Rozdział
4
Cherokee
i kawa
Minęły
cztery dni (no, właściwie trzy) po tym, jak Chace Keaton powiedział do mnie
piękne, ale oszałamiające słowa i wyszedł z mojego mieszkania.
Innymi
słowy, był wtorek rano o ósmej trzydzieści, czyli godzinę przed tym, jak musiałabym
iść do pracy, przygotowując się do otwarcia biblioteki, a ja siedziałam w swoim
Cherokee i obserwowałam kosz zwrotów w nadziei zobaczenia chłopca.
Byłam
tam we wtorek, bo w poniedziałki biblioteka była nieczynna.
Także
dlatego, że nie miałam czasu wcześniej przyjść.
To
dlatego, że nadrabiałam sen, sprzątałam dom i robiłam dwa rodzaje zakupów –
spożywcze i dla jakiegoś dzieciaka, którego nie znałam. Mój czas spędziłam
również na kolacji z rodzicami, w tym na pomaganiu mamie w przygotowaniu jej i
oglądaniu z nimi dwóch filmów. Nie wspominając już o tym, że, żeby nie myśleć o
różnych rzeczach, byłam na siłowni dwa razy i ćwiczyłam przez godzinę, a nie
połowę tego.
Co
więcej, odbyłam sesję-maraton rozmowy z Serenity, aby spróbować zniechęcić ją
do odkrywania brudów na temat przerażających, bogatych maklerów (to, nawiasem
mówiąc, nie powiodło się). Odbyłam też maratonową rozmowę telefoniczną z moją
siostrą Lizą, która mieszkała w Gnaw Bone i walczyła z mężem (znowu). Chociaż,
nie po raz pierwszy, nawet słysząc to od Lizy, stanęłam po stronie Boyda. Nie
było to niezwykłe, ale nie powiedziałam tego Lizie. Nie tylko, że byłam po
stronie Boyda, ale także, że nie było nic niezwykłego, że byłam po jego stronie
i może powinna przestać być taką królową dramatu.
Prawdę
powiedziawszy, co ja wiedziałam? Nigdy nie miałam chłopaka.
Nie
byłam w stanie być doradcą małżeńskim.
Więc
zamiast tego zagrałam swoją normalną rolę słuchaczki zrzędzącej siostry.
Od
czasu, gdy Chace opuścił mnie w czwartek wieczorem (a raczej w piątek bardzo wcześnie
rano), wyszłam i kupiłam chłopcu nową kurtkę, a także czapkę, szalik,
rękawiczki i trzy pary grubych wełnianych skarpet. Przemyślałam też rozmiary i
kupiłam mu dwie pary nowych dżinsów, dwa grube, ciepłe swetry i trochę
bielizny.
Do
tego dodałam pół litra mleka, trzy butelki wody, paczkę kiełbasy, paczkę
plastrów sera amerykańskiego, bochenek chleba, pudełko batoników muesli, trzy
jabłka, kiść bananów, ogórek (nie zje tego, ale musiałam się postarać, aby
zdobyć w nim to, co mój tata nazywał „paszą objętościową”) i olbrzymią
tabliczkę czekolady Hershey (którą prawdopodobnie zje).
Umieściłam
je w łatwych do przenoszenia torbach i ułożyłam z książkami, których nie wzięłam
z biblioteki, ale kupiłam. W tym zostawiłam też notatkę, w której napisałam, że
wszystko jest jego, że może zachować książki, więcej będzie tam w środę i jeśli
jest coś, czego potrzebuje, wszystko, co musi zrobić, to napisać do mnie
notatkę, powiedzieć mi co to było, wrzucić to do kosza na zwroty, a ja to dla
niego kupię.
Poszłam
do biblioteki poprzedniego wieczoru i sprawdziłam kosz (nic nie zwrócił).Teraz
obserwowałam, mając nadzieję, że nie zwrócił niczego, odkąd sprawdziłam. Poza
tym miałam nadzieję, że się pokaże, żebym mogła lepiej mu się przyjrzeć,
zobaczyć, z którego kierunku przyszedł i być może ukradkiem podążyć za nim,
kiedy odejdzie.
Skupiłam
się na tym i tylko na tym.
Bo
gdybym nie skupiła się na tym małym chłopcu, którego nie znałam, ale wiedziałam,
że mnie (lub kogoś) potrzebuje, skupiłabym się na mojej dziwnej nocy z Chace i świrowałabym.
Po
rzucaniu się i przewracaniu po łóżku, w końcu zasnęłam we wczesnych godzinach
porannych tylko po to, by pociągać do pracy w piątek tak wyczerpana, że przyjęłam
bez reakcji alarmującą wiadomość, że biblioteka może, tylko może, zostać zmuszona do zamknięcia z powodu
problemów z finansowaniem i zdecydowałam, że to mój najlepszy sposób działania.
Wokół
mnie toczyło się życie. Ten chłopak był sam na mrozie, kogoś go bił i nurkował
w śmietniku.
I
mogę stracić pracę, a miasto bibliotekę.
Oba
te ostatnie były dla mnie tragiczne, tylko jedno dla miasta.
To
było dla mnie tragiczne nie tylko dlatego, że to była moja praca, ale też to
była jedyna rzecz, jaką kiedykolwiek chciałam robić. Kochałam tę bibliotekę.
Odkąd pamiętałam, mama zabierała mnie tu, żeby wypożyczać książki. Kiedy to
zrobiła pierwszy raz, powiedziała mi, że jej mama zrobiła to samo z nią, kiedy
była małą dziewczynką. A odkąd mogłam się tam dostać sama, jeździłam po nie.
Zostawałam
tu, żeby je czytać. Robiłam to, bo kochałam ten zapach książek, dotyk, ciszę.
Przede wszystkim kochałam spokój, który wynikał z samotności w świecie książek,
a jednocześnie uczucie nie bycia samotną, ponieważ światy były wokół mnie,
niektóre z nich prawdziwe, zdecydowana większość to odrębne światy, zawarte na
stronach oprawionych w okładki.
Nie
wiedziałam, co zrobię, jeśli Carnal Library zostanie zamknięta i to nie tylko
dlatego, że była to moja praca.
Więc
nie miałam czasu martwić się o Chace’a Keatona, który przekazywał kłopotliwy,
mieszany przekaz.
To
była dokładnie ta myśl, którą miałam, kiedy usłyszałam, jak otwierają się drzwi
po stronie pasażera.
Szarpnęłam
się, krzyknęłam cicho i odwróciłam głowę, by zobaczyć nikogo innego, jak Chace’a
Keatona wspinającego się w dżinsach z fantastycznym paskiem w stylu western z
jeszcze bardziej fantastyczną klamrą, płócienną kurtkę z podszewką z polaru,
kowbojskimi butami, dżinsową koszulą z perłowymi zatrzaskami z przeszyciami w
stylu western i dwoma białymi kubkami kawy z La-La Land Coffee. Od razu
wiedziałam, że Sunny albo przygotowała kawę, albo kubki, ponieważ fioletowym
markerem z boku narysowano bukiet kwiatów, a Sunny narysowała kwiaty. Jeśli
nastrój go dopadł, Shambles rysował księżyce i gwiazdy.
„Weź
to” - Chace rozkazał à propos niczego, nie mówiąc na przykład, dlaczego był w
moim samochodzie przed biblioteką o ósmej trzydzieści rano z dwiema kawami.
Wyciągał
kubek.
Automatycznie
moja ręka w rękawiczce sięgnęła i wzięła go.
Usiadł,
zatrzasnął drzwi i nadal był apodyktyczny.
„Na
litość boską, Faye, tam jest dwadzieścia stopni mrozu. Uruchom samochód.”
„Stoję
na czatach” - poinformowałam go, a jego oczy zwróciły się na mnie, więc
dokończyłam - „Myślę, że to niezgodne z zasadami, aby samochód był uruchomiony
podczas tego. Hałas cię zdradzi.”
„Tak,
domyśliłem się, że byłaś na czatach. Nowina, kochanie, skoro nie jeździsz do
pracy, a twój samochód jest jedynym na parkingu, twoja słodka dupa jest w nim i
nie chowasz się, to nie sądzę, żeby nasz uliczny urwis cię nie zauważył. To
oznacza, że nie zbliży się do tego miejsca, więc równie dobrze możesz uruchomić
samochód, żeby nie zamrozić tej słodkiej dupy.”
To
były dwa „kochane”.
A
kiedy mój tyłek stał się słodki?
„Chace…”
„Uruchom
SUV’a.”
Boże,
był rano apodyktyczny i denerwujący.
„Chace!”
Pochylił
się do mnie i powiedział cicho - „Mała, uruchom ten pieprzony silnik.”
O
Boże.
Mała
było milsze.
Dużo.
Włożyłam
kawę między kolana i uruchomiłam silnik.
„Ile
to zajmie? Około roku, żeby ten złom się rozgrzał?” - zapytał Chace, zanim upił
łyk kawy.
„Można
na nim polegać” - powiedziałam mu, biorąc kawę spomiędzy kolan.
„Na
Jeepach można. Biorąc to pod uwagę, ten powinien mieć skrócone męki około
dziesięć lat temu.”
„Jest
w porządku.”
„To
złom.”
„Jest
w porządku, Chace” - warknęłam, a
potem dalej warczałam - „Co ty tutaj robisz? Rozwalasz moją przykrywkę.”
Jego
oczy skierowały się na mnie, a jego usta były wykrzywione na końcach.
O
Jezu.
Jego
przystojne usta na jego przystojnej twarzy uniesione do góry wyglądały ładnie.
„Rozwalam
twoją przykrywkę?” - zapytał.
„Myślę,
że przypisujesz naszemu ulicznemu urwisowi większe moce niż je ma. To tylko
dzieciak.”
„Jest
dzieckiem żyjącym na ulicy, co oznacza, że jest w trybie przetrwania. Ponieważ
nikt, łącznie z nauczycielami, nie wie, kim on do cholery jest, to znaczy, że
trochę przeżył.”
To
była nowość.
„Nauczyciele
go nie znają?” - zapytałam.
Potrząsnął
głową i wziął kolejny łyk kawy, co przypomniało mi, żebym wzięła łyk mojej.
Latte
o smaku orzechów laskowych. Moja ulubiona.
„Nie”
- odpowiedział po przełknięciu - „Zapytałem dzień po tym, jak zgłosiłaś, że
widziałaś go pobitego, dyrektor podszedł do swojego personelu. Wróciłem ze
szkicem, nikt go nie poznaje. Odciski palców też nie były trafione.”
„Nikt?”
„Nie.”
„Jak
to możliwe?” - zapytałam.
„Nie
chodzi do szkoły?” - zapytał z powrotem, ale to była odpowiedź.
„Och”
- wyszeptałam, jego oczy opadły na moje usta, a kąciki jego ust znów się
uniosły.
Lubiłam
to.
Chorobcia.
Zanim
zdążyłam się zorientować, Chace się odezwał - „Co tam włożyłaś?”
„Słucham?”
Skinął
głową w stronę biblioteki, popijając kolejny łyk kawy, więc wzięłam jeden ze
swojej i spojrzałam na bibliotekę.
Potem
spojrzałam na niego, kiedy zapytał - „Te torby przy koszu zwrotnym. Co w nich
jest?”
„Nowa
kurtka, czapka, szalik, rękawiczki, trzy pary wełnianych skarpetek, dwie pary
dżinsów, dwa ciepłe swetry, trochę bielizny, pół litra mleka, trzy butelki
wody, kiełbasa, ser, chleb, pudełko batonów muesli , trzy jabłka, banany,
ogórek i olbrzymią tabliczkę czekolady Hershey” - podzieliłam się. Chace
wpatrywał się we mnie bez słowa i zrobił to przez chwilę, więc dokończyłam - „Nie
zje ogórka, ale tata byłby mną rozczarowany, gdybym nie dodała paszy
objętościowej.”
„Chryste”
- szepnął.
„Nie
zaczynaj” - rozkazałam - „Wiem, że nie powinnam była dodawać czekolady, ale to
dziecko. Powinien mieć smakołyk.”
Wpatrywał
się we mnie bez słowa i zrobił to jeszcze przez chwilę, i zrobił to w sposób,
który sprawił, że byłam dziwnie zdenerwowana. Dziwne było to, że byłam
zdenerwowana w dobry sposób, więc myślałam tylko o tym, o czym mogłam pomyśleć.
Czyli
o mówieniu dalej.
„Nawiasem
mówiąc, myślałam o różnych rzeczach, Chace, a ty też go ścigałeś.”
„Co?”
- zapytał cicho.
„W
czwartek w nocy lub w piątek rano… nieważne. Goniłeś go. Powiedziałeś mi, że
nie powinnam, ale też to zrobiłeś.”
Kolejny
raz końcówki jego ust się uniosły. To sprawiło, że byłam bardziej dziwnie
zdenerwowana w jeszcze lepszy sposób, a on wymamrotał - „To prawda. Chociaż
zacząłem od ścigania ciebie.”
Poczułam,
że unoszą mi się brwi - „Ścigałeś mnie?”
„Tak,
zacząłem gonić ciebie, ale po sposobie, w jaki biegłaś za nim, jak narwana, przyszło
mi do głowy, że nie będziesz zadowolona, że cię złapię i powstrzymam. Nie
chciałem mieć do czynienia z tym, że twój charakter stanie się silniejszy,
jeśli odmówię się ci tego, czego chcesz. Zwłaszcza w środku nocy, kiedy jesteś
w stanie emocjonalnym, w ferworze radzenia sobie ze słuchaniem niezaprzeczalnie
zajebistego Dobiego Graya, ale bez obrazy dla ciebie, Słonko, ani Dobie Gray, ani
piosenka nie są moim zdaniem godni płaczu. Przyszło mi też do głowy, że będziesz zadowolona, że złapałem dla
ciebie dzieciaka, więc zamiast tego poszedłem za nim.”
W
tym momencie przyszło mi do głowy, że
się ze mną droczył. Tylko trochę, ale nadal.
I
powiedział wprost, że pobiegł za mną, co było bardzo miłe.
To
mnie bardziej denerwowało w ten dobry sposób, więc oczywiście mówiłam dalej.
„No,
tak. Poza tym zaznaczę, że kiedy zobaczyliśmy go po raz pierwszy, przyłożyłeś
rękę do pistoletu. Więc to, że ja krzyczę na niego, go przerażało. Ale musisz
przyznać, że mogło to być również to, że nie tylko masz broń, ale przyłożyłeś
do niej rękę, gdy go zobaczyłeś. Potem goniłeś go, a jesteś większy, silniejszy
i szybszy ode mnie, i, powtarzam, robiłeś to z bronią.”
„To
też ci przyznaję i to by było do bani, że przestraszyłem dzieciaka, ale nie ma
mowy, żebym był w zaułku w środku nocy lub w jakimkolwiek momencie z ładną
kobietą, usłyszał trzask, wiedział, że niezidentyfikowana osoba była w zaułku i
nie sięgał po broń. Więc jak będę miał szansę, przeproszę dzieciaka. Nie
przeproszę ciebie.”
O cholera!
Teraz
nie tylko mój tyłek był słodki, ale teraz byłam ładną kobietą.
O
co tu chodzi?
Nie,
nie, nie chciałam wiedzieć. Chace mógł być słodki, cichy lub łagodny, a potem
wyłączał się, stawał się odległy, robił się złośliwy lub odchodził.
Nie
zamierzałam tam iść. Nie ponownie.
Więc
poszłam gdzie indziej.
„Wiem,
że uważasz za zabawne, że Dobie Grey mnie porusza, ale dla twojej informacji,
życie jest teraz dość szalone. Nie wspominając o tym, że martwię się o jakiegoś
dzieciaka, którego nie znam, na przykład bardzo
się martwię, więc nawet najmniejsza rzecz może mnie poruszyć. Łącznie z Dobie
Grey.”
Tak,
oczywiście, broniłam mojej reakcji na kłamstwo, które mu powiedziałam o
piosence, której nie słuchałam, ale pomyślałam, że to był mój najlepszy sposób
w tym momencie.
Zrozumiałam,
że nie był.
Jego
brwi złączyły się i zapytał - „Życie jest dość szalone?”
Wspaniale.
Dowód,
że więcej kłamstw wpędzało cię w kłopoty na różne sposoby.
„Tak”
- odpowiedziałam, na szczęście nie kłamałam, ale nie powiedziałam więcej.
„Twoje życie?” - zapytał z niedowierzaniem.
Przesunęłam tyłek na siedzeniu i wyprostowałam ramiona, podczas gdy patrzyłam,
jak Chace przesuwa się lekko w swoim. Jego oczy zabłysły i mruknął - „Chryste, zaczyna
się. Charakter.”
Na
jego mamrotanie, zrozumiałam.
I
to mnie irytowało.
Dlatego
warknęłam - „Czy to takie
zaskakujące, że mam charakter?”
„Cóż…
tak.”
„Dlaczego?”
- parskałam dalej.
„Mała…”
- powiedział miękko i dał mi kolejne mała,
a to było łagodne, więc poczułam, że moje serce skacze - „…żyjesz w książkach.”
Zignorowałam moją reakcję na to, że nazywał
mnie mała i odpowiedziałam - „Mogę się mylić, ale nadal żyję, chodzę,
rozmawiam, oddycham, jem, a jak to robisz, musisz mieć charakter.”
„Myślę,
że w zasadzie z tego wszystkiego ty potrzebujesz tylko, by po prostu chodzić” -
odpowiedział, ponownie unosząc kąciki ust. Znowu się ze mną drażnił, znowu mi
się to podobało, ale wciąż czułam, że się wściekam.
Nie
byłam pewna, czy kiedykolwiek spojrzałam gniewnie na kogoś, kto nie był ze mną
spokrewniony.
Ale
byłam pewna, że właśnie wtedy patrzyłam tak na Chace’a Keatona.
„Czy
żartujesz sobie ze mnie?” - zapytałam ostro.
„Nie”
- odpowiedział, a jego usta wciąż były wykrzywione.
„Więc
dlaczego się uśmiechasz?”
„Bo
jesteś słodka i jesteś słodsza, kiedy się wkurzasz, chociaż jest to dyskusyjne,
ponieważ jesteś bardzo słodka.”
Teraz
byłam słodka?
O co tu chodzi?
Poczułam,
że marszczę brwi i zapytałam - „Czy masz rozdwojenie jaźni?”
„Nie,
z tego co wiem” - odpowiedział natychmiast.
„Sugeruję,
żebyś sprawdził” - odpaliłam, a potem patrzyłam, jak odrzucił głowę do tyłu i
się roześmiał.
Wzięłam
zły łyk kawy. Nawet pyszna kawa La-La Land i Chace wyglądający i brzmiący
cudownie podczas śmiechu, nie sprawiły, że byłam mniej zirytowana, więc wciąż
patrzyłam na niego, kiedy przestał się śmiać.
Byłam
też na niego gotowa.
„Dlaczego
tu jesteś i przyniosłeś mi kawę?”
Odpowiedział
natychmiast - „Na początku to dlatego, że widziałem, jak siedzisz tutaj na
zimnie, więc przyniosłem ci kawę i przyszedłem powiedzieć, że nie musisz
siedzieć tutaj na zimnie, odkąd ustawiłem kamery.”
Podniósł
kubek kawy, ale jego długi, atrakcyjny palec wskazujący (tak, miał nawet
atrakcyjny palec wskazujący) był wyciągnięty i skierowany przez moją przednią
szybę. Spojrzałam tam za nim i zmrużyłam oczy, żeby zobaczyć, że rzeczywiście
tam były. W górnym rogu biblioteki trzy kamery skierowane w różnych kierunkach,
wycelowane wokół i na pojemnik zwrotny.
„Przekaz
trafia na taśmę” - kontynuował, a ja spojrzałam na niego - „Stażyści na komisariacie
mogą je przewijać. Jak zobaczą dzieciaka, ostrzegą mnie lub Franka. Kiedy
zdobędziemy jego zdjęcie i będzie lepsze niż szkic, może uda nam się trafić na niego
w krajowej bazie danych osób zaginionych lub uciekinierów. Jak złapiemy
kierunek, w którym się wybiera, mogę umieścić więcej kamer, różne miejsca, pod
różnymi kątami, dowiedzieć się, z którego kierunku tu idzie i czy wróci tą samą
drogą.”
„Och”
- wyszeptałam.
„To
dlatego przyniosłem ci kawę, dopóki mi nie powiedziałaś, że twoje życie jest
dość szalone” - ciągnął - „Teraz jestem tutaj, aby posłuchać, dlaczego twoje
życie jest dość szalone.”
„To
nic takiego” - zlekceważyłam to.
„To
coś jest, jeśli Dobie Grey wyprowadza cię w ciemną noc, narażając się na niebezpieczeństwo,
aby rozpamiętywać.”
„Nie
byłam w niebezpieczeństwie” - odparłam.
„Faye…”
- powiedział cicho - „…wiem, że wiesz, że nie tak dawno mieliśmy seryjnego
mordercę, który żył wśród nas niezauważony i robił to przez dłuższy czas nie
zauważony. Wiem też, że wiesz, że ostatnio wydarzyło się poważne gówno, które
wstrząsnęło tym miastem i domyślam się, że ty, jak wszyscy, czekasz, aby
zobaczyć, czy z tego wyniknie więcej. I, Słonko, może z tego wyniknąć więcej,
więc musisz uważać na swoje bezpieczeństwo.”
„Może z tego wyniknąć więcej?” - zapytałam
cicho, dodając to do mojej mentalnej listy rzeczy do zrobienia, kiedy wrócę do
domu. Musiałam wysłać wiadomość do Benji’ego i Serenity i błagać ich, aby
zrezygnowali z długodystansowych poszukiwań.
„Pokaż
mi swoje, ja ci pokażę swoje.”
Na
jego słowa poczułam, że moje oczy się rozszerzają i odetchnęłam - „Co?”
„Szalone
życie” - stwierdził jako swoje wyjaśnienie i zrozumiałam.
Postanowiłam,
że równie dobrze mogę mu powiedzieć. Stawało się jasne, że wraz z rozdwojeniem
jaźni Chace Keaton przeklinał z niepokojącą częstotliwością, a rano był
apodyktyczny i denerwujący. Był też uparty, ale nie tylko rano.
„Powtarzają
się plotki, że z powodu ograniczeń budżetowych nastąpią cięcia, a jedno z tych
cięć obejmie Bibliotekę Carnal. Myślą o jej całkowitym zamknięciu.”
Patrzyłam,
jak jego oczy błysnęły tuż przed tym, jak cicho zauważył - „Stracisz pracę.”
„A
miasto straci swoją bibliotekę” - odpowiedziałam.
„Gówno,
Faye” - wyszeptał.
„A
więc tak, szalone rzeczy. Teraz pokaż mi swoje.”
Potrząsnął
głową i zapytał - „Czy jest coś, co możemy zrobić?”
„Kto
może zrobić?”
„Ty,
ja, miasto” - odpowiedział.
Potrząsnęłam
głową, ale powiedziałam - „Pytam. Możemy zbierać fundusze, chodzić po granty, a
utrzymanie biblioteki nie kosztuje wiele, ale nie jest to też kropla w morzu.
Są rzeczy, które powinniśmy zrobić jakiegoś czas temu, a nie mieliśmy
pieniędzy, na przykład modernizacja naszych komputerów, które mają pięć lat i
są często używane. Carnal ma trochę pieniędzy, kilku prywatnych darczyńców,
którzy, jeśli czują się hojni, mogą pomóc, ale jeśli tego nie zrobią, lokalne
zbieranie funduszy może nie wystarczyć.”
„Petycje?”
- zapytał, a ja wzruszyłam ramionami.
„Brak
pomysłu.”
„Nie
zaszkodzi” - powiedział mi - „Przygotuj jakąś, zabiorę jedną na komisariat.
Możesz dać Lexie jedną, dostanie podpisy w salonie. Stella w warsztacie.
Krystal w Bubba’s. Może jak zobaczą społeczność wspierającą bibliotekę,
poszukają gdzie indziej.”
„Fajnie,
Chace, ale jak będą chcieli zrobić cięcia gdzie indziej to w szkołach lub na
posterunku policji. Jeśli ludzie to będą wiedzieli, biblioteka ma przechlapane.”
„Słonko,
konsultowali to i uznali, że policja w Carnal jest przepełniona. Trzymają nas u
dwóch detektywów, dwunastu oficerów, szeregowych i żadnego szefa. Pula
administracji została zmniejszona z czterech do dwóch, a oni zrzucili
stanowisko recepcjonistki, umieszczając mundurowego przy biurku. Rada Miejska
przejmuje obowiązki szeryfa, a szeregowi będą podlegać bezpośrednio jemu. To
strata dziesięciu pracowników. Pensja Justa Fullera wynosiła ponad sześć cyfr,
jego wewnętrzne sanktuarium również było przepłacane. Oszczędzają na tym pieprzone
krocie.”
„Czy
twoja praca jest bezpieczna?” - zapytałam szybko i patrzyłam, jak jego usta
stają się łagodne.
Ale
jego ton był dziwny, brzmiał nieco autoironicznie, kiedy odpowiedział - „Tak,
nie ma mowy, żeby pozbyli się zbawiciela Carnal PD.”
„Chace”
- szepnęłam, ale nie powiedziałam nic więcej, ponieważ nie do końca rozumiałam,
co powiedział, a dokładniej, jak to powiedział, ponieważ był zbawcą Carnal PD.
Ludzie umierali, jego żona była jedną z nich, a inni zostali wrobieni i odsiedzieli
zbrodnie, których nie popełnili. Chace i Frank Dolinski podjęli poważne ryzyko,
pracując pod przykrywką lokalnie dla Wydziału Wewnętrznego, aby być świadkiem,
udokumentować i odkryć korupcję, która opanowała CPD przez ponad dekadę.
Wszyscy o tym wiedzieli.
„Zajrzę
do tego bibliotecznego gówna” - zaproponował Chace, wyrywając mnie z moich
myśli.
„Co
możesz zrobić?” - zapytałam.
„Popytam.
Dowiem się, dlaczego CPD ograniczyło wydatki o setki tysięcy dolarów, a mimo to
tracimy naszą bibliotekę.”
„Tak
naprawdę nie musisz tego robić” - powiedziałam mu.
„Masz
rację. Naprawdę nie muszę. Ale zamierzam.”
Wzięłam
oddech.
To
też było miłe.
Potem
szepnęłam - „Okej”, a potem wzięłam łyk kawy.
Pociągnął
łyk i wyjrzał przez przednią szybę.
„Teraz…”
- zaczęłam ostrożnie - „…miałeś mi pokazać…”
„Kurwa”
- wymamrotał i zobaczyłam, że jego oczy były na czymś skupione.
„Co?”
- zapytałam, odwracając głowę i szepcząc - „O cholerka” na to, co zobaczyłam.
Chłopiec
stał przy koszu zwrotnym. Przykucnął, przeglądając torby, które mu zostawiłam.
Wstrzymałam
oddech i nawet nie zauważyłam, jak moja ręka wystrzeliła i na ślepo znalazłam
rękę Chace’a. Nawet wtedy, gdy jego palce zacisnęły się wokół moich.
Siedzieliśmy
nieruchomo, w milczeniu, obserwując i trzymając się za ręce, gdy chłopak
znalazł moją notatkę, przeczytał ją szybko i wrzucił do torby. Potem wrzucił
kilka książek do kosza na zwroty i chwycił wszystkie uchwyty toreb. Rzucając
spojrzenie w lewo i w prawo, ale nie za siebie, gdzie byliśmy, podkradł się za
bibliotekę i zniknął.
„Pójdę
za nim” - mruknął Chace i usłyszałam, jak otwierają się drzwi.
Moja
dłoń zacisnęła się na jego i przestał wysiadać, żeby na mnie spojrzeć.
„Nie
wystrasz go” - szepnęłam.
„Nie
zrobię tego, mała” - odszepnął, uścisnął moją dłoń, puścił i wyszedł z mojego
SUV’a.
Zamknął
drzwi, a ja patrzyłam, jak biegnie do biblioteki i wokół niej, aż zniknął.
Moje
oczy przeniosły się na deskę rozdzielczą i zobaczyłam, że zostawił tam swój kubek
kawy.
Spojrzałam
na swój, ten, który mi kupił.
Poczułam
gorąco dmuchające w moim samochodzie, dzięki czemu było ciepło i przytulnie.
Moje
oczy wróciły do jego kubka z kawą i mój umysł zdecydował, że naprawdę powinnam
to odlać w brązie. I mój (kiedy skończę).
I
może moje miejsce pasażera. I prawdopodobnie moją rękę, którą ścisnął.
Wtedy
uderzyło mnie to, co się właśnie wydarzyło: Chace pojawił się z kawą, rozmawialiśmy
i wydawało się to normalne, jeśli nie liczyć, że nazwał mój tyłek „słodkim”,
mnie „ładną kobietą”, mówił mi, że jestem słodka i drażnił się ze mną, to było
tak...
To
było tak, jakbyśmy byli przyjaciółmi.
Przyjaciółmi,
którzy tańczyli o północy.
Jezu,
musiałam przestać się ukrywać i jak najszybciej zaprosić dziewczyny na kolację
i margarity.
To
znaczy po tym, jak rozgryzę, czy powinnam zadzwonić do Chace’a za godzinę lub
dwie i dowiedzieć się, co dowiedział się o chłopcu.
*****
Dziękuję
OdpowiedzUsuńSłodka dziewczyna ☺️ dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘😘
OdpowiedzUsuńDziękuje za rozdział.
OdpowiedzUsuńAle zrobiło się słodko i fajnie oby więcej takich chwil :)
dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuńA może on naprawdę ma rozdwojenie jaźni 🤔
OdpowiedzUsuń