Rozdział
11
Druga
runda
Szósta trzy następnego ranka…
„Mała,
obudź się”.
Odpłynęłam
ze snu, otworzyłam oczy i na to, co zobaczyłam, byłam pewna, że wciąż śnię.
Był
to Chace, siedzący na skraju łóżka w tych długich, luźnych spodenkach do
biegania i jednej z tych obcisłych koszulek do biegania z niesamowitymi szwami
i stójką, sięgającą do połowy szyi (oba granatowe).
Jakim
cudem ja nigdy nie widziałam tego?
Od
lat gorliwie go obserwowałam. Widziałam go nawet biegającego i to było przy
wielu okazjach. Zwykle miał na sobie spodnie dresowe i jedną z tych bluzek z
zamkiem do połowy pod szyją (strój, który też był niesamowity, ale nie tak
niesamowity jak ten) albo luźne spodenki do biegania i koszulkę. To prawda, że
jeśli przyglądałam mu się gdzieś w połowie do końca biegu, jego koszulka była
przyklejona do niego od potu. Co dla Chace’a było dobrym wyglądem.
Nadal.
To
było znacznie lepsze.
Oderwałam
wzrok od mięśni zarysowanych dość spektakularnie przez jego koszulkę i
zamrugałam mu w twarz.
Kiedy
patrzył w moje oczy, powiedział cicho - „Idę pobiegać. Kiedy wrócę, wezmę
szybki prysznic. Pojedziemy do sklepu, kupimy trochę gówna dla Malachi’ego i
napijemy się kawy, zanim pójdziemy do biblioteki”.
Nie
nadążałam. Byłam zamglona od snu, śpiąc obok niego (co było pyszne) i wyglądał
super, podwójnie gorąco rano. Nie mogłam przetworzyć języka angielskiego.
Dlatego
mruknęłam - „Co?”
Uśmiechnął
się i to nie polepszyło sytuacji.
Potem
pochylił się we mnie głębiej, więc jego uśmiechnięta, przystojna twarz była
blisko. I, nawiasem mówiąc, była też obcisła koszula i mięśnie, które
zakrywała.
Dlatego
nie było mowy, żebym przetworzyła jego słowa - „Idę pobiegać. Mamy gówno do
zrobienia, kiedy wrócę i nie mamy dużo czasu, żeby to zrobić, więc weź
prysznic, ja wezmę szybki, kiedy wrócę do domu, trochę jedzenia i ruszamy.
Tak?”
Kiedy
mówił, moje oczy wędrowały w dół jego klatki piersiowej, a kiedy przestał
mówić, jakaś część mojego mózgu zarejestrowała, że nadeszła moja kolej, więc
zapytałam - „Jak wkładasz tak ciasną koszulkę?”
„Faye”
- zawołał, a moje oczy wróciły do niego.
Kiedy
spojrzały w jego, jego oczy przesunęły się po mojej twarzy i wymamrotał -
„Kurwa, zawsze byłaś taka słodka i śpiąca, kiedy z tobą rozmawiałem przez
telefon?”
„Prawdopodobnie”
- odpowiedziałam, ponieważ było to pytanie, ale prawdopodobnie to nie była prawda.
Nie wyglądał gorąco, siedząc ze mną na łóżku, kiedy rozmawiałam z nim przez
telefon. Był gdzieś indziej tylko brzmiąc gorąco. Teraz miałam jedno i drugie.
„Pieprzyć
to” - mruknął, jakby nie mówił do mnie, a potem kontynuował - „Pobiegam po
pracy”.
Wtedy
znalazłam moje ciepłe ciało wyrwane z łóżka i przeciągnięte przez jego kolana.
Obrócił się, przekręcił, a potem wróciłam do łóżka, ale nie pod kołdrą, pod
Chace’m.
Znowu
zamrugałam na niego.
„Chcesz
wiedzieć, jak włożyłem na sobie tę koszulkę?” - zapytał.
„Tak”
- wydyszałam.
Jego
usta zbliżyły się do moich, spojrzał w moje oczy i wyszeptał w moje usta -
„Więc zdejmij ją”.
Byłam
śpiąca, to była prawda. Byłam zamglona, to też była prawda.
Ale
mimo to byłam gotowa na to konkretne wyzwanie.
Zdecydowanie.
*****
Ósma czterdzieści tego ranka…
Wędrowałam
rozmarzona do La-La Land Coffee ramię w ramię z Chace’m Keatonem.
Byłam
rozmarzona, bo doprowadził mnie do orgazmu ustami, ale tym razem używał jednocześnie palców. To było niesamowite.
Byłam
też rozmarzona, ponieważ po tym zaczęłam dawać mu orgazm ustami, ale skończyło
się na tym, że całkiem sama dałam mu
orgazm ręką. Całowałam go, kiedy to robiłam. Ja całowałam jego.
A
to brzmiało i było przyjemne.
Byłam
jeszcze rozmarzona, bo potem wzięliśmy prysznic i namówiłam Chace’a na
śniadanie w La-La Land.
Nie
było to trudne.
Powiedziałam
po prostu - „Zaoszczędźmy czas, pomińmy śniadanie w domu i kupmy coś od
Shamblesa and Sunny”.
Ponieważ
jego namydlone dłonie dotykały mojej nagiej, mokrej skóry, a jego oczy
obserwowały ich ruchy, odpowiedział z roztargnieniem - „Dla mnie w porządku”.
Patrząc,
jak patrzy na swoje ręce, pomyślałam, że mogę poprosić go, aby zbudował mi
model Kaplicy Sykstyńskiej z miniaturowymi, wiernymi detalami, a następnie
szopę, w której moglibyśmy go wystawić, zareklamować i sprzedać bilety, a on
powiedziałby - „Dla mnie w porządku”.
Podobało
mi się to. To sprawiło, że bycie nagą i mokrą z Chace’m pod prysznicem nie było
dziwne ani żenujące.
Sprawiło
to wiele innych rzeczy. Jak poczucie się piękną. I to sprawiło, że poczułam
wiele innych rzeczy. Jak bycie pożądaną. Cenioną.
I
posiadającą moc.
Zanotowałam
to sobie w pamięci na przyszłość.
Na
koniec byłam rozmarzona, ponieważ Chace i ja poszliśmy do sklepu spożywczego
przed La-La Land. Nie wiedziałam, dlaczego to sprawiło, że poczułam się
rozmarzona. Chodzenie do sklepu spożywczego było codziennością. Ale jakoś
robienie codziennych rzeczy, tak jak poprzedniego dnia leniuchowanie i
oglądanie telewizji, wydawało mi się magiczne, kiedy robiłam to z Chace’m.
Nie
oznaczało to, że wcześniejszy dzień nie był relaksujący.
Czasem
był zabawny, czasem słodki, jak wtedy, gdy śmiał się z wybryków Shawn’a, Gusa,
Lassie, Juliet i ekipy ze Świrów. Uwielbiałam to, że podobał mu się ten serial
i uwielbiałam słuchać jego wygodnego, wyluzowanego śmiechu. Nie podejrzewałam,
że był często wygodny i wyluzowany. Nie podejrzewałam, żeby dużo się śmiał. To też
mi się nie podobało. Mogły to być postacie z serialu telewizyjnego, które mu to
dały, ale podobało mi się, że to miał.
Więc
mimo że po prostu zbieraliśmy drobiazgi dla Malachi’ego i nie byliśmy tam
długo, z jakiegoś powodu wiedziałam, że tę pierwszą wycieczkę do sklepu z
Chace’m zapamiętam do końca życia. Jak fantastyczne wakacje. Wyjątkową imprezę
urodzinową.
Wesele.
To
uczucie rozmarzenia tkwiło we mnie, gdy weszłam do La-La Land może po raz tysięczny,
ale tym razem pierwszy raz z Chace’m (co też było wyjątkowe) i tkwiło we mnie w
wielkim stylu.
Natychmiast
zobaczyłam Shamblesa. Miał na sobie te okrągłe okulary Johna Lennona z
jasnozielonymi szkłami. Na czole miał zawiązaną bandanę barwioną w kolory
tęczy, a czubek jego potarganych blond włosów był dziwnie spięty u góry i
zwisał nisko do ramion.
Ogarnął
nas jednym spojrzeniem, jego ramię wystrzeliło do przodu, jego palec wskazywał
tam i powrotem między mną a Chace’m, a
usta zaczęły wypowiadać głośno słowa.
„Ty!
Z tobą! Razem! Wymiatacie!” - potem opuścił ramię i krzyknął - „Słoneczko! Mała!
Wszystkie te kawy osobno, a teraz są tu razem! Dowód! Nasza słodka Faye
wylądowała na gorącym policjancie!”
To
był dokładnie czas, w którym skończyło się moje uczucie rozmarzenia, a ciepło
uderzyło w moją twarz.
Sunny
wybiegła z pokoju z tyłu, gdy Chace, czytając mnie ponownie, puścił moją dłoń i
objął mnie ramieniem, przyciągając mnie ochronnie do swojego boku. Nie mając
innego wyboru i ponieważ czułam się tam dobrze, objęłam ramieniem jego wąską
talię.
Żadne
z nas nie było w stanie powiedzieć ani słowa.
To
dlatego, że Sunny klaskała, podskakując i krzycząc - „Lubię to!”
Dotarliśmy
do lady (niestety) i Shambles spojrzał na Chace’a - „Bez urazy dla twoich
braci, stary. Są inni gorący lokalni federalni, ale żaden nie jest tak gorący
jak ty”.
„Shambles
to facet…” - pochyliła się Sunny, by poinformować mnie o znanym mi fakcie - „…ale
czuje się komfortowo w swojej męskości, więc jest w stanie dostrzec gorących i
nie ma problemu z podzieleniem się swoją opinią. On nie jest w moim guście…” -
wskazała głową na Chace’a - „…ale myślę, że każdy członek zakonu zgodziłby się
na pewnym poziomie, że twój facet jest gorącym facetem”.
Nie
było wątpliwości.
„Um…”
- wymamrotałam.
„Doceniam
komplement, ale myślę, że oboje moglibyście dać trochę ciszy Faye, więc byłbym
wdzięczny, gdybyście, ze względu na nią, byli trochę bardziej spokojni” -
powiedział Chace cichym głosem, który jednocześnie posiadał autorytet i był
dziwnie delikatny.
Odchyliłam
głowę do tyłu, żeby spojrzeć na jego profil, zdumiona, że mógł to zrobić i w
tym samym czasie, wcale nie zdziwiona.
„Racja”
- wyszeptał Shambles, jakby został uciszony w bibliotece, a nie został
delikatnie zbesztany przez seksownego gliniarza. Potem spojrzał na mnie i
powiedział - „Przepraszam Karmazynowa Obserwatorko Gwiazd”.
Nawiasem
mówiąc, jeśli byłaś tu często, a Sunny i Shambles cię lubili, nadawali ci
hipisowskie imię. Wiedziałam o tym, ponieważ poznając Lauren i Lexie dowiedziałam
się, że nazywali Lauren „Płatek Kwiatu”, a Lexie „Słońce Północy”. Zwykle
nazywali mnie po prostu „Gwiazdą”, tak jak nazywali Laurie „Płatek” i Lexie „Północ”.
Byli
dziwni. Byli hippisami. Byli jedynymi hippisami, których znałam, więc nie
wiedziałam, czy byli dziwnymi hipisami.
Wiedziałam
tylko, że są słodcy.
„W
porządku, Shambles” - powiedziałam, uśmiechając się do niego.
„Fajnie,
że czytasz, bo czytanie jest fajne” - ciągnął cicho - „Jest fajniej, że nie
czytasz o nim, a zamiast tego stoisz blisko gorącego faceta”.
Nigdy
nie padły żadne prawdziwsze słowa.
Mój
uśmiech się poszerzył.
Shambles
odwzajemnił uśmiech.
Potem
podskoczył, obracając się, podchodząc do ekspresu do kawy i krzycząc -
„Nadchodzi latte z orzechami laskowymi i potrójna latte”.
„Potrzebujemy
śniadania, Sunny” - powiedział Chace i Sunny skoczyła do przeszklonej szafki
wypełnionej domowymi wypiekami Shamblesa.
„Widzę,
że już masz dobry wpływ na tego przystojniaka, Gwiazdo” - powiedział Shambles, bawiąc
się tym młynkiem do kawy - „Nigdy nie wyciąga niczego z szafki. Jedyną
alternatywą, którą zamawia, jest jeden z moich smoothies z miarką białka w
proszku. Jedynym powodem, dla którego mam
białko w proszku, jest to, że on i mężulek Północy proszą o to w swoich
smoothies”.
„Gorący
facet ma imię, Shambles” - powiedziałam cicho, uśmiechając się przez nie i
mając nadzieję, że nie brzmię, jakbym była wredna - „Nazywa się Chace”.
Shambles,
pokazując, że się nie obraził, rzucił mi głupkowaty uśmiech przez ramię i
odpowiedział - „Znamy jego imię, ale jestem typem faceta, który nazywa ich tak,
jak ich widzi”.
Cóż,
proszę bardzo.
„Lazurowa
Odwaga” - w tym momencie Sunny wyszeptała na wydechu.
„Idealnie”
- mruknął Shambles.
„Co?”
- zapytałam, a oczy Sunny przewróciły się na mnie.
„Lazurowe…”
- powiedziała cicho - „…jego oczy. Odwaga…” - zawahała się i poczułam, jak ściska
mi gardło, zanim skończyła - „…on”.
To
było idealne. Jeśli kiedykolwiek istniało hipisowskie imię dla Chace’a, to
właśnie to.
Chace
tak nie sądził i wiedziałam to, kiedy poczułam, że jego ciało jest napięte, a
on zapytał - „Co do cholery?”
Spojrzałam
na niego - „Twoje hipisowskie imię. Jestem Karmazynowym Obserwatorem Gwiazd.
Lexie to Słońce Północy. Sunny jest Boginią Promieni Słonecznych. A ty jesteś
Lazurowa Odwaga”.
„Nie…”
- zaczął, ale ścisnęłam go w talii i raz potrząsnęłam głową.
Jego
szczęka stwardniała i zamknął się.
Spojrzałam
na wystawę i zamówiłam babeczkę z jagodami z posypką z brązowego cukru na
wierzchu. Chace pozbawił mnie zabawy, zamawiając mufinkę marchewkową z
pełnoziarnistej mąki, która była najzdrowszą rzeczą na wystawie.
Chace
zapłacił, a ja nawet nie sięgnęłam po portfel. To dlatego, że Chace płacił. Nauczyłam się już tego. W
rzeczywistości dowiedziałam się o tym, gdy po raz trzeci próbowałam do niego
napisać, że ja funduję kawę na obserwacjach, a on odpisał:
Mała, ja płacę. Koniec.
Proszę
bardzo.
Koniec.
Pożegnaliśmy
się i szliśmy z powrotem do jego SUV’a (zostawiliśmy moje auto u mnie przed
zakupami), kiedy Chace zaczął - „Faye, nie bardzo…”
Zatrzymałam
się nagle i zatrzymałam go ze mną na szarpnięciu w pasie (wciąż obejmowałyśmy
się ramionami).
Chace
spojrzał na mnie, a ja wyszeptałam - „Nie rób tego”.
„Mała…”
Potrząsnęłam
głową i odwróciłam się do niego, podnosząc się na palcach – „Mała pracuje dla ciebie, Słonko, ale tym
razem proszę, nie używaj tego. Jesteś tym dla ludzi w tym mieście. Jesteś
odważny. Nie wiem, dlaczego ci się to nie podoba, dlaczego masz ten dziwny
wyraz twarzy i ton głosu, kiedy to się pojawia. Chcę się dowiedzieć i mam
nadzieję, że to zrobię, kiedy będziesz gotów mi to powiedzieć. Ale pozwól im to
mieć. W tym mieście, po tym, co się wydarzyło, ludzie muszą w to wierzyć. A
zwłaszcza Sunny”.
Sunny
również została porwana i dźgnięta nożem przez seryjnego mordercę Daltona
McIntyre’a. Arnie Fuller nie wszczął jej poszukiwań, nawet po tym, jak Tonia
Payne już została zabita. To Tate i Wood poszli jej szukać i wezwali policję,
aby pomóc w poszukiwaniach. Potem przez jakiś czas milczała. Teraz wróciła do
swojego normalnego ja. Więc każdy musiał wierzyć, że za odznakami, które chroniły
to miasto, kryje się odwaga.
Ale
Sunny musiała prawdziwie wierzyć.
Chace
spojrzał na mnie, a mięsień zacisnął się na jego kwadratowej szczęce. Ale nic
nie powiedział i słusznie przyjęłam to, że się poddał.
Wzięłam
oddech i miałam nadzieję, że robię dobrze, kiedy przechyliłam się dalej na
palcach i pocałowałam tę szczękę.
Zrobiłam
dobrze.
Wiedziałam
o tym, kiedy westchnął, jego ramię zacisnęło się mocno wokół moich ramion,
dając mi lekki uścisk, a potem rozluźniło się, mówiąc mi, żebym cofnęła się i
ruszyła dalej.
Cofnęłam
się, dostosowałam do jego boku i ruszyłam dalej.
Ale
to nie znaczyło, że nie martwiłam się tym, co się właśnie wydarzyło. Nie myliłam
się. Chace nie lubił być lokalnym bohaterem.
Każdy
mężczyzna powinien być pokorny. Wiedziałam o tym, bo tak powiedział mój tata.
Ale
to nie było to.
Było
coś głębszego, ciemniejszego.
I
miałam nadzieję, że pewnego dnia podzieli się tym ze mną, żebym mogła rzucić na
to trochę światła.
*****
Dziewiąta szesnaście tego ranka…
Patrzyłam,
jak Chace otwiera drzwi w swoim Yukonie, a potem obserwowałam, jak wysiada,
zatrzaskuje je i podchodzi do mnie.
Malachi
się nie pokazał. Nigdy nie był tak późno.
Nigdy.
Przygryzłam
wargę, gdy podszedł Chace i zobaczyłam, że oczy Chace’a opadają na moje usta.
Kiedy
Chace zatrzymał się przede mną, podzielił się swoimi przypuszczeniami - „Albo
zobaczył, że tam stoisz i zdecydował się nie podchodzić, albo się spóźnia”.
Rzuciłam
alternatywny domysł - „Albo coś jest nie tak”.
Chace
podniósł rękę, ściągnął moje włosy z ramienia, a następnie zacisnął palce wokół
mojej szyi, delikatnie rozkazując - „Nie wyciągaj pochopnych wniosków,
kochanie”.
Znowu
przygryzłam wargę.
Chace
mówił dalej.
„Może
to dla niego za wcześnie. Powiedziałaś mi, że Krystal powiedziała, że weźmie
wczorajszą zmianę. Jeśli Krystal powiedziała, że to zrobi, zrobiła to. Kiedy tu
dotarliśmy, nie było tu żadnych toreb. Więc przyszedł wczoraj. Dziś jesteś
tutaj, widoczna. Może nie jest gotowy na spotkanie”.
Przestałam
gryźć wargę i skinęłam głową.
Chace
kontynuował - „Powinienem był wpisać się na listę ponad godzinę temu. Muszę
iść”.
Nigdy
o tym nie pomyślałam. Powiedział mi, że jego schemat był w dużej mierze
przestrzegany, gdy popełniano przestępstwo, ale miał zaplanowane godziny pracy
od ósmej do piątej różnymi dniami w weekendy na dyżurze. Obserwowaliśmy kosz na
zwroty przez dwa tygodnie, więc oznaczało to, że codziennie spóźniał się do
pracy przez dwa tygodnie.
Przechyliłam
głowę na bok i zapytałam - „Wpadniesz w kłopoty, jak się spóźnisz?”
„Kapitan
wie o Malachim i obserwacjach. Mam telefon, więc jak mnie by potrzebowali,
wiedzą, gdzie jestem i zadzwonią. Ale nigdy nie byłem się tak późno, więc muszę
już iść”.
Skinęłam
głową.
„Co
zamierzasz zrobić?” - zapytał.
„Um…
pójdę do domu, przebiorę się, wsiądę do mojego samochodu i wrócę, zobaczę, czy
torby zniknęły. Jeśli nie, zaparkuję na ulicy i popatrzę przez chwilę”.
Tym
razem Chace skinął głową - „Podwieźć cię?”
Potrząsnęłam
głową - „Nie, spacer dobrze mi zrobi”.
Ścisnął
mnie, a potem zadał pytanie, które bardzo, bardzo mi się podobało.
„Zajmiemy
dziś wieczorem twoje mieszkanie czy moje?”
Chciał
mnie znowu zobaczyć i to wkrótce.
Hura!
Po
świętowaniu wewnątrz, zastanawiałam się nad jego pytaniem. Jego dom był lepszy
niż mój. Podobnie jak jego kuchnia. Ale w moim domu były moje ubrania. Nie
byłam jedną z tych osób, które wiedziały, co będą nosić przez cały tydzień.
Nawet następnego dnia. Zwykle stałam przed szafą przez dziesięć minut,
dokonując wyboru rano.
Chociaż
zakładałam, że jego pytanie o moje miejsce dotyczyło nie tylko tego, gdzie
będziemy się spotykać i jeść, ale także spać.
Może
byłam w błędzie.
Ale
miałam nadzieję, że nie.
Z
opóźnieniem i z wahaniem odpowiedziałam - „Moje”.
„Dobrze”
- mruknął, pochylając głowę, by dotknąć ustami moich, po czym cofnął się - „W
twoim domu jest mebel, na którego wypróbowanie czekam z niecierpliwością”.
Spędzi
u mnie noc.
Hura!
Podeszłam
do niego, jego ręka zsunęła się na kark i pocałował mnie, nie dotykając ust.
Kiedy
znowu się odsunął, nie puścił mnie, ale powiedział - „Biegam po pracy. Będę u
ciebie około szóstej trzydzieści”.
„Dobra,
do zobaczenia”
„Racja”
- mruknął, ponownie przysunął się, by dotknąć ust, a potem cofnął się i
ponownie ścisnął moją szyję - „Później, mała”.
„Później,
Chace”
Pozwolił
mi odejść i patrzyłam, jak idzie do swojego SUV’a.
Poszłam
na chodnik, kiedy odjeżdżał. Zobaczyłam jego podniesioną rękę, wyciągniętą na
bok, gdy przejeżdżał obok. Pomachałam.
Potem
zrobiłam to, co mu powiedziałam, że zrobię. Wróciłam do domu, przebrałam się,
wsiadłam do samochodu i wróciłam do biblioteki.
Torby
nadal tam były.
Nie
podobało mi się to.
Jeździłam,
parkowałam na ulicy, czekałam i obserwowałam.
O
dziesiątej trzydzieści byłam znudzona, miałam dom do posprzątania, zakupy
spożywcze do kupienia, siłownię do odwiedzenia, mojego przystojnego chłopaka do
nakarmienia i rozrywki tej nocy.
Tak
więc, rzucając ostatnie spojrzenie na torby czekające przy koszu zwrotnym, z
ciężkim sercem i wstrząśniętymi nerwami, pojechałam do domu.
*****
Jedenasta czterdzieści dziewięć tej
samej nocy…
Wyłączyłam
swój Nook, przesunęłam się ostrożnie i położyłam go na nocnym stoliku. Potem
sięgnęłam, żeby zgasić światło.
Chace
leżał za mną w łóżku i spał.
Podobało
mi się to.
Mieliśmy
dobrą noc. Kolacja i lekka rozmowa. Chace drażnił się, ja się śmiałam. Chace śmiał
się, kiedy pracowałam nad tym, aby to się stało. Zmywaliśmy naczynia. Czytałam
z plecami przyciśniętymi do kanapy, przodem przyciśniętym do boku Chace’a,
kiedy mój Nook spoczywał na jego brzuchu, a Chace na plecach, z oczami wpatrzonymi
w telewizor, żeby mógł oglądać mecz.
Mecz
się skończył, Chace mruknął - „Spotkamy się w łóżku”, co wzięłam za wskazówkę,
żeby się do niego przygotować.
Zrobiłam
to, wędrując trochę nerwowo w satynowej koszulce nocnej, która była tak
kremowa, że aż perłowa. Bez koronki, prosta, elegancka i krótka. Zrobiłam to
nerwowo, ponieważ w chwili, gdy wyszłam z łazienki, zobaczyłam, że oczy Chace’a
były utkwione we mnie.
Dotarłam
do krawędzi łóżka, zaczęłam wkładać do niego kolano, ale nie dotknęło ono
łóżka. To dlatego, że Chace wylegujący się na plecach, gwałtownie się podniósł,
skoczył i w drugiej chwili leżałam na plecach w łóżku, a Chace na mnie.
„Moja
dziewczyna i jej seksowne koszulki nocne” - wymamrotał z łatwą do odczytania
aprobatą i było to spowodowane nie tylko jego tonem, ale także jego dłońmi
wędrującym po satynie.
Potem
mnie pocałował.
Zanim
wślizgnęłam się w mgiełkę pocałunku Chace’a, zanotowałam sobie w pamięci, żeby
zadzwonić do Lexie i poprosić ją o złapanie Wendy, abyśmy mogły wrócić do
centrum handlowego. Nie kupiłam tak wielu koszulek nocnych ani bielizny.
Musiałam
zaopatrzyć się.
Figle-migle
się zaczęły, chociaż Chace znowu się ze mną nie kochał.
„Jutro”
- wymamrotał przy moich ustach i już miałam mu powiedzieć, że czuję się
doskonale, ale jego ręka wsunęła się w moje majtki, żeby objąć mój tyłek.
To
było miłe.
Dobra
ho! jutro było to.
I
tej nocy nie zawiodłam się.
Ale
kiedy skończyliśmy, ja wciąż nie byłam śpiąca. Kiedy zaczęłam po figlach-miglach
rozmowę i trwało to przez jakiś czas, stało się jasne, że Chace był. Nie
powiedział mi, żebym się zamknęła, ale w jego głosie wyczytałam, że jest
zmęczony.
Powiedziałam
więc cicho - „Pozwę ci spać, pójdę na kanapę i poczytam”.
„Poczytaj
tutaj” - odpowiedział.
„Światło…”
Jego
ramiona wokół mnie ścisnęły mnie - „Poczytaj tutaj, mała. Nic mi nie będzie”.
„Okej”
- wyszeptałam.
I
tak właśnie zrobiłam. Nie kłamał. Było w porządku. Sprawdziłam jakieś
piętnaście minut po tym, jak zaczęłam czytać i spał na boku, z jedną ręką
wsuniętą pod poduszkę, jedną ręką wyrzuconą przed nim na łóżku.
Skorzystałam
z tej okazji, aby go obserwować, ponieważ nigdy nie widziałam go śpiącego. Jego
długie, ciemnobrązowe rzęsy spoczywały na górze policzków. Jego przystojna
twarz była zrelaksowana i nie mniej przystojna. Jego wielkie, potężne ciało
zostało wyłączone.
Przyglądając
się mu, nie byłam zaskoczona, że emanował ekstremalnym gorącem, nawet gdy był
nieprzytomny.
Czyste
męskie piękno.
Kiedy
ustawiłam Nook na szafce nocnej, zgasiłam światło i ułożyłam się plecami do
niego, myśląc, że może powinnam dostosować swój harmonogram snu do jego.
Ostatnie dwie noce zasnęłam w jego ramionach. Miło było mieć go ze mną w łóżku.
Ale
lepiej było się przytulić do niego, zanim zasnęłam.
Kąpiel nie pomogła.
Jego
słowa rano po tym, jak oddałam mu dziewictwo, przepłynęły przez moją głowę.
Tyle
się działo i to wszystko było tak ogromne, że nie myślałam wtedy o tym dlaczego
to zrobił, kiedy poprowadził mnie do kąpieli.
Chcę się z tobą zaopiekować.
Pozwolisz mi to zrobić, Faye?
Myślał,
że spowoduje dolegliwości i zrobił to, aby złagodzić ból.
Moje
serce uspokoiło się, uśmiechnęłam się przy poduszce, gdy ramię Chace’a owinęło
się wokół mojej talii i pociągnął mnie przez łóżko.
Nie
przytulił mnie do siebie, wtulił mnie pod
siebie, jego ciało było wygięte do mnie, ale też przechyliło się, więc był
wciśnięty głęboko we mnie.
Zrobił
to również poprzedniego wieczoru.
Wtedy
mi się podobało.
Nie
mniej podobało mi się teraz.
„Skończone?”
- wymamrotał sennym, seksownym głosem.
„Tak”
- odpowiedziałam, przesuwając rękę w dół jego ramienia, by owinąć się wokół
jego nadgarstka na moim brzuchu.
„Dobra
książka?” - ciągle mamrotał.
„Tak”
„Dobrze”
- mruczał dalej.
Wtuliłam
się w niego głębiej.
Jego
ramię wokół mnie zacisnęło się.
Westchnęłam.
Poczułam,
jak jego ramię się rozluźnia, a jego ciężar przywiera do mnie.
Spał.
Moje
oczy zamknęły się i zrobiłam to samo.
*****
Dziesiąta dwadzieścia trzy
następnej nocy…
Sapnęłam,
gdy Chace wziął mnie w ramiona, przekręcił się i znalazłam się nadal z nim
połączona, ale siedziałam na nim okrakiem.
O
mój cholerny Panie.
Zniósł
zakaz seksu. Zrobiliśmy wiele naprawdę fajnych rzeczy, zanim w końcu ponownie
się ze mną połączył. A ja cieszyłam się tym na plecach, owinięta wokół Chace’a
z Chace’m wbijającym się we mnie słodko i rytmicznie.
Bardzo
mi się to podobało.
Teraz
nie wiedziałam, co robić.
Chace
też wstał i usiadł pode mną w moim łóżku. Jego ręka przesunęła się w górę
satyny mojej koszulki nocnej, w górę szyi do mojej głowy, chwycił ją i opuścił
tak, że jego usta znalazły się w moim uchu.
„Ruszaj
się, Słonko” - wyszeptał, obejmując moją talię ramieniem, delikatnie
podciągając mnie do góry.
„Ruszać
się?” - odetchnęłam.
„Jedź
na mnie” - ponaglił, tylko te dwa słowa przebiły się przeze mnie, wywołując
dreszcze - „Jedź szybko, jedź powoli, rób, co chcesz, ale nie zgub czubka”.
Jechać
na nim.
Dobra,
umm… Byłam dziewicą przed Chace’m, ale widziałam telewizję, filmy, czytałam
romanse. Wiedziałam, że jest więcej pozycji niż na misjonarza.
Chace
przedstawiał mi nową.
Więc
podjechałam.
Niewiele
zabawy.
Zsunęłam
się.
Oooo,
lepiej.
Spróbowałam
ponownie.
Tak,
dół był lepszy, ale żeby go zdobyć, trzeba było jechać w górę.
Więc
zrobiłam to ponownie.
Znalazłam
swój rytm, a potem stwierdziłam, że o wiele bardziej podoba mi się mój rytm,
gdy był szybszy. Zauważyłam też, że znacznie bardziej podoba mi się mój rytm,
kiedy dodałam to, że moje ręce wędrowały po skórze Chace’a, a moje usta i język
wędrowały po jego szyi.
Instynktownie
odkryłam coś niesamowitego, a było
to, gdy ślizgałam się w dół, jeśli szlifowałam, naciskając głęboko, przesuwając
biodra, to… czułam… to… wspaniale.
Nie
tylko dla mnie było to wspaniałe, ale także dla Chace’a.
Wiedziałam
to, kiedy warknął przy mojej szyi, cofnęła głowę i nakazał - „Faye. Usta. Już”.
Uniosłam
głowę i podałam mu usta.
Nawiasem
mówiąc, zrobiłam to podczas ślizgania się w dół i szlifowania.
Fenomenalne
jak choroba.
Ręka
Chace’a przesunęła się z mojej talii w górę, przez żebra do piersi. Jego palce
zacisnęły się, a potem palec wskazujący i kciuk zacisnęły na moim sutku, ścisnęły
go, a potem zwinęły.
Uderzyłam
w Chace’a, wbiłam się na dół, wyrwałam usta z jego ust, wygięłam szyję do tyłu
i ciężko sapnęłam, co przerodziło się w skowyt.
Kiedy
wciąż to robiłam, Chace rzucił mnie na plecy, owinął moje nogi wokół bioder i
wjechał o wiele szybciej i mocniej niż poprzedniej nocy. O wiele szybciej i
mocniej niż na nim jeździłam.
Wciąż
dochodziłam, a moje ciało podskakiwało, bo Chace pchał i nie mogłam być pewna, bo
nigdy wcześniej to się nie zdarzyło, nawet blisko, ale albo znów zaczęłam
dochodzić, albo mój orgazm trwał naprawdę długo.
To
się skończyło, zanim zaczęło się Chace’a, więc chociaż zrobiłam to przez mgłę,
mogłam popatrzeć.
Wspaniałe.
Po
dojściu ukrył twarz w mojej szyi, ale w przeciwieństwie do pierwszego razu nie
został osadzony. Wchodził i wychodził powoli cztery razy (liczyłam), zanim
wsunął się do korzenia i zatrzymał.
Było
w tym coś niezwykle słodkiego, delikatnie dając mi coś, jednocześnie biorąc coś
ode mnie, co oznaczało, że ja też miałam coś do zaoferowania.
Kochałam
to.
Jedną
ręką zsunął moją koszulę nocną z boku i wymamrotał w moją skórę - „Następnym
razem, gdy cię wezmę, mała, chcę cię nago. Myślisz, że będziesz na to gotowa?”
Myślałam,
że kiedy zaczął, nie myślałam o niczym. Gdybym była świadoma, prawdopodobnie
nie zrobiłabym tego. Ponieważ nie byłam świadoma, zrobiłam to.
Inną
rzeczą, o której myślałam, było to, że to było niewiarygodnie słodkie, że
zapytał.
Więc
wyszeptałam - „Tak”.
„Dobrze”
Moje
ramiona ścisnęły go.
Podniósł
głowę i spojrzał na mnie, przesuwając jedną rękę, by wsunąć ją we włosy z boku
mojej głowy, kiedy kciukiem zataczał leniwe, miękkie kręgi na mojej skroni.
To
też było niewiarygodnie słodkie.
„Doszłaś
tylko z moim kutasem” - zauważył cicho, a jego słowa sprawiły, że zamrugałam do
jego przystojnej, zaspokojonej twarzy.
„Co?”
„Ponieważ
wciąż jestem w tobie, mam nadzieję, że możesz przyjąć rzeczywistość, niewiele
kobiet dochodzi tylko od brania kutasa mężczyzny”.
Ponieważ
wciąż był we mnie, właśnie doszłam dwa razy lub miałam naprawdę mocny, długi i
musiałam w końcu przyzwyczaić się do rzeczywistości, oddałam to.
Ale
z wahaniem.
„Ponieważ,
uh… zanim nastąpiła twoja akcja palcem na moim, umm… potem twoja akcja palcem
między moim… wiesz, a potem akcja mojej ręki w…”
Zamknęłam
się, kiedy uśmiechnął się i wyszeptał - „Rozumiem, Faye. Byłaś przygotowana”.
Odprężyłam
się pod nim, uśmiechnęłam się do niego i mruknęłam - „Tak”.
„Lubię
to” - szeptał.
Byłam
zdezorientowana. Moim zdaniem było wiele do polubienia, może nawet to wszystko.
Którą
część lubił?
„Uh…”
- zaczęłam, jego uśmiech powiększył się tak, że zaczęłam się w nim tonąć, a
potem zrobił coś niesamowitego.
Obrócił
nas tak, że był na plecach, ja byłam na nim, siedząc na nim okrakiem i pozostaliśmy połączeni.
Och
łał.
Zamrugałam
na niego, podczas gdy obie jego dłonie podniosły się po obu stronach mojej
głowy, jego palce przesunęły się w moich włosach, odciągając je do tyłu, a
następnie trzymając je tam, w tym samym czasie, gdy udało mu się użyć reszty
jego ramion, aby mnie przytrzymać.
„Podoba
mi się to wszystko, Słonko. Kurewsko genialne jest pokazywanie ci rzeczy,
obserwowanie, jak reagujesz, ekscytujesz się, nabierasz pewności siebie,
próbujesz swoich pomysłów. Ale chodziło mi o to, że podoba mi się to, że możesz
to znaleźć, biorąc tylko mnie...” - użył moich włosów, aby przyciągnąć moje
usta do swoich, musnął je, a następnie delikatnie pociągnął za moje włosy, aby
odciągnąć moją głowę do tyłu i dokończył - „…cholernie bardzo”.
„To
dobrze” - wyszeptałam, bo tak naprawdę było.
Jego
ręce przesunęły się za mną i wiedziałam, że chodziło o przeniesienie moich
włosów do jednej, kiedy pozostały z tyłu, ale jedna z jego rąk przesunęła się w
dół moich pleców, aby spocząć na moim krzyżu, zanim powiedział delikatnie -
„Musimy cię zabrać do lekarza”.
To
nie był komentarz, którego się spodziewałam, więc poczułam, że zmarszczyłam
brwi i przechyliłam głowę na bok.
„Dlaczego?”
„Kontrola
urodzeń, kochanie”.
„Ale
ja biorę tabletki”.
Chace
zamrugał, zanim się zagapił.
Potem
zapytał - „Co?”
„Biorę…”
Przestałam
mówić nagle, ponieważ w końcu wydostałam się z mgły i wróciłam do prawdziwego
życia.
Kiedy
skończyłam dwadzieścia lat, moje okresy się zmieniły. Zawsze były regularne,
lekkie skurcze, nic złego. Potem przestały trwać cztery dni, zaczęły trwać dwa,
ponieważ stały się mocne, skurcze były intensywne i czasami dostawałam drobnych
bólów głowy, które nie były wyniszczające, ale też nie były zabawne.
To
skurcze były złe. Miesiąc po miesiącu, pierwszego dnia było okropnie. Musiałabym
siedzieć w wannie z hydromasażem i brać duże dawki ibuprofenu, tylko po to, by zadziałały.
Gdyby zaczęło się w nocy, musiałabym opuścić zajęcia, gdy byłam na studiach, a
nawet opuścić pracę, gdy pracowałam. Gdy zaczynały się w nocy, tak długo zajmowało
mi pozbycie się skurczów, że mój sen został przerwany i następnego dnia byłam
zombie w szkole lub pracy.
Kiedy
doszło do jej opuszczenia lub mojego wyłączenia się pracy, w końcu poszłam do
lekarza. Nałożyła na mnie kontrolę urodzeń i voilà! Powrót do regularnych miesiączek, skurcze i bóle głowy
zniknęły, życie wróciło do normy.
Nigdy
nie odstawiłam pigułek i nigdy nie używałam ich zgodnie z przeznaczeniem,
ponieważ nigdy tego nie potrzebowałam. Więc nigdy nie myślałam o tym w ten
sposób.
Do
teraz.
„Bierzesz
pigułki?”
Głos
Chace’a przywrócił mnie do niego w tym samym czasie, kiedy przypomniałam sobie,
że nie jest to historia, którą chcę się podzielić.
„Uch…”
Jego
dłoń na moim krzyżu stała się ramieniem wokół mojej talii i powiedział nisko -
„Faye”.
„Tak”
- wyszeptałam.
Jego
brwi złączyły się - „Jest jakiś powód?”
„Um…”
„Faye,
jesteśmy realni, mój kutas wciąż jest w tobie” - przypomniał mi - „To nie tylko
gówno, o którym możemy rozmawiać. To gówno, o którym musimy rozmawiać”.
„Uch…”
„Słonko…”
„Miałam
naprawdę złe miesiączki, biorę pigułki, które je regulują, więc nie są już złe”
- powiedziałam w pośpiechu.
„Racja”
- odpowiedział rzeczowo Chace, po czym doszedł do wniosku - „Świetnie.
Następnym razem, gdy wezmę cię nago, to wezmę cię też bez prezerwatywy. Tylko
ty. Cholernie genialne”.
Puścił
moje włosy, ścisnął mnie obydwoma rękoma, podniósł głowę z poduszki i dotknął
moich ust swoimi.
Potem
przewrócił mnie na plecy, wysuwając się ze mnie, pochylił głowę, pocałował mnie
w ramię i mruknął - „Wrócę”.
Znowu
przetoczył się i wysunął się z łóżka. Oszołomiona obserwowałam, jak poruszają się
mięśnie jego pleców i ramion, gdy jego ręce kołysały się luźno po bokach (wraz
z obserwowaniem innych, hmmm… części jego ciała), ponieważ szedł do mojej
łazienki.
No
dobrze, domyśliłam się, że nie muszę się wstydzić omawiania mojego okresu z
Chace’m.
Dobrze
wiedzieć.
Przeturlałam
się tak, jak on zawisłam przez krawędź łóżka, sięgnęłam i złapałam moje majtki.
Miałam je na sobie i siedziałam na tyłku w łóżku, z kolanami przyciśniętymi do
piersi, ramionami wokół łydek, plecami opartymi o poduszki, które przycisnęłam
do wezgłowia, kiedy Chace wrócił.
Można
powiedzieć, że nie miałam problemu z jego nagością. Nawet będąc świadomą. Mogło
być tak dlatego, że jego ciało było jak chodzące, poruszające się, płynące w
jego żyłach dzieło sztuki. A może dlatego, że on nie miał z tym żadnego
problemu i to mi coś komunikowało.
Cokolwiek.
Nie
miałam.
Było
coś cudownego w tym, jak wspinał się nago do mojego łóżka po tym, jak się ze
mną kochał, co sprawiłoby, że nawet najbardziej pruderyjna nie byłaby
zawstydzona.
Podciągnął
kołdrę do pasa, oparł przedramię o poduszkę i spojrzał na mnie.
„Martwię
się o Malachi’ego” - oznajmiłam, a jego twarz złagodniała.
„Wiedziałem,
że to nadejdzie” - mruknął.
Pewnie,
że wiedział, skoro wysłałam mu cztery SMS-y tego dnia, aby przekazać mu raporty
o stanie toreb, których Malachi nie odwiedził. Ani wczoraj. Ani dzisiaj.
Wykręciłam
do niego tułów, puszczając nogi, ustawiając je obok siebie w literę „S” i
oparłam się o niego.
„Dwa
dni, Chace, a on nie przyszedł po swój zapas. Tym razem nie wisiałam tam. Tym
razem byliśmy w twoim SUV’ie na ulicy” - przypomniałam mu.
„Może
zauważył nas w samochodzie” - zasugerował.
„A
może zobaczył, że tam stoję w poniedziałek, spanikował i nie wróci. Kiedy wyszłam
tego wieczoru, wszystkie torby wciąż tam były”.
„Wszystko
będzie dobrze, Faye” - zapewnił mnie cicho.
Potrząsnęłam
głową - „Coś jest nie tak”.
„Może,
ale wszystko będzie dobrze”.
Patrzyłam
na niego.
Wysunął
ramię, zaczepił mnie w pasie i pociągnął w dół łóżka, tak że leżeliśmy twarzą
do siebie.
„Zadzwoniłem”
- poinformował mnie.
„Do
kogo?”
Przyglądał
mi się, zanim westchnął i powiedział - „Deck”.
Poczułam,
że unoszą mi się brwi - „Deck?”
„Deck
jest teraz między pracami, więc ma czas. Kiedy Malachi nie pokazał się dziś
rano, zadzwoniłem do Decka. Znajdzie go”.
„O
Boże” - wydyszałam.
Ramię
Chace’a zacisnęło się mocno wokół mojej talii - „Mała, wszystko będzie dobrze”.
„Deck
brzmi trochę na szalonego” - wyszeptałam.
„Jest
taki. Nie jest też głupi. Wie, że ten dzieciak był maltretowany, nurkował w
śmietniku i przestraszył się. Będzie działał delikatnie”.
„Ale…”
Jego
ramię zacisnęło się, przesuwając i szarpiąc mnie, więc nie miałam innego
wyboru, jak tylko położyć się plecami do łóżka, a Chace pochylił się nade mną.
„Będzie
działał delikatnie” - szepnął.
„Jesteś
pewien?” - odszepnęłam.
„Tak”
Wzięłam
oddech, wypuściłam go i skinęłam głową.
„W
międzyczasie robimy to, co robimy” - ciągnął Chace.
Znowu
skinęłam głową.
„Teraz
będziesz czytać czy spać?”
To
oznaczało, jak przypuszczałam, że Chace był zmęczony. Z drugiej strony minęła jego
pora snu.
„Poczytam”
- powiedziałam mu cicho, a on uśmiechnął się do mnie.
Potem
pochylił głowę i pocałował mnie, jednym ze swoich słodkich, miękkich, z otwartymi
ustami i leniwym głaskaniem języka. Palce u nóg podwinęły mi się, oba moje ramiona
objęły go, a palce obu rąk weszły w jego włosy.
Kiedy
zakończył pocałunek, jego usta nie opuściły moich i mruknął tam - „Czytaj”.
„Dobrze”
- mruknęłam w odpowiedzi.
Podniósł
się, pocałował mnie w nos i trochę odsunął.
Przeturlałam
się na swoją stronę łóżka i chwyciłam mój Nook.
Światło
Chace’a zgasło.
Włączyłam
swój Nook i czytałam.
Godzinę
później wyłączyłam go, odłożyłam na nocny stolik i zgasiłam światło.
Ledwo
ułożyłam się w łóżku, a zostałam wciągnięta i głównie pod Chace’a z jego
ramieniem na talii.
„Skończone?”
- wymamrotał sennie.
„Tak”
„Noc,
mała”.
„Noc,
Chace”.
Uścisnął
mnie ramieniem.
Wtuliłam
się w niego.
Jego
ciężar przylgnął do mnie.
Zamknęłam
oczy i zasnęłam.
*****
Dziesiąta zero siedem trzy noce
później…
„Chace”.
„Kurwa,
mała”.
„Chace!”
„Daj
mi usta”.
Dałam
mu usta. Pół sekundy później jęknęłam orgazm w jego usta.
Kiedy
to zrobiłam, jego dłoń obejmująca moją głowę wepchnęła moją twarz w jego szyję
i dalej pchał, budując swój.
Byłam
plecami do jego wezgłowia, trzymałam się mocno otaczając jego biodra nogami i
ramionami wokół jego ramion. Klęczał, trzymając ręką mnie za tyłek w górze, a
drugą ręką w moich włosach przytulał mnie blisko.
A
on jechał głęboko, jego biodra podnosiły się, uderzając we mnie.
Poważnie,
seks… był… niesamowity.
Jedno
z moich ramion opuściło jego ramiona, bym mogła przesunąć rękę w dół jego
pleców do pośladków i zacisnąć, żebym mogła czuć pracę mięśni.
Idealne.
„Jezu,
kurwa” - warknął w skórę mojej szyi poprzez stękanie.
Uczyłam
się rozpoznawać znaki. Był już blisko.
Trzymałam
się mocniej.
„Jezu,
kurwa, tak cholernie ciasno, ciasno i słodko” - jęczał teraz poprzez swoje
pomruki.
Uwielbiałam
to. Tak bardzo, że przejechałam językiem po jego szyi.
Wbił
się mocniej, biodra szarpnęły, dłoń zacisnęła się na moim tyłku, drugą rękę zacisnął
na moich włosach, a ja usłyszałam i poczułam jego głęboki, gardłowy jęk na
mojej skórze.
Tak.
Na serio.
Poważnie,
seks… był… niesamowity.
Jego
oddech się uspokoił, a jego dłoń pozwoliła moim włosom zsunąć się i owinąć
wokół karku.
Trzymałam
się mocno i nie poruszałam nawet mięśniem.
„Ładna,
urocza, słodka bibliotekarka z miasteczka nosi seksowną jak cholera bieliznę,
seksowniejsze koszule nocne i rajcuje się, gdy jest rżnięta plecami do
wezgłowia łóżka”.
Zamrugałam
w jego skórę.
„Co?”
Chace
nie powtórzył sam siebie.
Zamiast
tego zapytał - „Jak długo po tym, jak dopchnąłem cię do wezgłowia łóżka, zajęło
ci dojście, mała? Sekundę?”
Odchyliłam
głowę, żeby na niego spojrzeć.
Wyciągnął
plecy, by się do mnie uśmiechnąć.
„Drażnisz
się ze mną?” - zapytałam niepewna, jak się z tym czułam.
„Tak”
- odpowiedział - „Chociaż, zaznaczę, że drażnię się z tobą, ale to jest szczera
Boża prawda. Jak cię tu docisnąłem, wprost oszalałaś”.
Poczułam,
że moje oczy się zwężają i warknęłam - „Cóż, to było gorące”.
„Tak,
było. Robiło się gorętsze, kiedy od tego oszalałaś całą sekundę przed dojściem”.
Ciągle
warczałam, ale jedyne, co mogłam wydobyć, to - „Chace!”
„To
prawda”.
„To
nie była sekunda”.
„Półtorej
sekundy” - poprawił lekko.
„To
nie było półtorej sekundy!” - mój głos się podniósł.
„To
nieprawda. Całkowicie półtorej sekundy, nie więcej”.
„Nie
jestem pewna, co czuję, gdy drażnisz się ze mną, kiedy jestem naga” - odpaliłam.
Jego
uśmiech stał się grzeszny - „Masz na myśli naga, cholernie mokra, z moim
kutasem wciąż w tobie”.
Poczułam
ciepło na policzkach, spojrzałam przez jego ramię i mruknęłam - „Nieważne”.
„Jezu,
najbardziej mokra, jaką kiedykolwiek miałem i najbardziej ciasna” - ciągnął, a
moje oczy wróciły do niego.
„Chace!”
Przycisnął
mnie do wezgłowia, jego twarz zbliżyła się, jego uśmiech zgasł, a jego oczy
stały się intensywne - „To, co masz do zaoferowania, Faye, tutaj…” - jego biodra
przycisnęły się do moich - „…czysta, niewinna, wszystko cholernie moje i to
właśnie jest piękne. Ale reszta tego: jak jesteś mokra, jak ciasna, kiedy szalejesz
dla mnie tak jak przed chwilą, mała. Kurwa.
Musisz wiedzieć, że w połączeniu z tym drugim to piękno, razem to jest poza schematami”.
Hmmm.
Podobało mi się to.
Bardzo
jak chorobcia.
Przygryzłam
wargę.
Jego
oczy zsunęły się na moje usta, a jego uśmiech powrócił.
Potem
leżałam na plecach w łóżku z nim na sobie, a on wydawał rozkazy - „Puszczę cię.
Pójdziesz się umyć, z jak wrócisz runda druga”.
Uniosłam
brwi.
Runda
druga?
Nigdy
nie robiliśmy drugiej rundy.
„Serio?”
„Jutro
nie jestem na służbie” - przypomniał mi.
„Cóż,
ja jestem” - przypomniałam mu - „Muszę pracować”.
Jego
uśmiech pozostał niezmienny i od razu mi przypomniał - „Tak, ale twój dzień
zaczyna się o dziewiątej trzydzieści. Możesz się wyspać”.
To
była prawda.
Spojrzałam
mu w oczy.
Potem
szepnęłam - „Runda druga?”
Jego
oczy stały się intensywne i odszepnął - „O tak”.
O.
Tak.
„Okej”
- wydyszałam, pochylił głowę, by dotknąć ustami moich ust, po czym się stoczył.
Zeskoczyłam
z łóżka i udałam się do łazienki, żeby przygotować się do drugiej rundy.
I
tak.
Serio.
Seks
był niesamowity.
*****
Dwunasta piętnaście tej nocy…
Leżałam
w łóżku przytulona do boku Chace’a, z jego ramieniem pode mną i wokół mnie, kiedy
ręka pod koszulką nocną przesuwała się krótką ścieżką w górę mojego kręgosłupa
i w dół do moich majtek, a moja ręka obejmowała jego brzuch. Przytulałam policzek
do jego ramienia, miałam górną nogę splątaną z jego obydwoma.
Przez
prawie tydzień byliśmy takimi, jakimi mogliśmy być.
On
pracował i ja pracowałam. Biegał, pływał, podnosił ciężary, ja chodziłam na
siłownię. Jedliśmy razem kolację. Raz po kolacji poszliśmy do Bubba’s z mojego
mieszkania na drinka. Czytałam, a on oglądał sport.
Nie
oglądał jednak żadnego z moich programów i upierał się mocno w tym, nawet gdy
na wpół błagałam go, by dał szansę serialowi Nie
z tego świata, mówiąc mu, że Dean Winchester jest z
całą pewnością jego typem faceta. Chociaż chwilowo zrezygnowałam, postanowiłam
w przyszłym tygodniu, że spróbuję ponownie. Dean i Sam mogli pogrążać się w
szczerych, męskich rozmowach, pojawiały się demony i duchy oraz rozmaite
apokaliptyczne historie. Ale nadal myślałam, że Chace się w to wciągnie,
głównie dlatego, że jeździli zajebistą Impalą. A wszyscy mężczyźni (albo
większość mężczyzn i mężczyźni, którzy byli całymi mężczyznami) lubili
samochody.
W
każdym razie nagrałam odcinek z zeszłego tygodnia. A ponieważ spędzałam cały
czas z Chace’m, jeśli nie oglądałby tego ze mną, kiedy dostałabym moją dawkę
Deana i Sama?
Seks
był regularny (po zakazie, rano i wieczorem!)
i stawał się coraz lepszy (obłędnie). Jak kierował tym Chace, stałam się
bardziej pewna siebie i poznaliśmy się lepiej w łóżku i poza nim.
To
był kolejny cudowny tydzień.
Znakomity.
Wspaniały. Niesamowity.
Jedynym
powodem do smutku był Malachi.
Nie
pokazywał się przez cały tydzień i codziennie prosiłam o raporty od Chace’a na
temat tego, co odkrywa Deck.
Do
tej pory Deck niczego nie znalazł.
Chace
również wymyślił rozszerzenie działań. Obejmowało to, że prowadził swoje
poszukiwania, kontaktując się z każdą szkołą w hrabstwie i każdym sąsiednim
hrabstwem, aby sprawdzić, czy chłopiec o imieniu Malachi był u nich zapisany.
Nic.
„Dzieciak
jest duchem” - mruknął Chace, a jego ton wymownie podkreślał, że nie uważa tego
za dobre.
Ja
też nie. Jak mógł nie figurować w żadnej
szkole w pięciu hrabstwach?
„Martwię
się o Malachi’ego” - mruknęłam w mrocznej ciszy, a ręka Chace’a przestała
dryfować, a jego ramię owinęło się mocno wokół mnie.
„Wiem,
mała” - wyszeptał.
„Tyle
czasu, kończy mu się jedzenie”.
„Deck
go znajdzie”.
Podniosłam
się i spojrzałam na niego w ciemności - „Chace…”
Jego
druga ręka sięgnęła po jego ciele i poczułam, jak jego dłoń obejmuje mój
policzek.
„Faye,
mała, Deck go znajdzie. Nic nie możemy zrobić. Teraz nie. Musisz spać. Masz
jutro pracę. Jutro wieczorem odwiedzamy twoją rodzinę. A Deck jest w kropce.
Nie lubi być taki. Nigdy, ale na pewno nie przez dziewięcioletniego dzieciaka.
To była przysługa, którą mi wyświadczał. Teraz to jego misja. On się nie podda,
Faye, i go znajdzie”.
Wciągnęłam
oddech.
Miał
rację. Nie mogliśmy nic zrobić po północy w piątkową noc. Miałam pracę
następnego dnia, a jutro wieczorem musieliśmy stawić czoła mojej rodzinie.
To
miała być kolacja dla mamy, taty, Chace’a i mnie. Potem dowiedziała się o tym
Liza (tata i jego gadulstwo).
Teraz
ona, Boyd i jej dzieci przyjeżdżali, a dla jej syna, Jarota, była to przed
urodzinowa impreza.
Nie
pytaj mnie o imię Jarot. Powiedziałam jej, że będą się z niego śmiali i nazywali
„tarot” i tak było. Uwielbiała to imię i była Lizą, a kiedy coś kochała, była
doskonale gotowa na wiele ataków, aby to zdobyć. Więc Boyd poddał się głównie
po to, żeby ją uciszyć. Na szczęście ustąpił, żądając prawa do nazwania
drugiego dziecka. Jego imię było Robert. Wystarczy powiedzieć, że z Robbie’go
nie śmiali się na placu zabaw.
Z
drugiej strony Robbie był mięśniakiem.
Jarot
cały czas bawił się klockami Lego, a Liza, Boyd i tata byli przekonani, że dzięki temu, co budował, zostanie
architektem.
Miał
prawie dziewięć lat.
Robbie
był trzy razy odsyłany do domu ze szkoły za uderzenie dzieciaków w nos.
Miał
sześć lat.
Nikt
nie powiedział, kim sądzili, że Robbie będzie, głównie dlatego, że
optymistycznym wyborem była kolejna Wielka Biała Nadzieja na ringu bokserskim.
Ale praktycznym było, że miał zostać egzekutorem handlarza narkotyków.
„Och,
w porządku” - poddałam się mamrocząc, po czym ułożyłam się znowu na łóżku.
Ręka
Chace’a z mojego policzka przesunęła się z powrotem przez moje włosy, zanim
opadła i druga wróciła do dryfowania po moim kręgosłupie.
Odprężyłam
się.
„Znajdziemy
go, Faye”.
Było
to ciche, ale to była obietnica.
Przycisnęłam
się bliżej.
Wiedział,
że się martwiłam i nie podobało mu się to.
Ale
wiedziałam, że on też się martwił. Chociaż nie chciałam, żeby się martwił,
podobało mi się, że to robił dla dzieciaka, którego nie znał.
„Okej,
Słonko”
„Śpij”
- ponaglił.
„Okej”
„Noc,
dziecko”.
„Noc,
Chace”.
Jego
ręka przestała dryfować i ponownie mnie ścisnął, po czym jego ręka wróciła do
dryfowania.
Gdy
się poruszał, mój umysł przestał dryfować, a oczy zamknęły się.
Potem
zrobiłam to, na co nalegał Chace. Przytulona do niego spałam.
Nadal słodko ❤️ dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘😘😘
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie
OdpowiedzUsuńdziękuje.
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń:*
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuń