poniedziałek, 4 października 2021

4 - Cherokee i kawa (cz.1)

 

Rozdział 4

Cherokee i kawa

 

 

Minęły cztery dni (no, właściwie trzy) po tym, jak Chace Keaton powiedział do mnie piękne, ale oszałamiające słowa i wyszedł z mojego mieszkania.

Innymi słowy, był wtorek rano o ósmej trzydzieści, czyli godzinę przed tym, jak musiałabym iść do pracy, przygotowując się do otwarcia biblioteki, a ja siedziałam w swoim Cherokee i obserwowałam kosz zwrotów w nadziei zobaczenia chłopca.

Byłam tam we wtorek, bo w poniedziałki biblioteka była nieczynna.

Także dlatego, że nie miałam czasu wcześniej przyjść.

To dlatego, że nadrabiałam sen, sprzątałam dom i robiłam dwa rodzaje zakupów – spożywcze i dla jakiegoś dzieciaka, którego nie znałam. Mój czas spędziłam również na kolacji z rodzicami, w tym na pomaganiu mamie w przygotowaniu jej i oglądaniu z nimi dwóch filmów. Nie wspominając już o tym, że, żeby nie myśleć o różnych rzeczach, byłam na siłowni dwa razy i ćwiczyłam przez godzinę, a nie połowę tego.

Co więcej, odbyłam sesję-maraton rozmowy z Serenity, aby spróbować zniechęcić ją do odkrywania brudów na temat przerażających, bogatych maklerów (to, nawiasem mówiąc, nie powiodło się). Odbyłam też maratonową rozmowę telefoniczną z moją siostrą Lizą, która mieszkała w Gnaw Bone i walczyła z mężem (znowu). Chociaż, nie po raz pierwszy, nawet słysząc to od Lizy, stanęłam po stronie Boyda. Nie było to niezwykłe, ale nie powiedziałam tego Lizie. Nie tylko, że byłam po stronie Boyda, ale także, że nie było nic niezwykłego, że byłam po jego stronie i może powinna przestać być taką królową dramatu.

Prawdę powiedziawszy, co ja wiedziałam? Nigdy nie miałam chłopaka.

Nie byłam w stanie być doradcą małżeńskim.

Więc zamiast tego zagrałam swoją normalną rolę słuchaczki zrzędzącej siostry.

Od czasu, gdy Chace opuścił mnie w czwartek wieczorem (a raczej w piątek bardzo wcześnie rano), wyszłam i kupiłam chłopcu nową kurtkę, a także czapkę, szalik, rękawiczki i trzy pary grubych wełnianych skarpet. Przemyślałam też rozmiary i kupiłam mu dwie pary nowych dżinsów, dwa grube, ciepłe swetry i trochę bielizny.

Do tego dodałam pół litra mleka, trzy butelki wody, paczkę kiełbasy, paczkę plastrów sera amerykańskiego, bochenek chleba, pudełko batoników muesli, trzy jabłka, kiść bananów, ogórek (nie zje tego, ale musiałam się postarać, aby zdobyć w nim to, co mój tata nazywał „paszą objętościową”) i olbrzymią tabliczkę czekolady Hershey (którą prawdopodobnie zje).

Umieściłam je w łatwych do przenoszenia torbach i ułożyłam z książkami, których nie wzięłam z biblioteki, ale kupiłam. W tym zostawiłam też notatkę, w której napisałam, że wszystko jest jego, że może zachować książki, więcej będzie tam w środę i jeśli jest coś, czego potrzebuje, wszystko, co musi zrobić, to napisać do mnie notatkę, powiedzieć mi co to było, wrzucić to do kosza na zwroty, a ja to dla niego kupię.

Poszłam do biblioteki poprzedniego wieczoru i sprawdziłam kosz (nic nie zwrócił).Teraz obserwowałam, mając nadzieję, że nie zwrócił niczego, odkąd sprawdziłam. Poza tym miałam nadzieję, że się pokaże, żebym mogła lepiej mu się przyjrzeć, zobaczyć, z którego kierunku przyszedł i być może ukradkiem podążyć za nim, kiedy odejdzie.

Skupiłam się na tym i tylko na tym.

