wszystko może być lepsze,
niż kiedykolwiek marzyłaś. To twoja decyzja. Twoje ryzyko. Powiem wprost,
gdybym była na twoim miejscu, zaryzykowałabym. Zrobiłabym to znowu i znowu, i
znowu. Nie kłamię. Przeżywałabym na nowo każdą minutę, którą dzieliłam z Tate’m,
nawet te, kiedy rzeczy były szalone, bolały lub były zagmatwane i skakałabym z
radości, gdybym zaoferowano mi możliwość zrobienia tego w ciągłej pętli przez
wieczność”.
„Łał”
- szepnęłam.
„Dokładnie
tak, kochanie, łał” - odszepnęła.
„Myślę,
że zjem z nim pizzę” - zdecydowałam i usłyszałam cichy śmiech Lauren.
Przez
to powiedziała - „Myślę, że za kilka tygodni lub miesięcy, lub jak długo zajmie
ci przebicie się, upiekę ci ciasto, aby to uczcić. Tylko ty, ja, ciasto,
szampan i obie będziemy dumne z tego, że naprawiłyśmy świat, po tym jak twój
świat szalał.”
Miałam
nadzieję, że będę miała okazję zjeść ciasto Lauren.
Naprawdę,
naprawdę miałam.
„Zajmę
się tym i przyniosę szampana” - powiedziałam jej.
„Umowa
stoi” - odpowiedziała.
Wzięłam
kolejny oddech i stwierdziłam - „Teraz mam kolejny problem”.
Zawahała
się, zanim zapytała - „Czyli jaki?”
„Cóż,
co mam na siebie włożyć do pizzy w moim mieszkaniu?”
Na
to Lauren ponownie wybuchnęła śmiechem.
Doprowadziło
to do mnie teraz, po pracy, w moim mieszkaniu, dwie do siódmej, ubranej w to,
co zasugerowała mi Lauren. Coś wygodnego, ale nie coś, co mówiłoby, że nie dbam
o to wystarczająco, by się wysilić. Ładna para dżinsów. Mój najbardziej
zapierający dech w piersi ciemnobrązowy skórzany pasek. Śliwkowa bluzka z
długimi rękawami, z dekoltem w łódkę, którą wkładałam do pracy. Trójwarstwowy naszyjnik
z maleńkimi kolczastymi kawałkami, które zwisały i srebrne kolczyki koła, które
również nosiłam do pracy.
Wyciągnęłam
szpilkę i uczesałam włosy. Rozpyliłam perfumy w powietrzu i przebiegłam przez
nie, ponieważ chciałam odświeżyć zapach, ale nie chciałam, aby to było
oczywiste, że odświeżyłam zapach, a nie miałam pojęcia, jak to zrobić. Więc
spróbowałam tego sposobu i miałam nadzieję, że zadziała.
Zmyłam
naczynia po śniadaniu i wytarłam blaty.
Pościeliłam
łóżko tego ranka, ale nadal upewniłam się, że poduszki są wyjątkowo puszyste,
kołdra leżała na łóżku idealnie i gładka. Posprzątałam paczki gum. Ułożyłam
książki w stos. Zapaliłam świece. Dostosowałam moją listę odtwarzania
(tymczasowo), aby wyciąć z niej Holding
Out for a Hero, podłączyłam iPoda do stereo i nacisnęłam odtwarzanie.
Napisałam
też nową notatkę dla chłopca i wydrukowałam ją.
Byłam
prawie pewna, że podjęłam właściwą decyzję, aby znaleźć się w swoim
uporządkowanym domu w ładnych dżinsach, z subtelnie odświeżonym zapachem,
łagodną muzyką i płonącymi świecami, zamiast być w Wyoming, zanim Chace by tu
dotarł.
Nie
oznaczało to, biorąc pod uwagę, że była to dopiero czwarta randka w moim życiu,
moja pierwsza randka z Chace’m, mężczyzną, w którym przekonałam się, że jestem
zakochana trzynaście lat temu, a działo się to w moim mieszkaniu, gdzie moje łóżko
było otwartą częścią wystroju, że nie byłam nerwowym wrakiem.
Byłam.
Absolutnie.
I
całkowicie.
Będąc
taką pobiegłam do kuchni, złapałam gumę i zaczęłam ją żuć.
Potem
wypatrzyłam mój model Firefly Serenity, czakram Xeny i zastanawiałam się, czy
Chace oglądał programy telewizyjne dla geeków. W ogóle nie wyobrażałam sobie,
żeby Chace oglądał telewizję. Nawet kiedy jadł obiad w barze, przynosił ze sobą
pracę i pracował podczas jedzenia. Nawet kiedy Lexie siedziała z nim,
rozmawiali, uśmiechał się, ona śmiała się, a on nadal przez to pracował.
Może
w ogóle nie oglądał telewizji. Może tak i oglądał tylko ostre programy, takie
jak powtórki Wydział Zabójstw Baltimore
i nigdy nie przegapiał żadnego odcinka Gliniarzy
z Southland, a oglądając to kiwał głową przez cały
czas, myśląc, że jest na miejscu.
Mój
wzrok powędrował do zegarka na nocnej szafce i zobaczyłam, że jest dwie po
siódmej.
Choroba!
Spóźniał
się.
„Dobra,
w porządku, tylko dwie minuty. Może mój zegar się spieszy” - mruknęłam do
siebie, uświadamiając sobie, że żuję gumę.
Chace
dokładnie, głęboko, fachowo i bardzo, bardzo skutecznie całował mnie rano,
kiedy miałam gumę do żucia.
Nie
oznaczało to, że, kiedy uporządkowałam swoją głowę po jego odejściu, nie
upokarzało mnie to, że miałam gumę w ustach, kiedy mnie całował.
„Co
ja sobie myślę żując gumę?” - znowu mamrotałam do siebie, co, byłam całkiem
pewna, było zwiastunem szaleństwa.
Poszłam
do kuchennego kosza, podniosłam pokrywę, nachyliłam się i wyplułam gumę.
Gdy
byłam zaangażowana w tę czynność, rozległo się pukanie do drzwi, dlatego zassałam
oddech, który był częściowo powietrzem, częściowo śliną z gumą i natychmiast zaczęłam
się dławić.
O
Boże!
Miałam
umrzeć z zadławienia, podczas gdy Chace stał na zewnątrz z jedzeniem dla
chłopca, śpiworem, pizzą, piwem i winem, i nigdy nie dostanę swojej pierwszej
randki!
Podbiegłam
do szafki, złapałam szklankę, napełniłam wodą z kranu i wyssałam ją,
uspokajając dławienie, gdy rozległo się kolejne pukanie do drzwi.
Trzasnęłam
szklanką, pobiegłam do drzwi, zdjęłam łańcuszek, przesunęłam zasuwkę i otworzyłam
ją Chace’owi, który spojrzał na mnie mrużąc oczy i zapytał - „Słyszałem, jak
się dławisz, czy wszystko w porządku?”
„Jesteś
piękny, dobrze całujesz, to nasza pierwsza randka, moje łóżko jest w pokoju,
jestem zdenerwowana jak diabli i właśnie myślałam, że umrę z zadławienia po
wypluciu gumy, więc nie, jestem nie w porządku”.
Tak,
to właśnie wypaliłam - słowo w słowo.
Chace
wpatrywał się we mnie.
Odwzajemniłam
spojrzenie, zastanawiając się, czy mogłabym się roztopić jak Zła Czarownica w
Czarnoksiężniku z Krainy Oz i czy to właśnie Laurie miała na myśli, mówiąc o szczerości,
czy też było to odrobinę przesadzone.
Na
te pytania dostałam odpowiedź, gdy po pierwsze się nie stopiłam.
A
po drugie, Chace wszedł do środka, rzucił na podłogę dużą torbę ze śpiworem,
złapał mnie jedną ręką, skoro drugą trzymał pudełko z pizzą i szarpnął mnie do
swojego ciała.
Zderzyłam
się z nim z pewną siłą, więc moja głowa odchyliła się do tyłu, co było
korzystne dla Chace’a, ponieważ się schylał i nagle jego usta znalazły się na
moich.
Potem
jego język był w moich ustach.
W
końcu, kiedy podniósł głowę, moje ramiona owinęły się wokół jego szyi,
przylepiłam się do jego długiej, twardej sylwetki i wcale mnie to nie
obchodziło, że moje łóżko było jakieś dziesięć kroków dalej.
Płynąc
przez radosne oszołomienie wywołane przez jego pocałunek, skupiłam się na nim,
by zobaczyć jego ciepłe i seksowne oczy poruszające się po mojej twarzy i
usłyszałam, jak pyta cicho - „Wciąż zdenerwowana?”
„Nie”
- szepnęłam.
„Dobrze”
- mruknął - „Teraz weź pizzę, Słonko. Naszykuj do podania. Jestem głodny, ale
muszę zejść na dół po resztę gówna.”
„Okej”
- odpowiedziałam, ale się nie ruszyłam.
„Mała,
musisz odwinąć ręce z mojej szyi, żeby wziąć pizzę” - nakazał, unosząc kąciki ust.
Moje
oczy opadły na jego usta.
Naprawdę,
naprawdę podobało mi się, jak jego usta są wykrzywione.
Te
usta powiedziały - „Faye”, a jego ramię ścisnęło mnie.
Moje
oczy wróciły do jego, moje ramiona zsunęły się z jego szyi i wymamrotałam -
„Pizza, podam”.
Puścił
mnie. Wzięłam pizzę.
Potem
jego palce przesunęły się po moim biodrze, gdy powiedział - „Wrócę za sekundę”.
Kiwnęłam
mu głową, czując, jak jego palce przesuwają się po moim biodrze, jakby wciąż
tam były, mimo że go nie było.
Jezu,
musiałam się pozbierać.
Postanowiłam
to zrobić, podając pizzę. Miałam naszykowane na blacie przed stołkami podkładki,
talerze, kawałki czerwonej papryki, parmezan, sól i pieprz, a kiedy wrócił,
wyciągałam kieliszki do wina.
Gapiłam
się.
Chace
podszedł do mnie, niosąc pięć toreb z zakupami.
„Uh…
nie jestem pewna, czy kupowanie całego sklepu dla tego chłopca jest dobre,
Chace. Jeśli mieszka na ulicy, reszta bezdomnej populacji w Carnal spadnie na
niego jak sępy” - zauważyłam.
Chace
dotarł do kuchni, podniósł torby, a one wydały głośną, klekoczącą kakofonię
uderzeń, kiedy podskoczyły.
Potem
zwrócił się do mnie - „Mamy jednego bezdomnego w mieście, kochanie. Nazywa
siebie Al Banita. W tym roku obchodził swoje siedemsetne urodziny i tak właśnie
wygląda. Kiedy z nim rozmawiasz, przysięga, że to on zastrzelił Billy’ego Kida.
Każdy zdziczały kot w Carnal podrapie cię natychmiast, gdy tylko na ciebie
spojrzy, ale każdego dnia i nocy jeden lub kilkanaście z nich zwijają się w
Ala, jakby był ich mamą. Ma dwa zęby. I nie mam dobrych przeczuć
co do jego dentystycznej przyszłości, odkąd Shambles i Sunny zbudowali małą
przybudówkę za La-La Land, aby miał pewną ochronę przed żywiołami. Był bardzo
wdzięczny za ten wysiłek. Wprowadził się, gdy Shambles wciąż wbijał gwoździe.
Przeważnie jest tam, chyba że nadchodzi dla niego czas, by wyć do księżyca. A
Shambles daje mu wypieki, których nie sprzedaje. Myślę, że nasz dzieciak będzie
dobry.”
Patrzyłam
na niego.
Potem
zapytałam - „Wiesz to wszystko o bezdomnym człowieku zwanym Al Banita, a ja
mieszkam w tym mieście prawie całe moje życie i nie tylko nigdy o nim nie
słyszałam, ale nawet nigdy nie widziałam?”
Chace
zrzucił kurtkę, rzucił ją na wyspę, podszedł do mnie i przytulił się.
Zadrżałam, kiedy podniósł rękę i obserwował, jak jego dłoń przeciąga moje włosy
na ramię, zanim owinęła się wokół mojej szyi. Jego oczy wróciły do moich oczu i
ciągle opowiadał mi o Alu Banicie.
„Wiem,
że jak mu to dasz, da swoim kotom mokrą karmę, ale woli tuńczyka. Jeśli chodzi
o niego: konserwy wołowe w puszce, wiedeńskie kiełbaski, szynkę konserwową, chili, fasola w
stylu ranczo, wypieki z dnia Shambles i Colt 45” - Jego usta wykrzywiły się i
dokończył - „Twój tata by nie zaaprobował, ale nie ma paszy objętościowej”.
„Skąd
to wszystko wiesz?”
„Powiedział
mi, a kiedy daję mu gówno, wydaje mi zamówienia na gówno, które naprawdę lubi.
Więc kupuję mu gówno, które naprawdę lubi, ponieważ bezdomny czy nie, wyrzuci
je, jeśli mu się nie spodoba”.
„Kupujesz
jedzenie Alowi Banicie?” - szeptałam i potwierdzałam tę wiedzę, widząc śpiwór,
worki z jedzeniem. Wiedząc o kamerach w bibliotece i o wszystkich wysiłkach, by
znaleźć jednego, samotnego uciekiniera, którymi kierował Chace, mimo że rzekomo
przekazał to Frankowi. Mając to wszystko, mogłabym przysiąc, że Ella Mae
śpiewała Holding Out for a Hero
prosto do mojego ucha.
„Ja,
Frank, Betty i Krystal” - odpowiedział, a Ella Mae zamilkła.
Zamrugałam
i zapytałam z niedowierzaniem - „Krystal?”
Uniesienie
kącików jego ust zmieniło się w pełen uśmiech, pochylił się tak, że był bliżej
mnie i powiedział - „Ona jest twarda na zewnątrz i to jest szczera Boża prawda.
Twarda jak gwoździe. Nikt się nie przedostanie, chyba że sama Krystal otworzy
bramę. Ale w środku, Słonko, zawsze wewnątrz każdego znajdziesz coś innego. Niektórzy
wpuszczają cię od razu. Z niektórymi ludźmi musisz kopać. Z niektórymi ludźmi -
nigdy cię nie wpuszczają i dają pokaz, który jest całkowitym kłamstwem. Z
niektórymi, jak z Krystal, musisz zapracować sobie na miejsce w środku. A
wnętrze Krystal jest miękkie, słodkie i dobre.”
„Wpuściła
cię do środka?” - zapytałam cicho.
„Przez
trzynaście lat nie. Potem, sześć miesięcy temu, jak wróciłem do domu po dniu,
który był dla mnie gówniany, kiedy reszta miasta obchodziła wielkie święto,
przeszedłem przez tłum reporterów, żeby dostać się do moich drzwi i znalazłem
ją siedzącą w moim ciemnym salonie. Włamała się od tyłu. Piła moją wódkę.
Pierwszą rzeczą, jaką mi powiedziała, zanim nalała mi porządną szklankę, było:
„Dobrze się spisałeś, Keaton”. W milczeniu podzieliliśmy się wódką, a ona
wyszła przez okno mojej sypialni. Nie jestem pewien, czy jestem w środku, ale
myślę, że z Krystal Briggs to jest tak dobre, jak się da.”
„Z
Krystal Briggs myślę, że to jest ogromne” - wyszeptałam, jego uśmiech powiększył
się i zagubiłam się w tym, a potem się odwrócił.
Poszedł
do toreb. Zebrałam się w garść i podeszłam do szuflady na sztućce.
Nadstawiłam
uszy, kiedy powiedział - „W każdym razie część tego gówna nie jest dla naszego
dziecka. To na deser.”
Chwyciłam
widelce, noże i otwieracz do butelek, pytając - „Deser?”
Wyjmował
rzeczy z toreb i zabierał je do mojej lodówki, odpowiadając - „Lody czekoladowe
z masłem orzechowym”.
To
brzmiało niesamowicie.
„Co
to jest?” - spytałam, patrząc przez ramię na niego, który poruszał się po mojej
kuchni (i podobało mi się to, co zobaczyłam), podczas rozkładania sztućców.
„Lody,
mnóstwo syropu, ogromne walnięcie masła orzechowego, bita śmietana, mielone
orzeszki ziemne i wiśnie. Moja mama robiła to dla mnie.”
Proste,
ale niewątpliwie niesamowite.
W
myślach odjęłam jeden kawałek pizzy od wieczornego spożycia i dodałam kolejne
„walnięcie masła orzechowego” do deseru, gdy sięgnęłam po butelkę wina, którą
postawił na blacie.
Przygotowywałam
się do jej otwarcia, kiedy stwierdziłam, że moje ręce są wolne od wina i
korkociągu i przechyliłam głowę, żeby spojrzeć na Chace’a i zobaczyć, że ma
jedno i drugie.
„Mój
tata niewiele mnie nauczył. Jedną z rzeczy, których mnie nauczył, było to, że
kobieta nie nalewa swojego drinka” - wyjaśnił.
Ella
Mae znów zaczęła śpiewać mi do ucha.
„Och”
- wymamrotałam.
„Rozłóż
pizzę, mała” - rozkazał delikatnie - „Na początek wezmę dwa kawałki”.
„Okej”
- mamrotałam dalej, a potem przygotowałam pizzę.
Położyłam
swój tyłek na stołku, podczas gdy Chace nalewał mi wino.
Postawił
kieliszek przy moim talerzu, wyjął butelkę piwa z sześciopaku, resztę włożył do
lodówki, otworzył swoje piwo końcówką na korkociągu otwieraczem do butelek, po
czym dołączył do mnie przy blacie.
Po
raz pierwszy wpatrywałam się w pizzę. Wyglądało na to, że był miłośnikiem
mięsa, tak jak Al Banita lubił konserwy mięsne. To znaczy, że widziałam
pepperoni, kiełbasę, bekon, mieloną wołowinę, szynkę, boczek wieprzowy i coś,
co wyglądało na chorizo[1]. Były
tam też grzyby, oliwki i papryka.
Świętowałam
fakt, że miałam dopiero dwadzieścia dziewięć lat i jeszcze nie cierpiałam na zgagę,
kiedy złapałam parmezan i zaczęłam to posypywać.
Uderzyło
mnie, że mieliśmy ciszę, ponieważ uderzyło mnie, że byłam gospodynią, a
jednocześnie uderzyło mnie, że to było ważne, Chace uznał mnie za interesującą.
Częścią bycia interesującą było bycie dobrym rozmówcą. Nigdy tak naprawdę nie
mieliśmy problemów z rozmową, ale też nigdy nie byliśmy w normalnej sytuacji,
która wymagałaby normalnej rozmowy.
Nagle
znów się zdenerwowałam.
Dlatego
zaczęłam mówić.
Zrobiłam
to nad moją pizzą, gdy ją kroiłam.
„Powiedziałeś,
że twój tata niewiele cię nauczył. Czy nie jesteście blisko?”
„Nienawidzę
go wszystkim, co jest mną”.
Zamrugałam,
kiedy widelec przebijał pizzę, a nóż piłował ją, odwróciłam głowę i spojrzałam
na Chace’a, żeby zobaczyć, że nie jest osobą zajmującą się pizzą widelcem i
nożem. Trzymał plasterek w ręku i żuł.
„Nienawidzisz
go?” - wyszeptałam.
Chace
przełknął ślinę i skierował na mnie wzrok.
„Wszystkim,
czym jestem”.
„To
jest, hmmm… zdecydowane” - zauważyłam.
„Tak”
- zgodził się, po czym odgryzł kolejny kęs pizzy.
Wróciłam
do swojej, mamrocząc - „Przepraszam, nie powinnam była pytać”.
Włożyłam
ją do ust, kiedy Chace zapytał - „Poznajemy się?” I znów na niego spojrzałam.
Przeżułam
i kiwnęłam głową.
Odpowiedział
kiwnięciem głową i mówił dalej - „Więc to jest coś, co warto o mnie wiedzieć.
Nienawidzę mojego taty. Jestem blisko z moją mamą, ale jest wrażliwa. Trochę
niespokojna. Zapomina o gównie, denerwuje się, robi się niezgrabna, psuje
rzeczy, denerwuje się tym, a potem bierze tabletkę lub pije, kładzie się na
chwilę i znowu jest dobrze. To właśnie ona. Kiedy nie jest taka, jest słodka i
kochająca. Dużo pracuje charytatywnie, bo to lubi i to coś dla niej znaczy. To
nie jest sposób na zabicie czasu i wejście na socjal media. Naprawdę chce
pomóc. Nie ma wielu przyjaciół, nie dlatego, że nie jest przyjazna. Ale
dlatego, bo nie ma w sobie tego, by znosić ludzi, którzy są gówniani, używającymi
innych, manipulatorami lub dźgającymi w plecy, a jest ich wielu w jej kręgu.
Dlatego skupia swoją energię na ludziach, którzy się dla niej liczą i oddają jej
dobrą energię. Nie jest głupia, ale nie zawsze robi racjonalne rzeczy i przez
większość czasu jest to zabawne, ale czasami się podnieca, co również zwiększa
jej napięcie.”
Wziął
kęs swojej pizzy, przeżuwał, gdy patrzyłam, przełknął, gdy patrzyłam, a potem
skończył.
„Ona
mnie kocha, a ja ją kocham. Nie mogę spędzać z nią tyle czasu, ile bym chciał,
bo mieszka dwie godziny drogi stąd, a mój ojciec jest dupkiem, więc jeśli on
tam jest, to mnie nie ma. I robi cholernie dobre desery lodowe.”
„Cóż,
proszę bardzo” - powiedziałam cicho, a on się uśmiechnął.
„Proszę
bardzo” - wymamrotał i wziął kolejny kęs pizzy.
Zwróciłam
swoją uwagę z powrotem na swoją i wsadziłam trochę do ust, kiedy zapytał -
„Twoi rodzice?”
Spojrzałam
na niego, przeżułam, połknęłam, odłożyłam nóż i widelec i złapałam wino. Wypiłam
łyk i oparłam się na łokciu, uniosłam kieliszek i odpowiedziałam.
„Mój
tata jest niesamowity. Jest mądry. Jest zabawny tak, że wszyscy wysiadają. Kocha
mnie. Kocha moją siostrę. Kocha mojego brata, chociaż bardzo chce skopać mu
tyłek. I ja kocham jego. Moja mama też jest niesamowita. Jest mądra, ale w
cichszy sposób niż tata. Taka sama z zabawą. Kocha mnie. Kocha moją siostrę,
chociaż bardzo chce skręcić jej kark. Uwielbia mojego brata, z którego to powodu,
nie jestem psychologiem, ale myślę, że on robi rzeczy, które sprawiają, że mój
tata bardzo chce skopać mu tyłek.”
„Która
jesteś?”
„Średnia”
- powiedziałam - „Moja siostra Liza jest starsza o trzy lata. Mój brat Jude
jest trzy lata młodszy.”
Wzięłam
łyk wina, podczas gdy Chace złapał swój drugi kawałek i zapytał - „Dlaczego
twój tata chce skopać mu tyłek?”
Odstawiłam
wino i wróciłam do swojej pizzy, odpowiadając - „Cóż, już nie chce. Jude
wstąpił do wojska rok temu. Kiedy zaciągnął się, tata poszedł do kościoła
katolickiego i odmówił z wdzięczności sto Zdrowaś Maryjo, a my nie jesteśmy nawet
katolikami”.
Usłyszałam
chichot Chace’a, wepchnęła mi pizzę do ust, odwróciłam głowę i uśmiechnęłam się
do niego podczas żucia.
„Więc
dlaczego twój tata chciał skopać mu
tyłek?” - poprawił swoje pytanie.
Przełknęłam
i powiedziałam mu - „Ponieważ Jude był bólem w jego tyłku i wszystkich innych.
Kocham mojego brata. To fajny facet. Jest takim
fajnym facetem. Ale nie bierze żadnej odpowiedzialności za nic. Został
wyrzucony z college’u. Został zwolniony z pierwszych trzech prac. W ciągu
sześciu lat mieszkał w czterech stanach. Miał siedem tysięcy dziewczyn. Wszystkie
miłe, słodkie, mądre i piękne i każdą z nich, którą poznałyśmy, rodzina
pokochała. Zwycięska kombinacja, którą trudno znaleźć. Ale Jude odrzucił je na
bok, jakby były obrzydliwymi, pijanymi, jednodniowymi przygodami, jaką załapał
na koncercie Blue Oyster Cult, kiedy był zalany w trupa i obudził się przy
pięćdziesięciotrzyletniej kobiecie, która piła butelkę wódki przez śniadanie i
paliła trzy paczki papierosów dziennie, odkąd skończyła trzynaście lat.”
Ciało
Chace’a się trzęsło, jego usta się uśmiechały, a w jego głosie brzmiał głęboki
dreszcz humoru, kiedy powiedział - „To niezły opis”.
„Czytam,
więc mam żywą wyobraźnię” - wyjaśniłam.
„Nie”
- odpowiedział cicho, a jego głos miał inny rodzaj drżenia, który wywołał
dreszcz prześlizgujący się po mojej skórze - „Jesteś Faye, więc jesteś słodka”.
„Jest
też to” - powiedziałam, próbując powiedzieć rześko, ale wyszło to świszcząco.
Jego
ręka wystrzeliła, zahaczyła mnie za szyję i odkryłam, że moje ciało porusza się
w jego kierunku, podczas gdy moje oczy pozostały przyklejone do jego, dopóki
nie zostały zmuszone do zamknięcia, gdy jego głowa opadła, a jego usta dotknęły
moich.
Tak
szybko, jak to się stało, jego dłoń zacisnęła się na mojej szyi, prowadząc mnie
z powrotem do siedzenia na stołku i puścił mnie. Ale piękne mrowienie jego ust
muskających moje pozostało. Ugryzł, przeżuł i połknął. Odgryzłam kęs, przeżułam,
połknęłam i sięgnęłam po kieliszek.
„Więc
Jude jest okej?” - Chace zabrał nas z powrotem.
Skinęłam
głową, odstawiłam kieliszek na blat, złapałam pizzę, odgryzłam kęs i spojrzałam
na niego, żeby zobaczyć, że sięga po kolejny kawałek.
Przełknęłam
i dalej się dzieliłam.
„Wstąpił
do wojska. Zadzwonił do taty, mieli pogawędkę jak mężczyzna z mężczyzną od
serca i Jude wyjaśnił mu różne rzeczy. Najwyraźniej Jude potrzebował
dyscypliny. Naprawdę to lubi. Chce robić karierę w Armii. Podoficer. I nie
mówimy tu o kapralu, ale o starszym chorążym. Naprawdę mu się to podoba. Chyba
nie powinnam się dziwić. Tata był w Marines, był z tego naprawdę dumny i cały
czas o tym mówił, kiedy dorastaliśmy. Jude pasjonował się sportem, więc
wiedział, jak być w drużynie, podążać za przykładem trenera, ale nadal być
liderem w zespole. Wydaje mi się, że jego ostatnim buntem było wstąpienie do Armii,
a nie do Marines, ale tata nie narzeka.”
Wzięłam
kolejny kęs skórki, gdy Chace zapytał cicho - „Martwisz się o niego?”
Potrząsnęłam
głową, przeżuwając i przełykając, i odpowiedziałam - „Zabawne, ale teraz mniej
niż wcześniej. Wcześniej nie miał za plecami oddziału braci. Teraz to ma. To
nie znaczy, że się nie martwię, ale cieszę się, że Jude znalazł coś, w co mu
się podoba, miejsce, do którego pasuje, miejsce, do którego należy. Więc
skupiam się na tym”.
„Mądre”
- mruknął Chace, a ja posłałam mu mały uśmiech i wróciłam do mojej skórki.
Chace
zamilkł, ja też. To spowodowało, że mój umysł zaczął błądzić. Tam, wędrował do
jego wyraźnego stwierdzenia, że nienawidzi swojego taty, a także natychmiast
skoczył, by pomagać chłopcu. Martwiłam się, że istnieje tam korelacja i martwiłam
się tym przez połowę drugiego kawałka.
„Zamilkło”
- mruknął Chace, a ja wciągnęłam oddech, odłożyłam sztućce, złapałam kieliszek
i spojrzałam na niego.
Zanim
wypiłam łyk, zapytałam - „Kamery, Chace, dobry pomysł, ale czy CPD zwykle
zużywa tego rodzaju zasoby na nieznanego dzieciaka, o którym nie wiedzą, co się
z nim dzieje?”
„Taśmy
z karmą trafią do stażystów, ponieważ potrzebują gówna do zrobienia. Kamery nie
są CPD. Są mojego kumpla. Więc nie wykorzystuję środków do doskonalenia
zawodowego, ponieważ nie płacą stażystom”.
„Wydaje
się, że idziesz na całość dla chłopaka, którego nie znasz” - zauważyłam cicho i
ostrożnie, odstawiając kieliszek na bok, a jego oczy powędrowały do mnie.
Potem
jego ciało zwróciło się do mnie.
„Ty
też” - zauważył cicho.
„Tata
mówi, że zło jest po prostu złe, bez względu na to, kto to robi lub komu
zostało zrobione. Jeśli wiesz, że ktoś robi źle, robisz, co możesz, aby to
naprawić. Jeśli tego nie zrobisz, nie jesteś osobą, którą chciałby znać. A ja
chcę być taką osobą, jaką mój tata chce znać”.
„Racja”
- odpowiedział, ale nic więcej nie powiedział.
„Więc
dlatego ja to robię. Dlaczego ty?”
Uniósł
lekko brwi i odpowiedział - „Faye, kochanie, jestem gliną”.
„Ale
poszedłeś na całość” - przypomniałam mu - „Czy na komisariacie się, hmmm… mało
dzieje, czy coś w tym stylu?”
Uśmiechnął
się, pochylił lekko w moją stronę i powiedział - „Nie. Przyznam, że nie idę na
całość dla tego dzieciaka tylko dlatego, że jestem gliną. Robię to, bo to coś
znaczy dla ładnej bibliotekarki z miasteczka.”
Wstrzymałam
oddech, gdy moje serce zatrzepotało, a Ella Mae zaczęła śpiewać mi do ucha.
„Teraz…”
- kontynuował - „…chciałbym wiedzieć, o co tak naprawdę pytałaś”.
Laurie
powiedziała troskę, uczciwość, hojność i przebaczenie.
Nie
wiedziałam, czy to, o co chcę zapytać, pasuje do któregokolwiek z tych z
wyjątkiem „uczciwości”, ale miałam nadzieję, że pasuje również do „troski”.
„Nienawidzisz
swojego taty” - powiedziałam delikatnie.
Potrząsnął
głową, pochylił się i położył rękę na mojej nodze, przesuwając ją w górę tak,
że jego mały palec przycisnął się do zgięcia w moim biodrze, a ja próbowałam
skupić się na jego słowach, a nie jego ciepłej dłoni na mnie lub na tym, gdzie ona
była, kiedy mówił.
„Mój
tata to kutas. Patrząc wstecz na moje życie, był dla mnie twardy, zbyt twardy,
twardy w sposób, w jaki nigdy nie byłbym dla dziecka, ale nie byłem psychicznie
maltretowany. Ma sposób, w jaki widzi życie i mężczyzn oraz to, jak się
zachowują i nie zgadzamy się z tym. To w porządku, kiedy jesteś dzieckiem. Ale
kiedy twój syn zaczyna stawać się mężczyzną i nie robi nic, żeby stracić twój
szacunek, powinieneś mu to dać, w tym respektując punkty widzenia, które
rozwija i sposób, w jaki zaczyna patrzeć na świat. Mój
tata tego nie robił. Chciał, żebym był tym, kim on chciał, żebym był i nie
chciał zaakceptować niczego innego. Myślę, że jestem taki jak on, ponieważ nie
chciałem być kimkolwiek innym niż człowiekiem, którym ja chciałem być.
Oznaczało to starcie. Przeskoczyłem klasę i wyjechałem do college’u, kiedy
miałem siedemnaście lat. Nigdy nie wracałem do domu na dłużej niż tydzień lub
dwa, nawet latem, zawsze znajdowałem pracę, która by mnie zabrała. To dlatego,
że nigdy nie przestał naciskać. Nigdy nie przestawałem odpychać.”
„To
nie brzmi wesoło” - wyszeptałam, bo tak naprawdę nie było i nie podobało mi
się, że tak dorastał.
„Nie
było” - zgodził się.
„Przykro
mi.” - ciągle szeptałam.
„Mnie
też” - odpowiedział, po czym kontynuował - „Pogorszyło się wraz z wiekiem,
ponieważ nigdy tego nie przezwyciężył. Nienawidził, że jestem gliną. Nadal to
robi. Przyjeżdża z wizytą tylko po to, aby mi to powiedzieć. Nie regularnie,
ale więcej niż raz, a raz za dużo. Życie się dzieje, gówno się dzieje i
zwróciłem większą uwagę na to, jakim jest człowiekiem i to nie jest dobre.
Zdradza moją mamę. Robił to wielokrotnie. Robił to od początku. Nie przeszedłem
nad tym do porządku”.
Zacisnęłam
usta, by powstrzymać słowa, które trafiły mi na koniec języka, a Chace,
ponownie pokazując, że potrafi czytać w moich myślach, odczytał je.
Wiedziałam
to, kiedy jego ręka odsunęła się od mojej nogi, ale tylko po to, by wsunąć się
pod mój stołek i szarpnąć go w swoją stronę, obracając jednocześnie tak, że
byłam twarzą do niego. Potem przyciągnął swój stołek bliżej mnie, rozstawił nogi
szeroko tak, że otoczyły moje, przesunął ręce po obu stronach mojej szyi i
przyciągnął mnie do siebie, tak że nasze twarze były blisko siebie.
Położyłam
ręce na jego (bardzo twardych, do diabła) udach, ponieważ nie wiedziałam, co z
nimi zrobić, a potem nie musiałam o tym myśleć, bo mówił. Kiedy to zrobił,
zrobił to cicho, delikatnie, szczerze, przerażająco i smutno.
„Jeśli
rzeczy między nami ułożą się dobrze, pewnego dnia podzielę się w całości całym
gównem, które mnie spotkało, łącznie z tym między mną a Misty. Ale mieszkasz w
tym mieście, jest to małe miasteczko i nie umknęło mi to, że ludzie mówią, a
wiele z tych rozmów przez ostatnie sześć lat dotyczyło mnie i Misty. To, co
musisz teraz wiedzieć, jak zaczynamy, wiedząc lub myśląc, co robisz ze mną i co
robiłem z nią, i jak się zachowywałem, zastanawiając się, czy chcesz
zaryzykować, musisz wiedzieć, że jej nie kochałem. Poślubiłem ją, bo musiałem i
zabrzmi to na cholernie zwariowane i zagmatwane, ale zrobiłem to, by chronić
moją matkę. Misty wiedziała, wchodząc w to, bo jej powiedziałem, że nie mam
zamiaru być dla niej mężem na żaden ze sposobów”.
Jego
palce ścisnęły moją szyję i pochylił się do mnie jeszcze bliżej, zanim ciągnął
dalej.
„Na
żaden ze sposobów, mała. Nie spaliśmy
w tym samym łóżku. Nie całowałem jej na dzień dobry ani na dobranoc. Nie
jedliśmy razem kolacji. Nie mówiłem jej, kiedy wychodzę ani kiedy wrócę do
domu. Nie kochałem się z nią, ani razu po naszym ślubie. Wcześniej ją miałem,
ale nigdy się nie kochaliśmy. Jest różnica, a ona nigdy nie dostała tego ode
mnie. Powiedziałem jej od razu, że nasze małżeństwo to kawałek papieru. Chciała
tego z umowy, o którą się targowała i to dostała. Ale nie dostała mnie. Jeśli o
mnie chodziło, była współlokatorką, której za bardzo nie lubiłem”.
Kiedy
przestał mówić, uznałam, że muszę to skomentować, więc to zrobiłam.
„Masz
rację, Chace, to jest zagmatwane”.
Uśmiechnął
się, nie z humorem, ale z jakoś inaczej. Było w nim coś, czego nie rozumiałam.
Może smutek. Może posępność. Cokolwiek to było, nie było dobre, więc moje palce
automatycznie ścisnęły jego uda.
Kiedy
to zrobiły, mówił dalej.
„Nie
jest łatwo to wyjaśnić. I muszę ci powiedzieć, Słonko, czuję się zarówno
cholernie podekscytowany, że mam szansę, a nigdy nie myślałem, że będę musiał
to wyjaśniać i zagubiony, ponieważ nie mam pojęcia, jak to zrobić i sprawić, że
zrozumiesz coś, kiedy patrzyłaś na to z zewnątrz, a zaglądając do środka, to nie
wyglądało dobrze. Więc zrobię to od razu. Nie uważałem tego za zdradzanie jej, bo
w głębi serca nie byłem jej mężem. Nic dla mnie nie znaczyła. Złapała mnie w
pułapkę. Zrobiła to z własnej woli. Użyła sposobu, który był poważnie porąbany.
To naraziło moją rodzinę na niebezpieczeństwo, a ona w jakimś popieprzonym
miejscu w swojej głowie myślała, że po tym mogłaby sprawić, żebym się w niej
zakochał, kiedy już prawnie mnie z sobą zwiąże. Znałem ją wcześniej, spotykałem
w mieście, w barach i miałem w łóżku. Znała człowieka, jakim byłem. Jak
mogła myśleć przez jedną pieprzoną sekundę, że mogłaby wyciągnąć to gówno i
wygrać mnie, nie wiem. Ale tak myślała. Potem szybko nauczyła się czegoś
innego. Nie byłem dla niej miły. Dopóki oddychała, myślałem, że zrozumiała to.
Jak już by tego nie chciała, mogła odejść i pokazać, że ma w sobie coś dobrego,
i dać mi dar, by pozwolić mi być wolnym. Ale przyznam teraz, że nie byłem dla
niej miły, po części dlatego, że chciałem, by mnie zostawiła. Kiedy przestała
oddychać, sposób, w jaki ją traktowałem, popieprzył mi w głowie. Nie była dobrą
kobietą. Ale żadna kobieta, dobra czy nie, nie zasługuje na rozstrzelanie”.
„To
prawda” - wyszeptałam.
„Tak”
- zgodził się.
„Chace?”
- zawołałam. Zrobiłam to delikatnie, ale zrobiłam to tak, jakbym nie miała jego
uwagi, kiedy był tak blisko, był praktycznie wszystkim, co mogłam zobaczyć i
nie można było zaprzeczyć, że skupiłam jego całkowitą uwagę.
„Tak,
mała”.
„Nie wiem, czy słyszałeś plotki. Albo nie
wiem, czy ktoś rozmawiał z tobą o plotce krążącej po mieście. Ale powinieneś
wiedzieć, że wszyscy wiedzieli, że coś takiego się wydarzyło. I powinieneś
wiedzieć, że nikt nie obwiniał cię za to, co robiłeś, kiedy byłeś mężem Misty.
Powinieneś też wiedzieć, że wszyscy zawsze cię lubili. Chcieli dla ciebie lepiej.
W tym ja”.
Patrzyłam
pod wrażeniem, jak coś przemyło jego rysy, coś ciepłego, ale surowego,
pięknego, ale potwornego i poczułam, jak pali mnie pierś, kiedy byłam tego
świadkiem.
Potem
zamknął oczy i przyciągnął mnie do siebie tak, że nasze czoła się stykały.
To
było słodkie.
Bardzo
słodkie.
Piękne.
Mówiłam
dalej, a on otworzył oczy i odsunął się o parę centymetrów, jak i ja zrobiłam.
„Powinieneś
też wiedzieć, że nikt nie lubił Misty, wszyscy się zgadzają. Nie lubili jej.
Pomyśleli, że cię uwięziła. Wszyscy wiedzieli, że kłamała na temat Ty Walkera.
Myśleli, że to szalone i wredne, i nie mogli tego rozplątać. Ale nikt nie
chciał, żeby ją zastrzelono”.
„Dobrze
wiedzieć” - mruknął.
Ponieważ
jego głos był cichy, jego dłonie ciepłe, silne i byliśmy tak blisko, czułam, że
mogę iść dalej.
Tak
zrobiłam, ale z wahaniem.
„Nie
mogę… Nie wiem… To znaczy, nie wiem, co się wydarzyło i nie wyobrażam sobie,
jak to jest być tak uwięzionym, i naprawdę mam nadzieję, że nigdy tego nie się
nie dowiem. Ale prawie każdy na twojej pozycji zrobiłby to samo, więc jeśli
obwiniasz się lub czujesz się winny powodu z tego, że Misty znalazła tak
nieoczekiwany tragiczny koniec, naprawdę nie powinieneś”.
„Szkoda,
że to nie takie łatwe, Słonko” - szepnął.
Czuł
się winny.
Chorobcia.
„Ja
też” - wyszeptałam, a potem zmusiłam się do uśmiechu, jednocześnie ściskając
jego uda i podzieliłam się - „Ale zdradzę ci dziewczyński sekret. Wiele rzeczy
poprawia się po czekoladowych deserach lodowych. Więc założę się, że jeśli
dodasz masło orzechowe, posiekane orzeszki i wiśnię, to może nie zamieść tego aż
całkiem do czysta, ale pomoże, choćby na chwilę”.
Ledwo
wydobyłam „ilę” z „chwilę”, zanim jedna z jego rąk wsunęła się w tył moich
włosów i zamiast po prostu być bardzo blisko, byliśmy super, ultra blisko, ponieważ mnie całował.
Chace
smakował jak piwo. To był jedyny raz, kiedy kosztowałam piwa i absolutnie to kochałam.
Pochyliłam
się do pocałunku, pozwalając, by szczęśliwa mgiełka, którą tworzył Chace, kiedy
jego usta były na moich, przepłynęła przeze mnie. Kiedy skończył, jedną z moich
rąk trzymałam mocno z boku jego szyi, drugą wciskałam głęboko w twardą ścianę
jego klatki piersiowej i ciężko oddychałam.
Wydawało
się, że minął rok, zanim moje oczy się otworzyły i nie obchodziło mnie to ani
trochę, ponieważ kiedy w końcu to zrobiły, Chace uśmiechnął się do mnie małym,
ciepłym, pięknym uśmiechem.
Potem
powiedział.
Albo,
na swój sposób Chace’a, delikatnie rozkazał.
„Zjedz
swoją pizzę, mała, żebym mógł zrobić ci deser lodowy”.
Co
mogłam powiedzieć?
Z
wyjątkiem „Okej”.
Dokładnie
to powiedziałam.
Potem
zrobiłam dokładnie to, co mi kazano.
I
zrobiłam to, wiedząc, że nie ma koniczności, żebym zjadła pizzę, aby mógł
zrobić mi deser lodowy, ponieważ jego lody brzmiały niesamowicie.
Ale
zrobiłam to również wiedząc, że pójdę na kraniec świata ręka w rękę z Chace’m
Keatonem i wszystko, co musiał zrobić, aby mnie do tego zmusić, to pocałować
mnie głęboko, uśmiechnąć się do mnie, trzymać mnie za rękę i nazywać mnie mała.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńSpam możesz ująć jako konserwę z szynki. Inaczej szynka w puszce, bo dziwnie to wygląda w tym zdaniu jakbyś przeskoczyła słowo i zapomniała przetłumaczyć 😘 słodki rozdział ❤️ dziękuję 😁👍
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc to faktycznie przeoczyłam to😋
Usuń👍😘
UsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję:*
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuje
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie
OdpowiedzUsuń