Bo gdybym nie skupiła się na tym małym chłopcu, którego nie znałam, ale wiedziałam, że mnie (lub kogoś) potrzebuje, skupiłabym się na mojej dziwnej nocy z Chace i świrowałabym.

Po rzucaniu się i przewracaniu po łóżku, w końcu zasnęłam we wczesnych godzinach porannych tylko po to, by pociągać do pracy w piątek tak wyczerpana, że przyjęłam bez reakcji alarmującą wiadomość, że biblioteka może, tylko może, zostać zmuszona do zamknięcia z powodu problemów z finansowaniem i zdecydowałam, że to mój najlepszy sposób działania.

Wokół mnie toczyło się życie. Ten chłopak był sam na mrozie, kogoś go bił i nurkował w śmietniku.

I mogę stracić pracę, a miasto bibliotekę.

Oba te ostatnie były dla mnie tragiczne, tylko jedno dla miasta.

To było dla mnie tragiczne nie tylko dlatego, że to była moja praca, ale też to była jedyna rzecz, jaką kiedykolwiek chciałam robić. Kochałam tę bibliotekę. Odkąd pamiętałam, mama zabierała mnie tu, żeby wypożyczać książki. Kiedy to zrobiła pierwszy raz, powiedziała mi, że jej mama zrobiła to samo z nią, kiedy była małą dziewczynką. A odkąd mogłam się tam dostać sama, jeździłam po nie.

Zostawałam tu, żeby je czytać. Robiłam to, bo kochałam ten zapach książek, dotyk, ciszę. Przede wszystkim kochałam spokój, który wynikał z samotności w świecie książek, a jednocześnie uczucie nie bycia samotną, ponieważ światy były wokół mnie, niektóre z nich prawdziwe, zdecydowana większość to odrębne światy, zawarte na stronach oprawionych w okładki.

Nie wiedziałam, co zrobię, jeśli Carnal Library zostanie zamknięta i to nie tylko dlatego, że była to moja praca.

Więc nie miałam czasu martwić się o Chace’a Keatona, który przekazywał kłopotliwy, mieszany przekaz.

To była dokładnie ta myśl, którą miałam, kiedy usłyszałam, jak otwierają się drzwi po stronie pasażera.

Szarpnęłam się, krzyknęłam cicho i odwróciłam głowę, by zobaczyć nikogo innego, jak Chace’a Keatona wspinającego się w dżinsach z fantastycznym paskiem w stylu western z jeszcze bardziej fantastyczną klamrą, płócienną kurtkę z podszewką z polaru, kowbojskimi butami, dżinsową koszulą z perłowymi zatrzaskami z przeszyciami w stylu western i dwoma białymi kubkami kawy z La-La Land Coffee. Od razu wiedziałam, że Sunny albo przygotowała kawę, albo kubki, ponieważ fioletowym markerem z boku narysowano bukiet kwiatów, a Sunny narysowała kwiaty. Jeśli nastrój go dopadł, Shambles rysował księżyce i gwiazdy.

„Weź to” - Chace rozkazał à propos niczego, nie mówiąc na przykład, dlaczego był w moim samochodzie przed biblioteką o ósmej trzydzieści rano z dwiema kawami.

Wyciągał kubek.

Automatycznie moja ręka w rękawiczce sięgnęła i wzięła go.

Usiadł, zatrzasnął drzwi i nadal był apodyktyczny.

„Na litość boską, Faye, tam jest dwadzieścia stopni mrozu. Uruchom samochód.”

„Stoję na czatach” - poinformowałam go, a jego oczy zwróciły się na mnie, więc dokończyłam - „Myślę, że to niezgodne z zasadami, aby samochód był uruchomiony podczas tego. Hałas cię zdradzi.”

„Tak, domyśliłem się, że byłaś na czatach. Nowina, kochanie, skoro nie jeździsz do pracy, a twój samochód jest jedynym na parkingu, twoja słodka dupa jest w nim i nie chowasz się, to nie sądzę, żeby nasz uliczny urwis cię nie zauważył. To oznacza, że nie zbliży się do tego miejsca, więc równie dobrze możesz uruchomić samochód, żeby nie zamrozić tej słodkiej dupy.”

To były dwa „kochane”.

A kiedy mój tyłek stał się słodki?

„Chace…”

„Uruchom SUV’a.”

Boże, był rano apodyktyczny i denerwujący.

„Chace!”

Pochylił się do mnie i powiedział cicho - „Mała, uruchom ten pieprzony silnik.”

O Boże.

Mała było milsze.

Dużo.

Włożyłam kawę między kolana i uruchomiłam silnik.

„Ile to zajmie? Około roku, żeby ten złom się rozgrzał?” - zapytał Chace, zanim upił łyk kawy.

„Można na nim polegać” - powiedziałam mu, biorąc kawę spomiędzy kolan.

„Na Jeepach można. Biorąc to pod uwagę, ten powinien mieć skrócone męki około dziesięć lat temu.”

„Jest w porządku.”

„To złom.”

„Jest w porządku, Chace” - warknęłam, a potem dalej warczałam - „Co ty tutaj robisz? Rozwalasz moją przykrywkę.”

Jego oczy skierowały się na mnie, a jego usta były wykrzywione na końcach.

O Jezu.

Jego przystojne usta na jego przystojnej twarzy uniesione do góry wyglądały ładnie.

„Rozwalam twoją przykrywkę?” - zapytał.

„Myślę, że przypisujesz naszemu ulicznemu urwisowi większe moce niż je ma. To tylko dzieciak.”

„Jest dzieckiem żyjącym na ulicy, co oznacza, że jest w trybie przetrwania. Ponieważ nikt, łącznie z nauczycielami, nie wie, kim on do cholery jest, to znaczy, że trochę przeżył.”

To była nowość.

„Nauczyciele go nie znają?” - zapytałam.

Potrząsnął głową i wziął kolejny łyk kawy, co przypomniało mi, żebym wzięła łyk mojej.

Latte o smaku orzechów laskowych. Moja ulubiona.

„Nie” - odpowiedział po przełknięciu - „Zapytałem dzień po tym, jak zgłosiłaś, że widziałaś go pobitego, dyrektor podszedł do swojego personelu. Wróciłem ze szkicem, nikt go nie poznaje. Odciski palców też nie były trafione.”

„Nikt?”

„Nie.”

„Jak to możliwe?” - zapytałam.

„Nie chodzi do szkoły?” - zapytał z powrotem, ale to była odpowiedź.

„Och” - wyszeptałam, jego oczy opadły na moje usta, a kąciki jego ust znów się uniosły.

Lubiłam to.

Chorobcia.

Zanim zdążyłam się zorientować, Chace się odezwał - „Co tam włożyłaś?”

„Słucham?”

Skinął głową w stronę biblioteki, popijając kolejny łyk kawy, więc wzięłam jeden ze swojej i spojrzałam na bibliotekę.

Potem spojrzałam na niego, kiedy zapytał - „Te torby przy koszu zwrotnym. Co w nich jest?”

„Nowa kurtka, czapka, szalik, rękawiczki, trzy pary wełnianych skarpetek, dwie pary dżinsów, dwa ciepłe swetry, trochę bielizny, pół litra mleka, trzy butelki wody, kiełbasa, ser, chleb, pudełko batonów muesli , trzy jabłka, banany, ogórek i olbrzymią tabliczkę czekolady Hershey” - podzieliłam się. Chace wpatrywał się we mnie bez słowa i zrobił to przez chwilę, więc dokończyłam - „Nie zje ogórka, ale tata byłby mną rozczarowany, gdybym nie dodała paszy objętościowej.”

„Chryste” - szepnął.

„Nie zaczynaj” - rozkazałam - „Wiem, że nie powinnam była dodawać czekolady, ale to dziecko. Powinien mieć smakołyk.”

Wpatrywał się we mnie bez słowa i zrobił to jeszcze przez chwilę, i zrobił to w sposób, który sprawił, że byłam dziwnie zdenerwowana. Dziwne było to, że byłam zdenerwowana w dobry sposób, więc myślałam tylko o tym, o czym mogłam pomyśleć.

Czyli o mówieniu dalej.

„Nawiasem mówiąc, myślałam o różnych rzeczach, Chace, a ty też go ścigałeś.”

„Co?” - zapytał cicho.

„W czwartek w nocy lub w piątek rano… nieważne. Goniłeś go. Powiedziałeś mi, że nie powinnam, ale też to zrobiłeś.”

Kolejny raz końcówki jego ust się uniosły. To sprawiło, że byłam bardziej dziwnie zdenerwowana w jeszcze lepszy sposób, a on wymamrotał - „To prawda. Chociaż zacząłem od ścigania ciebie.”

Poczułam, że unoszą mi się brwi - „Ścigałeś mnie?”

„Tak, zacząłem gonić ciebie, ale po sposobie, w jaki biegłaś za nim, jak narwana, przyszło mi do głowy, że nie będziesz zadowolona, że cię złapię i powstrzymam. Nie chciałem mieć do czynienia z tym, że twój charakter stanie się silniejszy, jeśli odmówię się ci tego, czego chcesz. Zwłaszcza w środku nocy, kiedy jesteś w stanie emocjonalnym, w ferworze radzenia sobie ze słuchaniem niezaprzeczalnie zajebistego Dobiego Graya, ale bez obrazy dla ciebie, Słonko, ani Dobie Gray, ani piosenka nie są moim zdaniem godni płaczu. Przyszło mi też do głowy, że będziesz zadowolona, że złapałem dla ciebie dzieciaka, więc zamiast tego poszedłem za nim.”

W tym momencie przyszło mi do głowy, że się ze mną droczył. Tylko trochę, ale nadal.

I powiedział wprost, że pobiegł za mną, co było bardzo miłe.

To mnie bardziej denerwowało w ten dobry sposób, więc oczywiście mówiłam dalej.

„No, tak. Poza tym zaznaczę, że kiedy zobaczyliśmy go po raz pierwszy, przyłożyłeś rękę do pistoletu. Więc to, że ja krzyczę na niego, go przerażało. Ale musisz przyznać, że mogło to być również to, że nie tylko masz broń, ale przyłożyłeś do niej rękę, gdy go zobaczyłeś. Potem goniłeś go, a jesteś większy, silniejszy i szybszy ode mnie, i, powtarzam, robiłeś to z bronią.”

„To też ci przyznaję i to by było do bani, że przestraszyłem dzieciaka, ale nie ma mowy, żebym był w zaułku w środku nocy lub w jakimkolwiek momencie z ładną kobietą, usłyszał trzask, wiedział, że niezidentyfikowana osoba była w zaułku i nie sięgał po broń. Więc jak będę miał szansę, przeproszę dzieciaka. Nie przeproszę ciebie.”

 O cholera!

Teraz nie tylko mój tyłek był słodki, ale teraz byłam ładną kobietą.

O co tu chodzi?

Nie, nie, nie chciałam wiedzieć. Chace mógł być słodki, cichy lub łagodny, a potem wyłączał się, stawał się odległy, robił się złośliwy lub odchodził.

Nie zamierzałam tam iść. Nie ponownie.

Więc poszłam gdzie indziej.

„Wiem, że uważasz za zabawne, że Dobie Grey mnie porusza, ale dla twojej informacji, życie jest teraz dość szalone. Nie wspominając o tym, że martwię się o jakiegoś dzieciaka, którego nie znam, na przykład bardzo się martwię, więc nawet najmniejsza rzecz może mnie poruszyć. Łącznie z Dobie Grey.”

Tak, oczywiście, broniłam mojej reakcji na kłamstwo, które mu powiedziałam o piosence, której nie słuchałam, ale pomyślałam, że to był mój najlepszy sposób w tym momencie.

Zrozumiałam, że nie był.

Jego brwi złączyły się i zapytał - „Życie jest dość szalone?”

Wspaniale.

Dowód, że więcej kłamstw wpędzało cię w kłopoty na różne sposoby.

„Tak” - odpowiedziałam, na szczęście nie kłamałam, ale nie powiedziałam więcej.

Twoje życie?” - zapytał z niedowierzaniem. Przesunęłam tyłek na siedzeniu i wyprostowałam ramiona, podczas gdy patrzyłam, jak Chace przesuwa się lekko w swoim. Jego oczy zabłysły i mruknął - „Chryste, zaczyna się. Charakter.”

Na jego mamrotanie, zrozumiałam.

I to mnie irytowało.

Dlatego warknęłam - „Czy to takie zaskakujące, że mam charakter?”

„Cóż… tak.”

„Dlaczego?” - parskałam dalej.

„Mała…” - powiedział miękko i dał mi kolejne mała, a to było łagodne, więc poczułam, że moje serce skacze - „…żyjesz w książkach.”

 Zignorowałam moją reakcję na to, że nazywał mnie mała i odpowiedziałam - „Mogę się mylić, ale nadal żyję, chodzę, rozmawiam, oddycham, jem, a jak to robisz, musisz mieć charakter.”

„Myślę, że w zasadzie z tego wszystkiego ty potrzebujesz tylko, by po prostu chodzić” - odpowiedział, ponownie unosząc kąciki ust. Znowu się ze mną drażnił, znowu mi się to podobało, ale wciąż czułam, że się wściekam.

Nie byłam pewna, czy kiedykolwiek spojrzałam gniewnie na kogoś, kto nie był ze mną spokrewniony.

Ale byłam pewna, że właśnie wtedy patrzyłam tak na Chace’a Keatona.

„Czy żartujesz sobie ze mnie?” - zapytałam ostro.

„Nie” - odpowiedział, a jego usta wciąż były wykrzywione.

„Więc dlaczego się uśmiechasz?”

„Bo jesteś słodka i jesteś słodsza, kiedy się wkurzasz, chociaż jest to dyskusyjne, ponieważ jesteś bardzo słodka.”

Teraz byłam słodka?

O co tu chodzi?

Poczułam, że marszczę brwi i zapytałam - „Czy masz rozdwojenie jaźni?”

„Nie, z tego co wiem” - odpowiedział natychmiast.

„Sugeruję, żebyś sprawdził” - odpaliłam, a potem patrzyłam, jak odrzucił głowę do tyłu i się roześmiał.

Wzięłam zły łyk kawy. Nawet pyszna kawa La-La Land i Chace wyglądający i brzmiący cudownie podczas śmiechu, nie sprawiły, że byłam mniej zirytowana, więc wciąż patrzyłam na niego, kiedy przestał się śmiać.

Byłam też na niego gotowa.

„Dlaczego tu jesteś i przyniosłeś mi kawę?”

Odpowiedział natychmiast - „Na początku to dlatego, że widziałem, jak siedzisz tutaj na zimnie, więc przyniosłem ci kawę i przyszedłem powiedzieć, że nie musisz siedzieć tutaj na zimnie, odkąd ustawiłem kamery.”

Podniósł kubek kawy, ale jego długi, atrakcyjny palec wskazujący (tak, miał nawet atrakcyjny palec wskazujący) był wyciągnięty i skierowany przez moją przednią szybę. Spojrzałam tam za nim i zmrużyłam oczy, żeby zobaczyć, że rzeczywiście tam były. W górnym rogu biblioteki trzy kamery skierowane w różnych kierunkach, wycelowane wokół i na pojemnik zwrotny.

„Przekaz trafia na taśmę” - kontynuował, a ja spojrzałam na niego - „Stażyści na komisariacie mogą je przewijać. Jak zobaczą dzieciaka, ostrzegą mnie lub Franka. Kiedy zdobędziemy jego zdjęcie i będzie lepsze niż szkic, może uda nam się trafić na niego w krajowej bazie danych osób zaginionych lub uciekinierów. Jak złapiemy kierunek, w którym się wybiera, mogę umieścić więcej kamer, różne miejsca, pod różnymi kątami, dowiedzieć się, z którego kierunku tu idzie i czy wróci tą samą drogą.”

„Och” - wyszeptałam.

„To dlatego przyniosłem ci kawę, dopóki mi nie powiedziałaś, że twoje życie jest dość szalone” - ciągnął - „Teraz jestem tutaj, aby posłuchać, dlaczego twoje życie jest dość szalone.”

„To nic takiego” - zlekceważyłam to.

„To coś jest, jeśli Dobie Grey wyprowadza cię w ciemną noc, narażając się na niebezpieczeństwo, aby rozpamiętywać.”

„Nie byłam w niebezpieczeństwie” - odparłam.

„Faye…” - powiedział cicho - „…wiem, że wiesz, że nie tak dawno mieliśmy seryjnego mordercę, który żył wśród nas niezauważony i robił to przez dłuższy czas nie zauważony. Wiem też, że wiesz, że ostatnio wydarzyło się poważne gówno, które wstrząsnęło tym miastem i domyślam się, że ty, jak wszyscy, czekasz, aby zobaczyć, czy z tego wyniknie więcej. I, Słonko, może z tego wyniknąć więcej, więc musisz uważać na swoje bezpieczeństwo.”

 „Może z tego wyniknąć więcej?” - zapytałam cicho, dodając to do mojej mentalnej listy rzeczy do zrobienia, kiedy wrócę do domu. Musiałam wysłać wiadomość do Benji’ego i Serenity i błagać ich, aby zrezygnowali z długodystansowych poszukiwań.

„Pokaż mi swoje, ja ci pokażę swoje.”

Na jego słowa poczułam, że moje oczy się rozszerzają i odetchnęłam - „Co?”

„Szalone życie” - stwierdził jako swoje wyjaśnienie i zrozumiałam.

Postanowiłam, że równie dobrze mogę mu powiedzieć. Stawało się jasne, że wraz z rozdwojeniem jaźni Chace Keaton przeklinał z niepokojącą częstotliwością, a rano był apodyktyczny i denerwujący. Był też uparty, ale nie tylko rano.

„Powtarzają się plotki, że z powodu ograniczeń budżetowych nastąpią cięcia, a jedno z tych cięć obejmie Bibliotekę Carnal. Myślą o jej całkowitym zamknięciu.”

Patrzyłam, jak jego oczy błysnęły tuż przed tym, jak cicho zauważył - „Stracisz pracę.”

„A miasto straci swoją bibliotekę” - odpowiedziałam.

„Gówno, Faye” - wyszeptał.

„A więc tak, szalone rzeczy. Teraz pokaż mi swoje.”

Potrząsnął głową i zapytał - „Czy jest coś, co możemy zrobić?”

„Kto może zrobić?”

„Ty, ja, miasto” - odpowiedział.

Potrząsnęłam głową, ale powiedziałam - „Pytam. Możemy zbierać fundusze, chodzić po granty, a utrzymanie biblioteki nie kosztuje wiele, ale nie jest to też kropla w morzu. Są rzeczy, które powinniśmy zrobić jakiegoś czas temu, a nie mieliśmy pieniędzy, na przykład modernizacja naszych komputerów, które mają pięć lat i są często używane. Carnal ma trochę pieniędzy, kilku prywatnych darczyńców, którzy, jeśli czują się hojni, mogą pomóc, ale jeśli tego nie zrobią, lokalne zbieranie funduszy może nie wystarczyć.”

„Petycje?” - zapytał, a ja wzruszyłam ramionami.

„Brak pomysłu.”

„Nie zaszkodzi” - powiedział mi - „Przygotuj jakąś, zabiorę jedną na komisariat. Możesz dać Lexie jedną, dostanie podpisy w salonie. Stella w warsztacie. Krystal w Bubba’s. Może jak zobaczą społeczność wspierającą bibliotekę, poszukają gdzie indziej.”

„Fajnie, Chace, ale jak będą chcieli zrobić cięcia gdzie indziej to w szkołach lub na posterunku policji. Jeśli ludzie to będą wiedzieli, biblioteka ma przechlapane.”

„Słonko, konsultowali to i uznali, że policja w Carnal jest przepełniona. Trzymają nas u dwóch detektywów, dwunastu oficerów, szeregowych i żadnego szefa. Pula administracji została zmniejszona z czterech do dwóch, a oni zrzucili stanowisko recepcjonistki, umieszczając mundurowego przy biurku. Rada Miejska przejmuje obowiązki szeryfa, a szeregowi będą podlegać bezpośrednio jemu. To strata dziesięciu pracowników. Pensja Justa Fullera wynosiła ponad sześć cyfr, jego wewnętrzne sanktuarium również było przepłacane. Oszczędzają na tym pieprzone krocie.”

„Czy twoja praca jest bezpieczna?” - zapytałam szybko i patrzyłam, jak jego usta stają się łagodne.

Ale jego ton był dziwny, brzmiał nieco autoironicznie, kiedy odpowiedział - „Tak, nie ma mowy, żeby pozbyli się zbawiciela Carnal PD.”

„Chace” - szepnęłam, ale nie powiedziałam nic więcej, ponieważ nie do końca rozumiałam, co powiedział, a dokładniej, jak to powiedział, ponieważ był zbawcą Carnal PD. Ludzie umierali, jego żona była jedną z nich, a inni zostali wrobieni i odsiedzieli zbrodnie, których nie popełnili. Chace i Frank Dolinski podjęli poważne ryzyko, pracując pod przykrywką lokalnie dla Wydziału Wewnętrznego, aby być świadkiem, udokumentować i odkryć korupcję, która opanowała CPD przez ponad dekadę. Wszyscy o tym wiedzieli.

„Zajrzę do tego bibliotecznego gówna” - zaproponował Chace, wyrywając mnie z moich myśli.

„Co możesz zrobić?” - zapytałam.

„Popytam. Dowiem się, dlaczego CPD ograniczyło wydatki o setki tysięcy dolarów, a mimo to tracimy naszą bibliotekę.”

„Tak naprawdę nie musisz tego robić” - powiedziałam mu.

„Masz rację. Naprawdę nie muszę. Ale zamierzam.”

Wzięłam oddech.

To też było miłe.

Potem szepnęłam - „Okej”, a potem wzięłam łyk kawy.

Pociągnął łyk i wyjrzał przez przednią szybę.

„Teraz…” - zaczęłam ostrożnie - „…miałeś mi pokazać…”

„Kurwa” - wymamrotał i zobaczyłam, że jego oczy były na czymś skupione.

„Co?” - zapytałam, odwracając głowę i szepcząc - „O cholerka” na to, co zobaczyłam.

Chłopiec stał przy koszu zwrotnym. Przykucnął, przeglądając torby, które mu zostawiłam.

Wstrzymałam oddech i nawet nie zauważyłam, jak moja ręka wystrzeliła i na ślepo znalazłam rękę Chace’a. Nawet wtedy, gdy jego palce zacisnęły się wokół moich.

Siedzieliśmy nieruchomo, w milczeniu, obserwując i trzymając się za ręce, gdy chłopak znalazł moją notatkę, przeczytał ją szybko i wrzucił do torby. Potem wrzucił kilka książek do kosza na zwroty i chwycił wszystkie uchwyty toreb. Rzucając spojrzenie w lewo i w prawo, ale nie za siebie, gdzie byliśmy, podkradł się za bibliotekę i zniknął.

„Pójdę za nim” - mruknął Chace i usłyszałam, jak otwierają się drzwi.

Moja dłoń zacisnęła się na jego i przestał wysiadać, żeby na mnie spojrzeć.

„Nie wystrasz go” - szepnęłam.

„Nie zrobię tego, mała” - odszepnął, uścisnął moją dłoń, puścił i wyszedł z mojego SUV’a.

Zamknął drzwi, a ja patrzyłam, jak biegnie do biblioteki i wokół niej, aż zniknął.

Moje oczy przeniosły się na deskę rozdzielczą i zobaczyłam, że zostawił tam swój kubek kawy.

Spojrzałam na swój, ten, który mi kupił.

Poczułam gorąco dmuchające w moim samochodzie, dzięki czemu było ciepło i przytulnie.

Moje oczy wróciły do jego kubka z kawą i mój umysł zdecydował, że naprawdę powinnam to odlać w brązie. I mój (kiedy skończę).

I może moje miejsce pasażera. I prawdopodobnie moją rękę, którą ścisnął.

Wtedy uderzyło mnie to, co się właśnie wydarzyło: Chace pojawił się z kawą, rozmawialiśmy i wydawało się to normalne, jeśli nie liczyć, że nazwał mój tyłek „słodkim”, mnie „ładną kobietą”, mówił mi, że jestem słodka i drażnił się ze mną, to było tak...

To było tak, jakbyśmy byli przyjaciółmi.

Przyjaciółmi, którzy tańczyli o północy.

Jezu, musiałam przestać się ukrywać i jak najszybciej zaprosić dziewczyny na kolację i margarity.

To znaczy po tym, jak rozgryzę, czy powinnam zadzwonić do Chace’a za godzinę lub dwie i dowiedzieć się, co dowiedział się o chłopcu.

 *****

7 komentarzy: